2002  nr. 1
 
  Redakcja składa podziękowania Księżom i Koadiutorom Salezjanom z Inspektorii pw. św. Jacka w Krakowie za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdjęciowych. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Pod matczynym okiem 1   
 
 Być kapłanem 
zawsze i wszędzie
2   
 
 Wielki wychowawca 
i nauczyciel
3   
 
 Początki Rodziny Salezjańskiej 4   
 
 Pióro orężem wiary 5   
 
 Trzy świątynie 6   
 
 Cuda św. Jana Bosko 7   
 
 List z Buenos Aires 8   
 
 U kresu drogi 9   
 
 Świętości w Rodzinie Salezjańskiej 10   
 
 Wśród 108 błogosławionych 
męczenników polskich
11   
 
 Praca z młodzieżą 
naszym charyzmatem
12   
 
 Litania 
do Świętego Jana Bosko
13   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Świętości w Rodzinie Salezjańskiej
 
  Dzieło św. Jana Bosko, które zaczęło się od zebrania gromady niesfornych urwisów z turyńskich ulic, wydało wspaniałe owoce. Zarówno wśród wychowanków Księdza jak i wśród podopiecznych jego uczniów znaleźli się tacy, którzy zostali świętymi, błogosławionymi i sługami Bożymi. Wśród nich niemałą grupę stanowią Polacy.
 
  Św. Dominik Savio

Dominik Savio miał 12 lat, gdy trafił do oratorium. Od najmłodszych lat myślał o tym, aby zostać księdzem. Szybko zaczął się wyróżniać z tłumu "urwisów". Zażegnywał wybuchające wśród nich kłótnie i bijatyki. Zawsze pomagał potrzebującym. Z inicjatywy ks. Bosko podjął pracę apostolską wśród kolegów i nauczał religii młodszych od siebie. Mając niespełna 15 lat ciężko zachorował. Lekarze nie potrafili mu pomóc. Zmarł w 1857 r. Niebawem jego dawni koledzy odkryli, że modlitwa do niego jest bardzo pomocna w codziennych sprawach.
W 1954 r. Dominik Savio został wpisany w poczet świętych. Jest patronem ministrantów i matek oczekujących potomstwa.
 
 
  
Św. Dominik Savio
 
 
 Skarcony za cudzą przewinę

Dominik niejeden raz zadziwiał swym postępowaniem. Pewnego razu jego koledzy ze szkoły napchali śniegu do piecyka w klasie. Gdy przyszedł nauczyciel i zapytał, kto to zrobił, wskazali Dominika. Nawet nie próbował się bronić. W milczeniu przyjął reprymendę. Gdy sprawa się wydała, nauczyciel był ciekaw, dlaczego nie zaprotestował przeciw fałszywemu oskarżeniu. Dominik wyjaśnił, że jego kolegom, którzy mieli na swym koncie już inne przewinienia, groziło usunięcie ze szkoły, a dla niego była to pierwsza nagana. A potem dodał, że Chrystus też w milczeniu wysłuchał oskarżeń.
 
  Śmierć misjonarzy

O tym, by zostać misjonarzem w Chinach, myślał już ks. Bosko, ale ideę wcielili w życie dopiero jego następcy. Wśród nich był o. Luigi Versiglia. Pracował tak owocnie, że w 1921 r. uczyniono go w Chinach biskupem. Trzy lata później do Chin przybył inny salezjanin, Callisto Caravario. W 1930 r. podczas podróży łodzią obaj zakonnicy zostali napadnięci i zamordowani przez piratów, gdy stanęli w obronie innych. W ten sposób spełnił się sen ks. Bosko, który kiedyś w proroczej wizji na temat misji w Chinach ujrzał dwa kielichy - jeden wypełniony potem, a drugi krwią salezjańską. Obaj męczennicy zostali kanonizowani.
 
 
  
Luigi Versiglia jako misjonarz w Makau (Chiny). Oryginalna fotografia z 1906 r.
 
 
  Życie za nawrócenie matki

Bł. Laura Vicuna była córką chilijskiego żołnierza, który zmarł, gdy dziewczynka miała trzy lata. Po jego śmierci matka związała się z niejakim Manuelem Morą. Ich związek nie był pobłogosławiony przez Kościół. Dziewczynka, która kształciła się w szkole salezjanek, gdy dorastała, zaczęła rozumieć, jak żyje jej matka. Pragnęła złożyć Bogu ofiarę ze swego życia za jej nawrócenie. Miejscowość, w której mieściła się szkoła salezjanek została nawiedzona przez powódź. Mieszkańcy kilka nocy koczowali na przenikliwym zimnie. Laura poważnie zachorowała. Przed śmiercią zdążyła wyznać matce, za co oddaje życie. Wstrząśnięta kobieta wróciła na drogę wiary.
 
  Zamiast wodza - seminarzysta

Zefiryn Namuncurá był synem wodza indiańskiego plemienia Araukanów w Argentynie. Miał przejąć przywództwo swego ludu. Ojciec powierzył wychowanie chłopca salezjańskim misjonarzom. Spotkanie z Bogiem okazało się dla Zefiryna przełomem. Postanowił zostać kapłanem i zanieść wiarę w Chrystusa swojemu ludowi. Niedoszły wódz indiański rozpoczął naukę w seminarium, a następnie wyjechał na studia do Rzymu. Niestety, był już chory na gruźlicę. Zmarł w 1905 r., mając 18 lat. W pamięci tych, którzy go znali, zapisał się jako młodzieniec niezwykle religijny. W 1972 r. papież Paweł VI ogłosił go sługą Bożym.
 
  Zrezygnował z pałaców

August Czartoryski był potomkiem książęcej rodziny. Jego zamiarowi wstąpienia do salezjanów sprzeciwiła się rodzina. Ojciec widział w synu oficera. Później prośbie Augusta o przyjęcie do zakonu kilkakrotnie sprzeciwił się sam ks. Bosko. Chciał sprawdzić, czy arystokrata wytrwa w zamiarze rezygnacji z pałaców na rzecz ubóstwa i ciężkiej pracy. August Czartoryski przeszedł te próby i w 1892 r. otrzymał upragnione święcenia. Nie cieszył się jednak nimi długo. Zmarł rok później na gruźlicę mając 35 lat. W 1979 r. Ojciec Święty Jan Paweł II w specjalnym dekrecie uznał heroizm jego cnót, co otworzyło drogę do procesu beatyfikacyjnego.
 
 
  
Czcigodny August Czartoryski
 
 
  Wychowawca prymasem

Salezjaninem był Prymas Polski - kardynał August Hlond. Zawsze była mu bliska idea pracy z młodzieżą. Pracował jako wychowawca i nauczyciel w Oświęcimiu. Po święceniach kapłańskich był kapelanem schroniska dla młodzieży. Później kierował salezjańskim zakładem wychowawczym w Przemyślu. Gdy w 1926 r. został Prymasem Polski, otworzył kilka szkół katolickich. W okresie II wojny światowej zabiegał o sprawy polskie na emigracji. Po wyzwoleniu spod okupacji dokonał na Jasnej Górze aktu ofiarowania Narodu Niepokalanemu Sercu Maryi. Zmarł w 1948 r. Jego proces beatyfikacyjny jest w toku.
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba