2002  nr. 13
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Józefowi Mareckiemu OFMCap oraz Ojcu Gabrielowi Bartoszewskiemu OFMCap za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdjęciowych redakcji "Głosu Ojca Pio" i "Voce di Padre Pio". Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Święty Ojcze Pio 
- módl się za nami!
1   
 
 Śladami Ojca Pio 2   
 
 Kapłan 3   
 
 Pięć ran 4   
 
 Madonno Mtako Moja! 5   
 
 Ostatnia Msza Święta 6   
 
 Ojciec Pio 
wstawia się za nami
7   
 
 Ojciec Pio 
trzymał go za rękę
8   
 
 Święty Ojciec Pio 9   
 
 Fragment Homilii Ojca Świętego10   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Ojciec Pio 
wstawia się za nami
 
  Ludzie uzdrowieni za wstawiennictwem Ojca Pio pochodzą z różnych krajów świata. Aby wymodlić uzdrowienie dla chorego, święty zakonnik nie potrzebował nawet osobistego spotkania z cierpiącym. Wstawia się za nami także i dziś.
 
  Na początku grudnia 1957 r. do katowickiego szpitala dziecięcego przywieziono niespełna dwuletnią Zosię - córkę Marii i Józefa ze Śląska. Rozwijające się dotychczas prawidłowo dziecko z dnia na dzień straciło władzę w rękach i nogach oraz przestało mówić. Rodzice byli w szoku, zwłaszcza kiedy po bezowocnej kuracji wypisano ją ze szpitala "celem umieszczenia w Domu Dzieci Kalekich". Sytuacją rodziny przejęła się ich sąsiadka Maria. Postanowiła napisać do Ojca Pio. Po trzech tygodniach nadeszła odpowiedź z zapewnieniem, że zakonnik modli się o zdrowie Zosi i przesyła błogosławieństwo. Tymczasem już na dwa dni przed jego doręczeniem bezwładnie leżąca dziewczynka nagle wstała i ... zaczęła chodzić. Wkrótce odzyskała władzę w rękach i mowę. Była uzdrowiona. A rodzice - przekonani, że wyzdrowienie jest skutkiem modlitw stygmatyka - do dziś przechowują z czcią mały prostokątny kartonik, który od niego otrzymali.

Pan W. K. znalazł się w 1977 r. w koszalińskim szpitalu z rozpoznaniem ciężkiego zapalenia opon mózgowych. Lekarze przygotowywali już rodzinę na jego śmierć. Jednak po kilku tygodniach mężczyzna, zdrowy, powrócił do domu. Przypomniał sobie, że kiedy przywieziono go do szpitala, widział we śnie postać kapucyna, który podniósł go i zachęcał, by powstał z łóżka. Dopiero po kilku latach pan W. K. zobaczył obrazek z podobizną Ojca Pio. "To była podobizna zakonnika z mojego snu!" - stwierdził. Co dziwne - wówczas nikt z jego rodziny nie znał Ojca Pio. "Moi najbliżsi zamówili wówczas w intencji mego powrotu do zdrowia dwie Msze św." - powiedział W. K.

Mąż pani M. M. z Mielca po przebytych wcześniej żółtaczkach miał poważnie uszkodzoną wątrobę. W marcu 1991 r. dawano mu jedynie jeszcze kilka dni życia. "Stan chorego: ogólne wyniszczenie organizmu, zażółcenie powłok skóry, praktycznie bez kontaktu, w stanie ogólnym bardzo ciężkim" - stwierdził opiekujący się mężczyzną lekarz. Wykrył on wówczas duży guz poniżej żeber i stwierdział, że chory ma powiększoną wątrobę. Po czterech miesiącach "stan chorego uległ diametralnej poprawie". Guz zniknął, a wątroba się zmniejszyła. "Obecny stan chorego jest nieprawdopodobny, jeżeli chodzi o wiedzę medyczną" - podsumował lekarz. Pani M. M. powiązała powrót do zdrowia ze wstawiennictwem Ojca Pio.

W 1989 r. u pewnej kobiety stwierdzono guz na wątrobie. Podczas operacji lekarze stwierdzili, że nowotwór złośliwy zaatakował wszystkie narządy wewnętrzne. Po powrocie do domu kobieta nie przestawała się modlić. Po kilku dniach, podczas odmawiania różańca, poczuła zapach fiołków. Kiedy wkrótce potem stan jej zdrowia zaczął się poprawiać, doszła do wniosku, że to Ojciec Pio dał jej znak, że jest uratowana. Ku zdziwieniu lekarzy kobieta przeżyła. "Jeszcze utrzymuje się guz nadnercza, od którego wszystko się zaczęło" - stwierdza kobieta. Nie straciła jednak nadziei na całkowite wyleczenie.
 
  (oprac. na podst. książki I. Burchackiej "Ojciec Pio - Stygmatyk - Mistyk - Cudotwórca", wyd. ADAM, 1997)
 
  Gino Pin był duchowym synem Ojca Pio. 20 września 1968 r. przybył z rodziną do San Giovanni Rotondo. Następnego dnia jego córka Pia dostała wysokiej gorączki, bólów brzucha i torsji. Przewieziono ją do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka lub otrzewnej. Gino Pin udał się do klasztoru po pomoc. Rankiem 22 września Ojciec Pio został powiadomiony o chorobie dziewczynki. Orzekł, że powinna zostać w miejscowym szpitalu, a jeśli będzie to konieczne, trzeba ją operować. Dodał też, że będzie się modlił. Relacjonujący mu sytuację o. Alberto stwierdził jednak, że Gino Pina nie stać na pozostanie w mieście i spytał: "Dlaczego nie wyrwie Ojciec z rąk Madonny uzdrowienia dla dziewczynki, bez operacji?" Ojciec Pio spojrzał nań przenikliwie. "Tak ... będę się modlił" - odparł. Ok. godz. 11 przed łóżkiem chorej zgromadzili się lekarze, żeby postawić diagnozę. Niepotrzebnie. Wszystkie objawy minęły - Pia wyzdrowiała.

Smeralda La Pietra od lat odwiedzała różnych lekarzy. Z badań wynikało, że żyły doprowadzające krew do jej mózgu są niedrożne i musi poddać się operacji. Jednak gdyby operacja się nie udała, groziło jej spędzenie reszty życia na inwalidzkim wózku. Kobieta ogromnie cierpiała, bóle się nasiliły, nie mogła się samodzielnie poruszać. Pragnęła śmierci. Pewnej nocy przyśnił jej się Ojciec Pio. Kobieta poprosiła go o wstawiennictwo, by wyzdrowieć. Rankiem mogła już zrobić kilka kroków. Po kilku dniach poruszała się bez bólu. Badanie wykazało, że problem zniknął.
 
 
 
 Va bene - w porządku

W 1962 r. obecny Ojciec Święty napisał list do Ojca Pio z prośbą o modlitwę wstawienniczą za chorą na raka Wandę Półtawską. Wskutek wstawiennictwa Świętego przed planowaną operacją chora niespodziewanie wyzdrowiała. Wanda Półtawska nie znała Ojca Pio, nie wiedziała także o listach wysłanych przez bp. Wojtyłę. Pięć lat po uzdrowieniu przyjechała do San Giovanni Rotondo. Po latach wspomina: "Po Mszy św. Ojciec Pio z trudem, powolutku skierował się ku zakrystii. Szedł koło nas i na chwilę zatrzymał się, powiódł wzrokiem po ludziach i zatrzymał go na mnie - podszedł bliżej, pogłaskał mnie po głowie - i spojrzał... I właśnie to spojrzenie, którego opisać nie potrafię, sprawiło, że już wiedziałam; wiedziałam, że wtedy, w 1962 r., to nie był przypadek. Adesso va bene (Teraz jest w porządku) - powiedział, uśmiechnął się i poszedł dalej".
 
 
 
 Uzdrowienie Consiglii de Martino

Consiglia de Martino zachorowała w 1995 r. Badania wykazały, że duszności i ucisk w klatce piersiowej i szyi spowodowane było zerwaniem przewodu limfatycznego. Przy obojczyku chorej powstał zbiornik zawierający około dwóch litrów płynu. Lekarze stwierdzili, że konieczna jest operacja. Chora była wielką czcicielką Ojca Pio. Ona sama, jej przyjaciele i krewni zwracali się do niego, ufając w jego wstawiennictwo u Boga. Niespodziewanie chora została uzdrowiona - operacja okazała się niepotrzebna!
 
 
  
Cudownie uzdrowiona Consiglia de Martino.

Fot. "Voce di Padre Pio"

 
 
 
 
  Relikwie Ojca Pio w Polsce
 
 

W kościele oo. kapucynów w Warszawie przechowywana jest cenna relikwia. Jest to chustka, którą Święty przykładał do rany serca.
 
 
  
Fot. Ryszard Rzepecki
 
 
 

Kościół oo. kapucynów przy ulicy Loretańskiej w Krakowie. Tutaj przechowywane są fragment bandaża, którym Ojciec Pio owijał stygmaty i jego chusteczka.
 
 
 
  W rocznicę Beatyfikacji
 
  Przypomnijmy, że o wyniesienie Ojca Pio na ołtarze zabiegano już od chwili jego śmierci. W 1997 r. papież Jan Paweł II ogłosił dekret o heroiczności cnót Ojca Pio, zaś rok później dekret o cudzie - uzdrowieniu Consigli de Martino - dokonanym za przyczyną zakonnika.
2 maja 1999 r. około 300 tysięcy pielgrzymów z całego świata przybyło do Rzymu, aby uczestniczyć w wyniesieniu na ołtarze kapucyna z Pietrelciny. Dziennikarze nie wahali się nazwać tego wydarzenia "beatyfikacją tysiąclecia". Po beatyfikacji zwiększyła się liczba pielgrzymów w San Giovanni Rotondo - przybywa ich tu do 7,5 mln rocznie.
 
 
  
W 2000 r., w pierwszą rocznicę beatyfikacji Ojca Pio w San Giovanni Rotondo odbył się koncert znanego tenora Andrea Bocellego.

Fot. "Voce di Padre Pio"

 
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba