2001  nr. 8
 
  Redakcja składa podziękowania
p. dr A. Franaszkowi,
o. gwardianowi R. Żubrowi,
o. J. Domańskiemu, o. prof. Z. Kijasowi,
o. dyr. St. Piętce, o. M. Paczóskiemu, ks. proboszczowi J. Niedźwiedzkiemu oraz Ojcom Franciszkanom pracującym w Santa Severa we Włoszech za pomoc merytoryczną oraz udostępnienie materiałów i archiwów zdjęciowych. Serdeczne Bóg zapłać!
 
 
 
 Początek drogi do świętości 1   
 
 Rycerstwo Niepokalanej 2   
 
 Regulamin życia 3   
 
 Pierwsze wydanie Rycerza Niepokalanej 4   
 
 Budowa Niepokalanowa 5   
 
 Z życia Niepokalanowa 6   
 
 Człowiek czynu gigant apostolskiej pracy
- św. Maksymilian o modlitwie
7   
 
 Wydawca i dziennikarz 8   
 
 Maryja Niepokalana 9   
 
 Krzyż 10   
 
 Ostatni etap 11   
 
 W obronie różańca 12   
 
 Relacje współwięźniów 13   
 
 Był dla mnie jak anioł... on kochał wszystkich... 14   
 
 Odniósł duchowe zwycięstwa podobne do zwycięstwa samego Chrystusa 15   
 
 Męczennik miłości 16   
 
 Niepokalanów dzisiaj 17   
 
 Dzieło Niepokalanej
i św. Maksymiliana
18   
 
 Litania do Świętego Maksymiliana19   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  W obronie różańca
 
  Różaniec, w obronie którego na Pawiaku bohatersko stanął
św. Maksymilian, cudownie ocalał do naszych dni i jest przechowywany w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbego w Oświęcimiu. Św. Maksymilian przemycił różaniec do obozu zagłady w Oświęcimiu (hitlerowcy surowo karali więźniów za posiadanie dewocjonaliów).
 
 
  
Relikwiarz z różańcem Ojca Kolbego w kościele pw. św. Maksymiliana w Oświęcimiu.
 
 
  W 1941 r. św. Maksymilian przekazał różaniec współwięźniowi W. Żelaznemu (nr obozowy 1126) z Chorzowa. Oto jego relacja: "... miałem połamane żebra i ciężko rozchorowałem się na płuca. (...) Ciężka praca w wodzie, głód, rany po pobiciu i pogarszający się stan zdrowia spowodowały moje zmułzumanienie i całkowite załamanie psychiczne. Postanowiłem skończyć udrękę i pójść na druty. Zwierzyłem się z tego koledze więźniowi, (...) ten powiedział mi, że zanim to zrobię, powinienem porozmawiać z księdzem, który mnie pocieszy. Skontaktował mnie z Ojcem Maksymilianem Kolbe. Ten po apelu długo ze mną rozmawiał i na koniec wyciągnął woreczek umocowany po wewnętrznej stronie obozowej bluzy pod pachą, w którym znajdował się porwany różaniec. Wręczył mi go, mówiąc, że mi go udostępnia na pewien czas, abym go odmawiał, co mi doda sił i podniesie mnie na duchu. Powiedział mi również, że brakuje w nim kilku paciorków zniszczonych przez gestapowca na Pawiaku, lecz te brakujące mam także odmawiać. (...) Kiedy po pewnym czasie, w znacznie lepszym stanie, poszedłem oddać różaniec, okazało się, że Ojciec Maksymilian poszedł do bunkra na śmierć głodową. W ten sposób różaniec pozostał u mnie. 14 kwietnia 1942 r. zostałem z obozu zwolniony. Różaniec wyniosłem z obozu... "
 
 
  
Różaniec został uszkodzony na pawiaku przez nienawidzącego wiary katolickiej gestapowca, który kazał Ojcu Maksymilianowi rzucić różaniec na podłogę i podeptać. Gdy Ojciec odmówił, gestapowiec wyrwał mu różaniec z rąk i, depcząc go mówił: "tak się to robi". Naprawy dokonał sam Ojciec Maksymilian za pomocą nitek wyciągniętych z habitu.
 
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba