2001  nr. 11
 
  Redakcja składa podziękowania o. Redaktorowi Józefowi Mareckiemu OFMCap, o. Rektorowi Janowi Mazurowi OSPPE oraz ks. Janowi Krawcowi SDB za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdjęciowych. Serdeczne Bóg zapłać!

UWAGA!
W numerze 12
kalendarz "Naszej Arki" 2002

 
 
 
 Wszystkich Świętych 
i Dzień Zaduszny
1   
 
 Patroni dobrej śmierci 2   
 
 Śmierć bramą do wieczności 3   
 
 Ostatnia noc Ojca Pio 4   
 
 Męczennicy XX wieku 5   
 
 Sens cierpienia 6   
 
 Wawel - nekropolia królów 7   
 
 Skałka - Krypta Zasłużonych 8   
 
 Miejsca wiecznego spoczynku 9   
 
 Za drugiego człowieka 10   
 
 Mała bohaterka 11   
 
 Nikogo nie omija 12   
 
 Polskie cmentarze 13   
 
 Litania za zmarłych14   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Sens cierpienia
 
  "W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego ciała, którym jest Kościół"
 
  (św. Paweł Apostoł, Kol 1, 24).
 
  Cierpienie jest cząstką naszego życia. Dotyka przede wszystkim osoby chore i niepełnosprawne. Traktujemy cierpienie jako przykrą dolegliwość, której staramy się unikać i pozbyć. Dla katolika ma ono jednak głębszy sens religijny.
Szczególną uwagę poświęca cierpiącym Papież Jan Paweł II. Ojciec Święty dał temu wyraz m.in. w liście apostolskim Salvifici doloris, w którym napisał jakże znamienne słowa: "W swoim ludzkim cierpieniu każdy człowiek może stać się uczestnikiem odkupieńczego cierpienia Chrystusa".
 
 
  
Jedną z osób, które doświadczyły wielkich cierpień fizycznych i duchowych, była francuska zakonnica św. Bernadetta Soubirous, żyjąca w XIX w. Od dzieciństwa chorowita, uznała swoje męki za szczególną misję. Cierpiała w pokorze. Do ostatnich chwil, nawet kiedy jej ciało było już jedną palącą raną, zachowała ufność w Bogu. Kanonizowana w 1933 r. stała się patronką chorych i niepełnosprawnych. 11 lutego - dzień, w którym św. Bernadetcie po raz pierwszy ukazała się Matka Boża w Lourdes - Kościół ustanowił Światowym Dniem Chorego.
 
 
 
 
 
Bł. Aniela Salawa
W zgodzie z wolą Bożą
 
  W jej życiu nie było czynów heroicznych. Nie była teologiem ani nie miała objawień. Dlaczego więc przy grobie tej prostej służącej modlili się dwaj kardynałowie - Adam Stefan Sapieha i Karol Wojtyła, ten drugi zaś - już jako Papież - ogłosił ją błogosławioną?
 
 
  
Bł. Aniela Salawa(+1922)
 
 
  Urodziła się w 1881 r. w Sieprawiu koło Krakowa w ubogiej rodzinie. Od dziecka chorowała. W wieku 16 lat podjęła pracę w Krakowie jako służąca. Głęboka pobożność Anieli, wyniesiona z domu rodzinnego, utrwaliła się po przedwczesnej śmierci jej siostry Teresy. Aniela złożyła ślub czystości, a w 1915 r. wstąpiła do tercjarstwa franciszkańskiego.

W latach I wojny światowej niosła pomoc rannym żołnierzom i wszystkim potrzebującym. Jej samej życie nie szczędziło bolesnych ciosów i wielkiego cierpienia. Z powodu nieuzasadnionego posądzenia o kradzież straciła pracę. Nasiliły się także jej kłopoty ze zdrowiem. Lekarze nie umieli postawić prawidłowej diagnozy. Dopiero podczas procesu beatyfikacyjnego odkryto, że cierpiała na kilka ciężkich chorób m.in. na stwardnienie rozsiane i na raka żołądka.

Błogosławiona Aniela w trudnych chwilach pociechę czerpała z całkowitego oddania się Bogu. W ostatnich dniach jej życia opiekowały się nią osoby, którym wcześniej okazała pomoc i współczucie. Zmarła w 1922 r. w Krakowie.

Beatyfikacji Anieli Salawy dokonał 13 sierpnia 1991 r. w Krakowie Ojciec Święty Jan Paweł II.
 
 

Jeżeli pierwszy wielki rozdział Ewangelii cierpienia piszą przez pokolenia ci, którzy cierpią prześladowania dla Chrystusa, to w parze z tym idzie przez dzieje drugi wielki rozdział tejże Ewangelii cierpienia. Piszą go wszyscy ci, którzy cierpią wraz z Chrystusem, jednocząc swoje ludzkie cierpienie z Jego cierpieniem odkupieńczym.
  
  Jan Paweł II, List apostolski Salvifici doloris
 
 
 
 
Sakrament chorych
 
  "Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone" (Jk 5, 14-15).
Sakrament namaszczenia chorych jest jedną z najważniejszych dróg prowadzących do dobrej śmierci. Człowiek doświadczony ciężką chorobą czy możliwością utraty życia, powinien skorzystać z Boskiej pomocy. Tą drogą choremu udzielona zostaje łaska Ducha Świętego. Namaszczenie napełnia Bożą ufnością i gładzi grzechy, nawet gdy chory nie może się wyspowiadać, a żałuje za grzechy. Służy też przezwyciężeniu lęku przed śmiercią.
Kościół podkreśla, że namaszczenie może być przyjęte podczas każdej ciężkiej choroby. Nie należy się lękać, że przyśpieszy ono śmierć. Przynosi ono cierpiącemu ulgę i uspokojenie, czasem nawet przyczyniając się do powrotu do zdrowia. Postarajmy się o ten sakrament dla chorych bliskich i miejmy nadzieję, że gdy nadejdzie nasz czas, i my skorzystamy z tego sakramentu.
 
 
Wypraszała ulgę innym
 
  Większość życia bardzo ciężko chorowała. W cierpieniu potrafiła jednak odnaleźć sens życia. Jest zaskakujące, jak wiele dobrego potrafiła uczynić dla swoich bliźnich ta przykuta do łóżka zakonnica.
Los nie oszczędzał jej od dzieciństwa. Po śmierci rodziców trafiła do domu dziecka. Gdy dorosła, dotknęły ją choroba Heinego-Medina i paraliż. Od tej pory do kresu swych dni żyła w nieustającym cierpieniu. Unieruchomiona przez niedowład rąk i nóg musiała zmagać się jednocześnie z wieloma innymi chorobami (z wrzodem żołądka, astmą, kamicą, wadą serca). Stwierdzano u niej śmierć kliniczną. Miewała silne bóle głowy, często gorączkowała. Długie lata spędzone w łóżku spowodowały zanik mięśni.
Jej głęboka wiara sprawiła jednak, że przyjmowała wszystkie męki w pokorze, widząc w nich przejaw woli Bożej. Mimo udręczenia mnożącymi się dolegliwościami, chciała - w miarę swych możliwości - służyć innym. Ona, która sama przez większą część życia bardzo cierpiała i nie mogła podnieść się o własnych siłach, swoimi modlitwami wyjednywała innym wiele łask Bożych i ulgę w cierpieniu. Pod wpływem s. Róży nawracali się niewierzący.
Śmierć zabrała ją po 40 latach cierpień. Ci, którzy znali tę niezwykłą osobę, mają nadzieję, że zostanie ona dołączona do pocztu błogosławionych.
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba