2002  nr. 13
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Józefowi Mareckiemu OFMCap oraz Ojcu Gabrielowi Bartoszewskiemu OFMCap za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdjęciowych redakcji "Głosu Ojca Pio" i "Voce di Padre Pio". Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Święty Ojcze Pio 
- módl się za nami!
1   
 
 Śladami Ojca Pio 2   
 
 Kapłan 3   
 
 Pięć ran 4   
 
 Madonno Mtako Moja! 5   
 
 Ostatnia Msza Święta 6   
 
 Ojciec Pio 
wstawia się za nami
7   
 
 Ojciec Pio 
trzymał go za rękę
8   
 
 Święty Ojciec Pio 9   
 
 Fragment Homilii Ojca Świętego10   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Ojciec Pio 
trzymał go za rękę
 
  Panie Jezu ... Uczyniłeś mi ogromny dar cudu, ale przed nim ogromny dar wiary. Oddałeś mi Matteo w Twojej nieskończonej dobroci. Te Deum laudamus. Drogi Ojcze Pio, oddałam pod Twoją opiekę moją rodzinę - pewna, że nie opuścisz nikogo, kto się do Ciebie zwróci z pokorą i nadzieją. Patrzyłeś na mój ból i zaniosłeś przed Boga moje nędzne modlitwy. Dziękuję za Twoją opiekę. Jestem pewna, że powrót Matteo do życia jest dziełem Boga, Jego Miłosierdzia i wstawiennictwa, skierowanej do Niego modlitwy - oświadczyła Maria Lucia. Uzdrowienie jej synka było cudem przypisanym wstawiennictwu Ojca Pio w jego procesie kanonizacyjnym.
 
 
  
Matteo Colella
 
 
  20 stycznia 2000 r. do Domu Ulgi w Cierpieniu w San Giovanni Rotondo przywieziono siedmioletniego Matteo Pio Colella. Lekarze stwierdzili u chłopca ostre zapalenie opon mózgowych. Jego stan był bardzo ciężki i, pomimo leczenia antybiotykami, ciągle się pogarszał. Dziecko było nieprzytomne. Na jego ciele pojawiły się krwawe wybroczyny. Matteo przeniesiono na oddział reanimacji. Po jakimś czasie pojawiły się trudności w oddychaniu, niedotlenienie, zaburzenie pracy nerek, doszło nawet do zatrzymania pracy serca. Przez dziesięć dni chłopiec był w stanie śpiączki. Nie dawano mu szans na przeżycie. Rankiem 31 stycznia stan chłopca znacznie się poprawił. 5 lutego mógł normalnie oddychać, a nazajutrz powróciła mu świadomość. I choć nikt nie chciał w to uwierzyć, Matteo całkowicie wyzdrowiał. Podczas badań, które później przeszedł, nie stwierdzono żadnych następstw choroby. Zdaniem lekarzy po tak długim niedotlenieniu musiały pojawić się nieodwracalne uszkodzenia mózgu. Jednak ich nie stwierdzono. Zdziwieni lekarze uznali to wyzdrowienie za niewytłumaczalne naukowo. Opinię tę potwierdzili profesorowie i lekarze Konsulty Lekarskiej Kongregacji ds. Świętych. "Całkowita zgodność co do diagnozy i prognozy. Terapia była odpowiednia, lecz nieskuteczna. Sposób wyzdrowienia bardzo szybki, kompletny i trwały, bez następstw. Naukowo niemożliwy do wyjaśnienia" - czytamy w opracowanym przez nich dokumencie. Wydarzenie uznano za cud.
 
 
Rozdam wszystko ubogim
 
  Na początku nic nie wskazywało, że będzie aż tak źle. Pewnego dnia w szkole Matteo po prostu źle się poczuł. Gorączkował i wymiotował. - Znalazłem Matteo drżącego blisko kaloryfera. Po przyjeździe do domu uspokoił się nieco - oświadczył lekarz Antonio Colella, ojciec dziecka. Mężczyzna podejrzewał przeziębienie i podał synowi stosowne lekarstwa. Gorączka sięgnęła 40,2 oC, a potem spadła. Zaniepokojony Antonio skonsultował się z kolegami specjalistami. Ci nie stwierdzili nic groźnego. Kiedy o 20.30 do domu wróciła matka {Matteo, dziecko jej nie rozpoznało. Było jakby w półśnie. Kobieta spostrzegła czerwone plamy na ciele syna. Razem z mężem zadecydowali, że pojadą na pogotowie. W pewnym momencie Matteo się ocknął. "Jeśli stanę się bogatym, rozdam wszystko ubogim" - powiedział. - To spontaniczne stwierdzenie wprawiło nas w osłupienie - stwierdził potem ojciec Matteo. Po chwili stan dziecka znów gwałtownie się pogorszył. Rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie.
 
 
Jestem z tobą!
 
  "Przez cały czas jego pobytu w szpitalu byłem przy nim bardziej jako ojciec niż jako lekarz. Poddałem się kolegom i Panu Bogu. Modliłem się do Jezusa, Maryi i Ojca Pio przez wszystkie dni spędzone w szpitalu. (...) Tak minęło 10 dni. Nikt nie czynił złudzeń... Wszystkie dni w szpitalu spędziłem na modlitwie, ofiarując moje życie za życie Matteo" - wspominał ojciec Matteo.
W tym czasie matka chłopca krążyła pomiędzy szpitalem a kościołem. Od dawna była czcicielką Ojca Pio. Powierzyła mu całą rodzinę. W swoim świadectwie wspominała o tajemniczych snach, które nawiedziły ją przed chorobą dziecka. Ojciec Pio śnił jej się dwukrotnie. Za pierwszym razem pogłaskał ją po twarzy i rzekł "Czego się boisz? Ja jestem z tobą, zawsze będę blisko ciebie". Za drugim razem śniła, że jest na cmentarzu. Ojciec Pio podszedł do niej. "Co tu robisz?" - zapytał. "Chodź, rusz się, wyjdź stąd, to nie dla ciebie! Chodź, wyjdziemy stąd!" Obudziła się wystraszona.
 
 
Chcę Ojca Pio!
 
  Na korytarzu szpitala matka Matteo wyciągnęła z torebki obrazek Jezusa Miłosiernego. Odmówiła koronkę do Bożego Miłosierdzia: "Jezu, ufam Ci wbrew wszelkiej nadziei" - wyszeptała. Zakrystianki z San Giovanni Rotondo pozwoliły jej pomodlić się w nocy w celi i na grobie Ojca Pio, a jeden z ojców włożył do jej rąk relikwie Zakonnika z Pietrelciny. "Od 21 do 26 stycznia wspólnie z krewnymi spędzam czas pomiędzy szpitalem a grobem Ojca Pio, podczas gdy mój mąż przesuwa paciorki różańca, czuwając przy Matteo. Jedyną moją troską jest modlitwa" - mówiła później kobieta. Po modlitwie przed słynnym krucyfiksem na zakonnym chórze, Maria Lucia poczuła przyjemny zapach. "Zrozumiałam, że Ojciec Pio jest ze mną, jest blisko" - relacjonowała. Do modlitw o życie Matteo włączyło się też dziesięcioro przyjaciół Antonia i Marii Lucii. 30 stycznia kobieta odwiedziła Matteo w szpitalu. "Straszny widok" - stwierdziła wtedy. Następnego dnia sytuacja diametralnie się zmieniła. Radość rodziców była ogromna - Matteo otworzył oczy. "Chcę Ojca Pio, chcę Ojca Pio" - szeptał dzień później. "Nie rozumiem tego i wkładam mu w dłoń obrazek Ojca. Dopiero później zrozumiałam, kiedy Matteo mi opowiedział, że szukał Ojca Pio, ponieważ ten trzymał go za rękę podczas śpiączki i gdy się obudził, nie widział go już wokół siebie" - opowiadała kobieta. Potem dziecko opowiedziało matce o starym panu z białą brodą, w brązowym ubraniu, który trzymał go za rękę i dodawał otuchy - o Ojcu Pio.
 
 
  
O. Gerardo di Flumeri, wicepostulator w procesie kanonizacyjnym Ojca Pio z Matteo Colella.
 
 
 Stwierdza się cud

20 grudnia 2001 r. w Sali Klementyńskiej watykańskiego Pałacu Apostolskiego zgromadziło się wiele osób. Kiedy o 11.20 przybył Ojciec Święty, odczytano i zatwierdzono 13 dekretów o cudach i cnotach. Dekret dotyczący Ojca Pio odczytano jako trzeci. "Stwierdza się cud dokonany przez Boga za wstawiennictwem Błogosławionego Pio z Pietrelciny (...), kapłana zakonnika z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, tj. szybkie, całkowite i trwałe uzdrowienie dziecka Matteo Pio Colella (...)" - odczytano dokument Kongregacji ds. Świętych. Po odczytaniu dekretów obecni na sali hierarchowie, delegacje zakonów i ludzie świeccy złożyli hołd namiestnikowi Chrystusa.
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba