2002  nr. 10
 
  Redakcja składa podziękowanie Jego Ekscelencji Księdzu Biskupowi Albinowi Małysiakowi CM, Księdzu Wizytatorowi Bronisławowi Sieńczakowi CM, Księdzu Stanisławowi Rospondowi CM, Księdzu Wacławowi Umińskiemu CM oraz Siostrze Annie Brzęk SM za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie archiwów zdjęciowych. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Św. Wincenty a Paulo 
- patron dzieł miłosierdzia
1   
 
 "Jestem synem 
biednego rolnika"
2   
 
 U progu przeznaczenia 3   
 
 W służbie ubogim 4   
 
 Wśród najuboższych i najbogatszych 5   
 
 W chwale ołtarzy 6   
 
 Misjonarze wyruszają w świat 7   
 
 Misjonarze Męczennicy 8   
 
 Trudne polskie losy 9   
 
 Sprawiedliwy 
wśród narodów świata
10   
 
 Anioły miłosierdzia 
we Francji i w Polsce
11   
 
 Wielki dar niepokalanej 12   
 
 Święta Milczenia 13   
 
 Życzenie Maryi się spełnia 14   
 
 W ślady św. Wincentego a Paulo 15   
 
 Dziedzictwo księdza Siemaszki 16   
 
 "Siemacha" dzisiaj 17   
 
 Szkoła XXI wieku 18   
 
 Czas na wincentyńskie rekolekcje 19   
 
 Ojciec Święty 
zawierza świat Miłosierdziu Bożemu
20   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Dziedzictwo księdza Siemaszki
 
  Kraków w drugiej połowie XIX w. był miastem biednym i zaniedbanym. Na szczęście żyli w tamtych czasach ludzie, którzy wyciągali pomocną dłoń do potrzebujących. Jednym z nich był ks. Kazimierz Siemaszko - misjonarz od św. Wincentego a Paulo, szczególnie wrażliwy na niedolę młodych.
 
 
  
Szkoła w Czernej koło Krzeszowic (zdjęcie z 1923 r.).

Fot. arch. księży misjonarzy

 
 
 Przybysz z Litwy

Ten urodzony na Litwie potomek drobnej szlachty przybył do Krakowa w 1870 r. w wieku 23 lat. Święcenia kapłańskie otrzymał w Zgromadzeniu Księży Misjonarzy. Wędrując codziennie ulicami miasta widywał zabiedzonych chłopców, którzy dla kilku groszy imali się doraźnych zajęć lub żyli z drobnych kradzieży. Ich los poruszył go do głębi.
Zaczął zapraszać ich do kapli cy w pobliżu wznoszonego w tym czasie kościoła misjonarzy na krakowskim Kleparzu. Uczył dzieci czytania i pisania, zapoznawał je z zasadami wiary. W 1882 r. ks. Siemaszko otworzył ośrodek wychowawczy dla biednych i osieroconych chłopców.
Zakład powstał przy ul. Długiej 42, gdzie z czasem wielu młodych ludzi zdobyło wykształcenie i zawód. Kilkanaście lat później ks. Siemaszko uruchomił drugi ośrodek w Czernej koło Krzeszowic, gdzie można był organizować letni wypoczynek. Strudzony pracą zmarł przedwcześnie w wieku 56 lat, lecz rozpoczęte dzieło podjęli jego uczniowie.
 
 
 
 Potraktowani jak przestępcy

W chwili śmierci ks. Siemaszki jego dzieło miało już wielu zwolenników. Księża misjonarze kontynuowali pracę założyciela i stale rozszerzali działalność. Wsparcia dla cennej inicjatywy udzielały też władze miasta. Już w wolnej Polsce utworzono nowy zakład w Krakowie - przy ul. Prądnickiej. W 1930 r. ulokowano w nim 300 chłopców.
Działalność przerwał wybuch II wojny światowej. Niemcy wyrzucili księży i ich podopiecznych ze wszystkich domów. Wznowiona w 1945 r. praca nie trwała długo. Władze komunistyczne były przeciwne pozostawieniu wychowania młodych ludzi w rękach duchowieństwa. W 1950 r. zamknięto zakład w Czernej, a cztery lata później obie placówki w Krakowie. Likwidacja ośrodka przy ul. Długiej przypominała wręcz akcję policyjną, jak gdyby chodziło o grupę groźnych przestępców, a nie gromadę dzieciaków.
Warunki do odrodzenia dzieła ks. Siemaszki powstały dopiero po upadku komunizmu. W 1991 r. utworzono fundację jego imienia, a dwa lata później wznowiono działalność zakładu wychowawczego przy ul. Długiej 42.
 
 
 
 PrzyjdŹcie na podwieczorek

Wpadnijcie do mnie wieczorem na Kleparz. Będę was uczył katechizmu - powiedział ks. Siemaszko do napotkanej grupy obdartych, umorusanych chłopców. Nie raz składał im taką propozycję. Kilku obiecało, że przyjdzie. Może trochę bali się wysokiego, barczystego księdza? Większość wymawiała się brakiem czasu. Jeden, bardziej zuchwały, odparł niegrzecznie: - A co nam po księdza katechizmie?! My głodni, jeszcze nic dziś nie jedliśmy. Ks. Siemaszko zrozumiał, że nie podźwignie moralnie tych chłopców bez poprawy warunków ich życia. Zaprosił więc dzieci "na podwieczorek" - posiłek połączony ze Słowem Bożym. To był pierwszy krok do utworzenia Zakładów Wychowawczych.
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba