2002  nr. 1
 
  Redakcja składa podziękowania Księżom i Koadiutorom Salezjanom z Inspektorii pw. św. Jacka w Krakowie za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdjęciowych. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Pod matczynym okiem 1   
 
 Być kapłanem 
zawsze i wszędzie
2   
 
 Wielki wychowawca 
i nauczyciel
3   
 
 Początki Rodziny Salezjańskiej 4   
 
 Pióro orężem wiary 5   
 
 Trzy świątynie 6   
 
 Cuda św. Jana Bosko 7   
 
 List z Buenos Aires 8   
 
 U kresu drogi 9   
 
 Świętości w Rodzinie Salezjańskiej 10   
 
 Wśród 108 błogosławionych 
męczenników polskich
11   
 
 Praca z młodzieżą 
naszym charyzmatem
12   
 
 Litania 
do Świętego Jana Bosko
13   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Praca z młodzieżą 
naszym charyzmatem
 
  Na progu XXI wieku salezjanie - jak za czasów św. Jana Bosko - troszczą się o wychowanie młodych ludzi. Mają w pamięci słowa swego Założyciela: "Poświęciłem całe moje życie młodzieży przekonany o tym, że od dobrego jej wychowania zależy dobro całego narodu". O specyfice działalności salezjanów w Polsce, a także o ich pracy misyjnej, rozmawiamy z ks. Tadeuszem Rozmusem, Inspektorem Salezjańskiej Inspektorii pw. św. Jacka w Krakowie.
 
 
  
 
 
  Anna Matusiak: Kiedy Ksiądz Prowincjał po raz pierwszy usłyszał o św. Janie Bosko?

Ks. Tadeusz Rozmus: Dość wcześnie, ponieważ mój wujek też jest salezjaninem. Jako młody chłopak uczęszczałem do szkoły salezjańskiej w Oświęcimiu.
Panujący wśród tamtejszych nauczycieli i wychowawców klimat tak na mnie zadziałał, że chciałem pójść w ich ślady. Cechowała ich wielka pogoda ducha, stale przebywali z młodzieżą. Oprócz nauki była też wspólna modlitwa i gra w piłkę, wycieczki. Wychowawcy mieli dla nas, młodych, zawsze czas.

- Czy wszyscy uczniowie kochali tę szkołę?

- Zdecydowana większość nas kochała tę szkołę. Podobało się nam to, że wymagania - często bardzo wysokie - postawione były jasno i konkretnie.
 
 
  
Wyższe Seminarium Duchowne Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie.

Fot. archiwum salezjanów

 
 
  - Ile szkół salezjańskich jest w Polsce?

- Około 60. Praca z młodzieżą jest naszym charyzmatem. Rozwój szkół to znak czasu.To również znak żywotności Zgromadzenia - znak, że umie ono dostosować się do wymogów współczesności. Czasy się zmieniają i to, co było właściwe dwadzieścia lat temu, dzisiaj do młodzieży nie trafia.

- Proszę Księdza, co dziś powiedziałby młodzieży, zwłaszcza tej trudnej, św. Jan Bosko?

- Powiedziałby im przede wszystkim to, że ich kocha. Św. Jan Bosko często powtarzał: "Wystarczy, że jesteście młodzi, abym was kochał".

- Niektórzy mówią, że dzisiejsza młodzież jest zła...

- Jeśli młodzi widzą, że podchodzi się do nich z sercem i że chce się ich dobra, to potrafią się odwdzięczyć. Św. Jan Bosko rozpoczął swoje posłannictwo wśród zaniedbanej, bezrobotnej, nie mającej żadnych perspektyw młodzieży Turynu. Najpierw zaczął ich gromadzić, a później - będąc wielkim realistą - zaczął myśleć, co im dać, bo przecież nie wystarczy ich zgromadzić. Dał im możliwość uczenia się.

- A jak wygląda obecność salezjanów wśród młodzieży dzisiaj?

- Po stu latach działalności Zgromadzenie musi odczytać, jakie są oczekiwania współczesnej młodzieży. Przy szkołach powstają różne ośrodki, w których uczniowie mogą spędzać czas wolny. Zakładamy kluby sportowe, domy dla młodzieży trudnej i dla uzdolnionej. Prowadzimy też działalność duszpasterską, której szczególną formą jest oratorium. Jest ono dla młodzieży jednocześnie domem, szkołą, kościołem i miejscem zabaw. Staramy się nawiązać z młodzieżą nić porozumienia i zaufania. Czy to się udaje? I tak, i nie. Są sukcesy i porażki.
 
 
  
SALOS (Salezjańska Organizacja Sportowa) wychowuje przez sport, rozumiany jako integralny rozwój ducha i ciała.
 
 
  - Czy to znaczy, że są młodzi ludzie, którzy nie przyjmują tej propozycji?

- Tak, i to jest normalne. Nawet św. Jana Bosko okradli jego wychowankowie. Nie zniechęcał się tym. Wychowawca nie może uważać, że sukces to zrobić wszystko, i to w sposób idealny. Kto tak myśli, ten nic nie osiągnie.

- Charyzmat salezjański to praca z młodzieżą, ale nie tylko. Ostatnio dużo słyszy się o Salezjańskim Wolontariacie Misyjnym...

- Formy działalności misyjnej się zmieniają. Dziś coraz większą rolę przypisuje się w Kościele osobom świeckim. Wolontariat jest jednym z praktycznych przełożeń tych przemian. Należą do niego osoby świeckie, które poświęcają swój wolny czas, by wyjechać na misje, gdzie współpracują z naszymi misjonarzami.

- Od kiedy działa ta organizacja?

- Pierwsza wyprawa wolontariatu miała miejsce w roku 1999. W 2001 roku wolontariusze wyjechali do Malawi, Ugandy, Kenii, Ghany i do Zambii. Przelot i pobyt finansowali sobie sami. Potrzebne fundusze gromadzili przez cały rok, szukając różnych kontaktów i sponsorów. Okazuje się, że Opatrzność Boża działa przez tych młodych ludzi w sposób cudowny, że możliwe są rzeczy trudne do wyobrażenia. Potrafią oni na przykład zebrać w ciągu roku środki potrzebne do wybudowania w Afryce kościoła czy szkoły.

- I co robią wolontariusze w Afryce?

- W Ghanie grupa ze Świętochłowic prowadziła budowę szkoły i przedszkola. Inna grupa pracowała w Kenii wśród młodzieży ze slumsów. Studenci medycyny udzielali pomocy medycznej, nauczyciele prowadzili zajęcia edukacyjne. W Ugandzie działały tzw. stacje misyjne w głębi w buszu. Realizowane były też projekty bardzo specyficzne. W Zambii wolontariusze wspólnie z tamtejszą młodzieżą zajmowali się działalnością artystyczną. Na długim płocie starali się namalować wszystko, co się dzieje w centrum salezjańskim. Efektem wspólnej pracy były ogromne obrazy przedstawiające szkołę i różne zajęcia... Powstało prawdziwe arcydzieło.

- Czy wszystkie sny i wizje św. Jana Bosko się spełniły?

- Trudno powiedzieć, bo na pewno nie wszystkie są udokumentowane. Jednak fakt, że ksiądz Jan Bosko został świętym i że jego dzieło jest obecne w całym świecie - to chyba najlepszy dowód, że misja, którą otrzymał od Pana Boga, spełniła się. I spełnia się nadal.
Korzystając z okazji, dziękuję wszystkim ludziom, z którymi my, salezjanie, mamy okazję współpracować. Stale wspomagają nas zarówno nauczyciele i wychowawcy, członkowie wolontariatu misyjnego i osoby zaangażowane w naszych parafiach, jak i uczniowie naszych szkół i animatorzy w oratoriach. Bogu niech będą dzięki za ten ogrom dobra, które wspólnie tworzymy!

- Bóg zapłać Księdzu za rozmowę.

 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba