2002  nr. 10
 
  Redakcja składa podziękowanie Jego Ekscelencji Księdzu Biskupowi Albinowi Małysiakowi CM, Księdzu Wizytatorowi Bronisławowi Sieńczakowi CM, Księdzu Stanisławowi Rospondowi CM, Księdzu Wacławowi Umińskiemu CM oraz Siostrze Annie Brzęk SM za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie archiwów zdjęciowych. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Św. Wincenty a Paulo 
- patron dzieł miłosierdzia
1   
 
 "Jestem synem 
biednego rolnika"
2   
 
 U progu przeznaczenia 3   
 
 W służbie ubogim 4   
 
 Wśród najuboższych i najbogatszych 5   
 
 W chwale ołtarzy 6   
 
 Misjonarze wyruszają w świat 7   
 
 Misjonarze Męczennicy 8   
 
 Trudne polskie losy 9   
 
 Sprawiedliwy 
wśród narodów świata
10   
 
 Anioły miłosierdzia 
we Francji i w Polsce
11   
 
 Wielki dar niepokalanej 12   
 
 Święta Milczenia 13   
 
 Życzenie Maryi się spełnia 14   
 
 W ślady św. Wincentego a Paulo 15   
 
 Dziedzictwo księdza Siemaszki 16   
 
 "Siemacha" dzisiaj 17   
 
 Szkoła XXI wieku 18   
 
 Czas na wincentyńskie rekolekcje 19   
 
 Ojciec Święty 
zawierza świat Miłosierdziu Bożemu
20   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Sprawiedliwy 
wśród narodów świata
 
  Rozmowa z ks. biskupem Albinem Małysiakiem CM, sufraganem seniorem w Archidiecezji Krakowskiej
 
  Ksiądz biskup Albin Małysiak jest jednym z trzech polskich biskupów należących do Zgromadzenia Księży Misjonarzy. W latach okupacji niemieckiej dał heroiczne świadectwo służby bliźnim, ratując Żydów od pewnej śmierci. Otrzymał za to medal "Sprawiedliwy wśród narodów świata".
 
 
  
Jego Ekscelencja ks. bp Albin Małysiak otrzymał medal i dyplom honorowy "Sprawiedliwy wśród narodów świata".

Fot. Marcin Urban

 
 
  W latach okupacji niemieckiej przeżył Ksiądz Biskup dramatyczne chwile. Jak spotkał Ksiądz Biskup szukających schronienia Żydów?

W 1943 r. byłem kapelanem zakładu Helclów w Krakowie. Był to zakład dla osób w podeszłym wieku i niepełnosprawnych. Pewnego listopadowego wieczoru zobaczyłem w holu zakładu wtulonego w kąt obcego człowieka. Zapytałem go: "Jesteś Żydem?" "Tak" - padła odpowiedź i od razu prośba: "Proszę mnie ratować, proszę mnie ratować". Powiedziałem: "Nie zdajesz sobie sprawy, co mi za to grozi. Co ja z tobą zrobię, gdzie ja cię schowam?" Wiedziałem jednak, że jak go tak zostawię, to Niemcy go zaaresztują i zabiją.

I co Ksiądz Biskup zadecydował?

Poszedłem do siostry przełożonej (w zakładzie pracowały siostry szarytki) - Bronisławy Wilemskiej - by zastanowić się, w jaki sposób uratujemy tego człowieka. Wyszukaliśmy mu nieduży pokoik, daliśmy mu nowe ubranie oraz jedzenie. Najważniejszą rzeczą było wyrobienie tzw. kennkarty (rodzaj dowodu osobistego). Należało wcześniej zdobyć dla niego fikcyjną metrykę chrztu w Kościele rzymskokatolickim. Zdobyłem taką metrykę. Jak była metryka, to już mogłem starać się o kennkartę. W podobny sposób ukryliśmy jeszcze czterech innych Żydów - dwie kobiety i dwóch mężczyzn.

Lecz w 1944 r. Niemcy zamienili budynek zakładu Helclów na więzienie dla kobiet.

Wszystkich podopiecznych przewieźliśmy wówczas do Szczawnicy, gdzie siostry szarytki miały pensjonaty do dyspozycji. Żydzi, wraz z innymi mężczyznami, zamieszkali w "Adrii" a Żydówki w pensjonacie "Żółta Sokolica". Serdeczna opieka, jaką obdarzaliśmy ukrywających się, wytworzyła z czasem atmosferę zaufania. Podopieczni naszego zakładu wiedzieli, kto przebywa między nimi. Nikt nie zdradził tajemnicy, także mieszkańcy Szczawnicy, którzy wiedzieli o ukrywanych Żydach. Nikt ich nie wydał. Dramatyzm sytuacji potęgował fakt, że w pobliżu naszego pensjonatu były posterunek żandarmerii niemieckiej i posterunek straży granicznej.

Jak potoczyły się dalsze losy uratowanych?

Po zakończeniu wojny poszli swoimi drogami i nasze kontakty się urwały. Ku mojemu zaskoczeniu, sprawa odżyła w 1991 r., kiedy odnalazła mnie w Krakowie Maria Rolicka z Nowego Jorku, córka uratowanej przez nas Katarzyny Styczeń. Chciała, abym wystąpił do władz Izraela z wnioskiem o nadanie mi medalu "Sprawiedliwy wśród narodów świata". Odpowiedziałem, że ukrywałem Żydów nie dla medali, ale dlatego, że tak dyktowało mi sumienie. Jako kapłan Chrystusa miałem obowiązek ratować bliźniego. Po wielu miesiącach pani Rolicka przyjechała ponownie. Powiedziała wówczas: ""Niech Ksiądz Biskup złoży wniosek o medal, gdyż w Ameryce wciąż jest wielu ludzi, którzy twierdzą, że Polacy nie pomogali Żydom w czasie okupacji". To mnie przekonało. Wypełniłem dokumenty i wysłałem je do Instytutu Pamięci Narodowej Yad Vashem. Medal wręczono mi w Ambasadzie Izraela w Warszawie.

Serdecznie dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Joanna Dulińska, Antoni Zięba
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba