2001  nr. 8
 
  Redakcja składa podziękowania
p. dr A. Franaszkowi,
o. gwardianowi R. Żubrowi,
o. J. Domańskiemu, o. prof. Z. Kijasowi,
o. dyr. St. Piętce, o. M. Paczóskiemu, ks. proboszczowi J. Niedźwiedzkiemu oraz Ojcom Franciszkanom pracującym w Santa Severa we Włoszech za pomoc merytoryczną oraz udostępnienie materiałów i archiwów zdjęciowych. Serdeczne Bóg zapłać!
 
 
 
 Początek drogi do świętości 1   
 
 Rycerstwo Niepokalanej 2   
 
 Regulamin życia 3   
 
 Pierwsze wydanie Rycerza Niepokalanej 4   
 
 Budowa Niepokalanowa 5   
 
 Z życia Niepokalanowa 6   
 
 Człowiek czynu gigant apostolskiej pracy
- św. Maksymilian o modlitwie
7   
 
 Wydawca i dziennikarz 8   
 
 Maryja Niepokalana 9   
 
 Krzyż 10   
 
 Ostatni etap 11   
 
 W obronie różańca 12   
 
 Relacje współwięźniów 13   
 
 Był dla mnie jak anioł... on kochał wszystkich... 14   
 
 Odniósł duchowe zwycięstwa podobne do zwycięstwa samego Chrystusa 15   
 
 Męczennik miłości 16   
 
 Niepokalanów dzisiaj 17   
 
 Dzieło Niepokalanej
i św. Maksymiliana
18   
 
 Litania do Świętego Maksymiliana19   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Relacje współwięźniów
 
 
Pawiak, wyznanie wiary - obrona krzyża
 
  Według zeznań naocznego świadka Edwarda Gniadka, Ojciec Kolbe już na początku pobytu w więzieniu dał świadectwo wiary w Chrystusa. Zanim otrzymał ubranie więzienne, nosił habit. U paska zwieszała się koronka franciszkańska z krzyżykiem. Esesman na widok habitu wpadł w furię. Szarpiąc za krzyż, pytał:
Ty w to wierzysz? - Tak, wierzę - odpowiedział spokojnie Ojciec Kolbe. Otrzymał pięścią w twarz. Pytania się powtarzały. Za każdym razem Niemiec usłyszał niezmiennie: Wierzę! Każdemu "wierzę" towarzyszyło uderzenie pięścią w twarz. Wreszcie esesman, widząc, że Ojciec Kolbe jest niewzruszony, trzasnął drzwiami i odszedł.
Na Pawiaku Ojciec Kolbe nie przestawał być apostołem. Był dla drugich uczynny i życzliwy... Jak zeznają świadkowie, dużo się modlił i innych do modlitwy zachęcał. Bo modlitwa - twierdził - daje siły w najcięższych próbach życia. W dniu 13 marca 1941 r. Ojciec Maksymilian wysyła list do Niepokalanowa: "Niech wszyscy bracia dużo i dobrze się modlą, pilnie pracują i niech się nie martwią, ponieważ bez wiedzy i woli dobrego Boga i Niepokalanej Dziewicy nic się stać nie może".
 
  br. Juwentyn Młodożeniec
 
 
  
Św. Maksymilian w czasie uwięzienia na Pawiaku. Esesman na widok różańca wpadł w furię, szarpał i bił więźnia.
 
 
 
Przybycie Ojca Maksymiliana do obozu w Oświęcimiu
 
  Wieczorem 28 maja 1941 r. przybywa do obozu oświęcimskiego transport więźniów politycznych z Warszawy. Pod silną eskortą esesmanów wychodzą z bydlęcych wagonów, szczuci psami i bici kolbami, maszerują na plac apelowy oświęcimskiej kaźni.
Przy wywoływaniu nazwisk musiano biec wzdłuż szpaleru utworzonego przez esesmanów, z których każdy batogiem lub rzemieniem okutym w ołów bił po głowie i twarzy. Na noc zamknięto wszystkich w małej łaźni, gdzie z braku powietrza kilku omdlewa. Następnego dnia, po przebraniu każdego w łachmany ludzką krwią zmoczone, kazano księżom i Żydom wystąpić z szeregu. Żydów zbito i zmasakrowano do nieprzytomności i wcielono do karnej kompanii (blok śmierci), księży natomiast przeznaczono do ciężkiej pracy.
 
  ks. Konrad Szweda - więzień Oświęcimia, naoczny świadek
 
 
  
Brama obozu zagłady w Auschwitz.
 
 
 
Auschwitz
 
  W obozie oznaczono Ojca Kolbego numerem 16670. Ironicznie przywitał Ojca Kolbego i jego współtowarzyszy komendant obozu Fritzsch: "Zapowiadam wam, że przyjechaliście tutaj nie do sanatorium, lecz do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego jest wyjście tylko kominem krematoryjnym. Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty wysokiego napięcia. Jeśli są w transporcie Żydzi, to nie mają prawa żyć dłużej niż dwa tygodnie, jeśli zaś księża, to mogą żyć jeden miesiąc, reszta trzy miesiące".
Trzeciego dnia na blok nowo przybyłych więźniów przychodzi komendant obozu i daje rozkaz: "Pfaffen raus" (klechy, wystąpić)! Poprowadził ich przed kuchnię do komanda pracy "Babice". Kapo tego komanda, Krott, kryminalista budzący postrach wśród więźniów, z miejsca uwziął się na Ojca Kolbego. A za co? Może za to, że był bardziej skupiony. A może dlatego, że na jego widok budziło się jeszcze w nim sumienie. Postanowił go wykończyć. W czasie pracy poza obozem nakładał mu większą ilość gałęzi i kazał biec. Kiedy indziej tak go zbił, że na wpół żywego przynieśli go koledzy do obozu.
 
  br. Juwentyn Młodożeniec
 
 
  
Więzień nr 16670 - św. Maksymilian Kolbe.
 
 
  W Oświęcimiu odczuwało się degradację człowieka, dziesiątki ludzi przeżywały kryzys człowieczeństwa w sobie samych. Budziły się jakieś zwierzęce instynkty... Psychika człowieka była bezlitośnie okaleczona... Odnosiło się wrażenie, że świat cały tonie we wzajemnej nienawiści... I oto następuje wstrząs. Znajduje się wśród nas ktoś, kto w tę noc duchową wysoko wznosi sztandar miłości... Był to wstrząs pełen optymizmu, regenerujący i dodający sił... Mówienie o tym, że Ojciec Maksymilian umarł dla jednego z nas lub dla jego rodziny jest co najmniej uproszczeniem sprawy. Ta śmierć była ratunkiem dla tysięcy ludzi i na tym polega wielkość tej śmierci.
 
  inż. J. Bielecki - więzień Oświęcimia
 
 
 
 
  
Mal. J. Molga
 
 
 
 
 
  
Relikwiarz z obozowym kielichem mszalnym św. Maksymiliana.
 
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba