2002  nr. 1
 
  Redakcja składa podziękowania Księżom i Koadiutorom Salezjanom z Inspektorii pw. św. Jacka w Krakowie za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdjęciowych. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Pod matczynym okiem 1   
 
 Być kapłanem 
zawsze i wszędzie
2   
 
 Wielki wychowawca 
i nauczyciel
3   
 
 Początki Rodziny Salezjańskiej 4   
 
 Pióro orężem wiary 5   
 
 Trzy świątynie 6   
 
 Cuda św. Jana Bosko 7   
 
 List z Buenos Aires 8   
 
 U kresu drogi 9   
 
 Świętości w Rodzinie Salezjańskiej 10   
 
 Wśród 108 błogosławionych 
męczenników polskich
11   
 
 Praca z młodzieżą 
naszym charyzmatem
12   
 
 Litania 
do Świętego Jana Bosko
13   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Cuda św. Jana Bosko
 
  Nawet w najtrudniejszych chwilach życia ks. Bosko niezachwianie wierzył w Opatrzność. I doznawał wsparcia w sytuacjach, które wydawały się beznadziejne. Pomoc Boża i cudowne znaki towarzyszyły mu przez całe życie.
 
 
  
 
 
 Rozmnożenie kasztanów

Któregoś dnia ks. Bosko obiecał chłopcom, że po powrocie ze spaceru zostaną obdarowani jadalnymi kasztanami. Matka Małgorzata, która prowadziła kuchnię dla chłopców, ugotowała pół wielkiego worka kasztanów, sądząc, że tyle wystarczy. Kiedy zgłodniali chłopcy wrócili, ks. Bosko zaczął rozdzielać kasztany. Jego podopieczni ustawili się w kolejce i każdy dostawał pełen beret kasztanów. Matka Małgorzata zorientowała się, że przy takim podziale kasztanów nie wystarczy dla wszystkich. Ksiądz jednak nie zrezygnował i dalej hojnie obdarowywał podchodzących kolejno wychowanków. Kiedy już wszyscy chłopcy zostali obdarowani, na dnie kosza zostały jeszcze dwie porcje - dla matki ks. Bosko i dla niego samego.
 
 
 
 Kolacja dla wszystkich

W podobnie cudowny sposób ks. Bosko rozmnożył chleb. Pewnego wieczoru zabrakło pieczywa na kolację dla jego podopiecznych. Wysłanie chłopców do piekarni było bezcelowe, gdyż jej właściciel domagał się uregulowania długu za wcześniejsze dostawy. Ks. Bosko sam rozpoczął rozdzielanie kolacji. Nie było to łatwe, gdyż na trzystu chłopców zostało 15 kromek chleba. Wychowankowie ustawili się w kolejce. Każdemu z nich Ksiądz wręczał z kosza jedną kromkę chleba. Gdy już wszyscy chłopcy zostali obdarowani, na dnie kosza zostało jeszcze 15 kromek - tyle, ile było na początku.
 
 
 
 Przywrócenie wzroku

tóregoś dnia przyprowadzono do ks. Bosko niewidomą dziewczynkę. Mała kilka lat chorowała na oczy, a potem zupełnie straciła wzrok. Ks. Bosko położył na swojej dłoni mały medalik z wizerunkiem Maryi i zapytał dziewczynkę, co widzi. Dziewczynka powoli zwróciła głowę w kierunku dłoni Księdza i bezbłędnie rozpoznała medalik. Szczegółowo opisała też, co się na nim znajduje. Kiedy medalik upadł na podłogę, bez trudu go odnalazła. Potem w bazylice razem z rodziną podziękowała Bogu za przywrócenie jej wzroku. Kilka lat później dziewczynka wstąpiła do Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych.
 
 
 
 Uzdrowienie chłopców chorych na ospę

Ks. Bosko udał się do Lanzo Turyńskiego w dzień św. Filipa Nereusza, patrona swego pierwszego zakładu. Zastał tam siedmiu chłopców chorych na ospę. Obawiano się epidemii. Ks. Bosko polecił przynieść chorym ubrania i poszedł ich pobłogosławić. Upewniwszy się, że chorzy ufają Maryi, polecił im ubrać się i opuścić łóżka. Sześciu chłopców uwierzyło Księdzu i wybiegło na podwórze - po chorobie nie pozostało ani śladu. Jeden z chłopców zwątpił i pozostał w łóżku. Chorował jeszcze trzy tygodnie, podczas gdy jego koledzy już dawno o ospie zapomnieli.
 
 
 
 Pigułki z chleba

Pewien człowiek zachorował i przez wiele dni nie opuszczała go bardzo wysoka gorączka. Lekarze bezradnie rozkładali ręce, gdyż żadne leki nie skutkowały. Wtedy rodzina chorego zwróciła się o pomoc do ks. Bosko. Ten polecił choremu wyspowiadać się oraz przyjąć Komunię św. Wręczył też choremu pudełko pigułek i polecił zażywać je przez kilka dni. Mężczyzna poczuł się lepiej i niebawem zupełnie wyzdrowiał. Miejscowi aptekarze z ciekawości zbadali jedną z pigułek ks. Bosko, by sprawdzić, jaki środek pomógł zbić tak wysoką gorączkę. Zdumieni stwierdzili, że w tabletkach nie było nic oprócz zwykłego chleba.
 
 
 
 Ksiądz Bosko i ksiądz Orione

Po śmierci ks. Bosko jego zwłoki wystawiono w kościele. Czciciele zmarłego kapłana tłumnie przybywali, by oddać mu ostatni hołd. W sprawnym przeprowadzeniu ceremonii pomagali wychowankowie ks. Bosko, wśród których był młody Alojzy Orione. Chłopcy przyjmowali przedmioty podawane przez ludzi, by dotknąć nimi doczesnych szczątków Zmarłego. Alojzy wpadł wtedy na pomysł, by zrobić kulki z chleba, dotknąć nimi ciała ks. Bosko, a następnie rozdać je ludziom. Krojąc jednak w pośpiechu chleb, poważnie skaleczył się we wskazujący palec prawej ręki. Przyszła mu wtedy do głowy myśl, że bez palca nie będzie mógł zostać kapłanem (w tamtych czasach była to faktycznie przeszkoda). A przecież było to jego największe pragnienie. Owinął palec chusteczką i przerażony pobiegł do kaplicy. Tam dotknął zranionym palcem ręki Zmarłego. Po głębokiej ranie została tylko niewielka blizna.
 
 
  
Bł. Alojzy Orione, założyciel czterech zakonów opiekujących się starcami, chorymi nędzarzami i sierotami, nigdy nie zapomniał swojego Mistrza - św. Jana Bosko.
 
 
 

Papież Pius IX nakłonił ks. Bosko do spisania wspomnień, a wielokrotnie też wspierał materialnie dzieło Świętego. Podczas jego pontyfikatu zostało zatwierdzone Towarzystwo Salezjańskie, Instytut Córek Maryi Wspomożycielki i Stowarzyszenie Współpracowników Salezjańskich.
 
 
 
 

Papież Leon XIII został współpracownikiem salezjańskim. W rozmowie z następcą ks. Bosko - Michałem Rua - wyraził przekonanie o świętości zmarłego założyciela salezjanów.
 
 
 
 

Św. Pius X również wstąpił w szeregi współpracowników salezjańskich i jest pierwszym z nich, który został kanonizowany. W 1907 r. podpisał dokumenty, rozpoczynające proces beatyfikacyjny ks. Bosko.
 
 
 
 

Papież Pius XI w 1934 r. dokonał kanonizacji ks. Bosko. Za jego pontyfikatu kardynałem został późniejszy Prymas Polski - August Hlond, salezjanin.
 
 
 
 

Papież Pius XII kanonizował członków Rodziny Salezjańskiej - św. Dominika Savio i św. Marię Dominikę Mazarello.
 
 
 
 

Bł. Jan XXIII jako chłopiec czytywał "Czytanki Katolickie" ks. Bosko. Jak kiedyś stwierdził, były one "pierwszym i najskuteczniejszym uzupełnieniem wychowania religijnego i społecznego".
 
 
 
 

Papież Paweł VI miał w rodzinie salezjanina, z czego był niesłychanie dumny. Z szacunkiem podkreślał trzy cechy św. Jana Bosko: nabożeństwo do Eucharystii, do Matki Bożej Wspomożycielki oraz oddanie Stolicy Apostolskiej.
 
 
 
 

Papież Jan Paweł I w czasie swego krótkiego pontyfikatu realizował założenia oratoriów św. Jana Bosko przez cotygodniową katechezę-dialog z ministrantami.
 
 
 
 

Papież Jan Paweł II w książce "Dar i tajemnica" wspomina swoją parafię pw. św. Stanisława Kostki w Dębnikach w Krakowie. "Parafia ta była prowadzona przez księży salezjanów, których pewnego dnia hitlerowcy zabrali do obozu koncentracyjnego. Pozostał tylko stary proboszcz i inspektor prowincji, natomiast wszyscy inni zostali wywiezieni do Dachau. Myślę, że w procesie kształtowania się mojego powołania środowisko salezjańskie odegrało doniosłą rolę".
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba