2002  nr. 4
 
  Redakcja składa serdeczne podziękowania Księdzu Kustoszowi Eugeniuszowi Makulskiemu za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdjęciowych. Bóg zapłać! 
 
 
 Objawienia Matki Bożej 1   
 
 Las Grąbliński 
miejsce uświęcone obecnością Maryi
2   
 
 Dzieje Cudownego Obrazu 3   
 
 Z Licheńskiej Księgi Łask 4   
 
 Na ścieżkach 
Sanktuarium w Licheniu
5   
 
 Licheńska Golgota 6   
 
 Dzwony Licheńskie 7   
 
 Księża marianie 
opiekunowie licheńskiego sanktuarium
8   
 
 W służbie Licheńskiej Pani 9   
 
 Bazylika 
wotum na Jubileusz Roku 2000
10   
 
 Kalendarium powstania bazyliki 11   
 
 Spotkanie z Ojcem Świętym 12   
 
 Informacje dla pielgrzymów 13   
 
 Litania 
do Matki Bożej Licheńskiej
14   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  W służbie Licheńskiej Pani
 
 
  
Ks. Eugeniusz Makulski - marianin, kustosz Sanktuarium w Licheniu

Fot. arch. ks. Makulskiego

 
 
 

Ks. Eugeniusz Makulski MIC urodził się w 1928 r. w Kotarszynie na ziemi świętokrzyskiej. Stracił ojca, kiedy miał trzy lata. Jako jedenastolatek usłyszał pierwsze wezwanie do stanu kapłańskiego.

Katechetami młodego Eugeniusza byli księża marianie, którzy zaszczepili w nim szacunek do tego zgromadzenia. Chłopca wzywał Bóg, ale równocześnie pociągał go świat. Chciał rozwijać swe talenty, w tym aktorski i pisarski. Decyzja o kapłaństwie zapadła w 1948 r. na Jasnej Górze. Wychodzący z kaplicy Cudownego Obrazu maturzysta Eugeniusz Makulski wiedział już, co ma robić w życiu. Matce Bożej nie mógł odmówić. W tym samym roku przekroczył furtę klasztoru mariańskiego w Skórcu koło Siedlec. W 1949 r. złożył śluby zakonne, wiążąc swoje życie z Kościołem i oddając się służbie Bogu i ludziom. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1955 r. Ukończył studia - historię powszechną - na KUL.

W 1965 r. ks. Eugeniusz Makulski przybył do Lichenia. Nigdy wcześniej nie przypuszczał, że zwiąże swoje życie z licheńskim wizerunkiem Bolesnej Królowej Polski i z ziemią dotkniętą Jej stopami. Miał 37 lat, w sercu miłość do Matki Bożej, w oczach wizję Sanktuarium, a przed sobą zadanie, które postawił przed nim ówczesny prowincjał księży marianów: przygotowanie koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Licheńskiej na Tysiąclecie Chrztu Polski. Niedługo później został proboszczem parafii św. Doroty - po tym, jak poprzednik nie wytrzymał szykan ze strony komunistycznych władz. 15 sierpnia 1967 r. Bolesna Królowa Polski otrzymała z rąk Prymasa Tysiąclecia koronę papieską.

Napływająca rzesza pielgrzymów wymagała rozbudowy Sanktuarium. Ksiądz Kustosz podjął się tego trudnego zadania. Przez kolejne lata sanktuarium licheńskie wzbogaciło się o szereg nowych obiektów sakralnych i pomników. W lesie grąblińskim, na terenie objawień Maryi, powstała największa świątynia świata pod gołym niebem. 3 maja 1991 r., w 200. rocznicę uchwalenia Konstytucji Majowej, Ksiądz Kustosz postawił i poświęcił dwudziestodwumetrowy krzyż na placu budowy nowej bazyliki. Budowę tej wspaniałej świątyni ks. Eugeniusz Makulski kontynuuje dzięki ofiarności ludzi, którzy - tak jak on - kochają Bolesną Królową Polski.
 
 
 
  Każdy pielgrzym, który z czystym sercem stanie na licheńskiej ziemi, odczuwa obecność Matki Bożej. O historii i rozbudowie sanktuarium Bolesnej Królowej Polski rozmawiamy z księdzem kustoszem Eugeniuszem Makulskim, który związał z tym miejscem swoje kapłańskie życie.
 
  Redakcja: Księże Kustoszu, podobno wie Ksiądz o Licheniu wszystko...
Ks. Eugeniusz Makulski: Jestem tu od 37 lat, od roku 1965. Przedtem też tu bywałem jako kleryk, gdyż marianie zajmują się Licheniem od 1949 r. Jako historyk i kustosz od wielu lat prowadzę badania, zbieram materiały oraz dokumenty dotyczące wydarzeń licheńskich oraz Sanktuarium.
- Wierni znają cudowny wizerunek Matki Bożej Licheńskiej, ale nie wszyscy wiedzą, że miały tu miejsce objawienia Matki Bożej.
- Niewiele jest w naszym kraju miejsc uświęconych objawieniami Maryi. A właśnie tu, w lesie grąblińskim nieopodal Lichenia, Matka Boża ukazywała się pasterzowi Mikołajowi w 1850 r. Zaborcy więzili i prześladowali pasterza, nie wolno było wydawać publikacji na temat objawień, nawet księżom nie wolno było wspominać o Licheniu. Usiłowano zniszczyć cudowny wizerunek Bożej Rodzicielki, który Ona sama wybrała i pozostawiła na pamiątkę swej obecności. Najpierw niewola, potem pierwsza wojna światowa i trudne czasy międzywojenne, następnie okupacja hitlerowska i okres PRL sprawiły, że objawienia maryjne w Licheniu nie były szeroko znane, a sanktuarium nie zostało odpowiednio rozbudowane.
- Dlaczego nie wolno było pisać o Licheniu?
- Objawienia oraz sam obraz mają wydźwięk nie tylko religijny, ale i patriotyczny. Matka Boża ukazała się w koronie na głowie i z orłem na piersiach.
Prymas Tysiąclecia Stefan kard. Wyszyński w czasie koronacji powiedział, że jest to obraz drugiego tysiąclecia polskiego narodu, gdyż przypomina nam śluby narodowe. Przecież na obrazie jest orzeł! Jest to jedyny na świecie obrazu z emblematem narodowym na samym wizerunku postaci. Są orły w koronie, na sukience, ale nigdy na piersiach. Taki maleńki obraz, a tak bogaty w treść! Jest namalowany na desce modrzewiowej i kiedy wisiał w lesie bez odpowiedniego zabezpieczenia, od dołu zniszczył go deszcz. Ucięto tę część, ale dowiedziałem się, że widniał tam napis: Regina Poloniae (Królowa Polski).
- Uroczystości koronacyjne musiały być wielkim przeżyciem nie tylko dla Księdza Kustosza.
- Na kolanach dziękowałem księdzu prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu za ukoronowanie cudownego wizerunku. Prymas wręczył mi wtedy ofiarę na dzwon jako podziękowanie za uratowanie mu zdrowia w Licheniu. Położył mi ręce na głowie, pobłogosławił mnie i powiedział: "Synu, tak pracuj, tak rozszerzaj kult licheńskiej Madonny, aby o Niej usłyszał nie tylko cały naród polski, ale i cały świat". Po zakończeniu uroczystości pielgrzymi odjechali, na wzgórze sanktuaryjne powróciła cisza, a na świętym obrazie błyszczała papieska korona. I błyszczy do dziś.
- Czy nowa bazylika, która powstaje w Licheniu jest realizacją zapowiedzi Matki Bożej o budowie wielkiej świątyni?
- Tak, bo taka świątynia jest w Licheniu potrzebna. W kościele św. Doroty pielgrzymi się już nie mieszczą. Podczas różnych uroczystości tysiące z nich musi stać na dworze w deszczu czy w upalnym słońcu.
- Kiedy Ksiądz powziął myśl o budowie?
- Kiedy w 1965 roku jechałem samochodem, aby zamieszkać w Licheniu na stałe, ujrzałem oczami duszy piękną bazylikę na licheńskim wzgórzu. Myślałem o tym przez kilka lat i modliłem się, by móc rozpocząć budowę. Jednocześnie zbierałem materiały i porządkowałem teren. W czasach PRL mowy nie było o tym, żeby ruszyć z tak wielką budową. Dopiero w roku 1991 na placu budowy postawiłem i poświęciłem dwudziestodwumetrowy krzyż. Projekt świątyni został zatwierdzony do realizacji i... budowa ruszyła. Przed dwoma laty ksiądz prymas Józef Glemp i Episkopat uznali świątynię za Wotum Polskiego Narodu na Wielki Jubileusz Roku 2000. Po ukończeniu budowy zostanie tu przeniesiony Cudowny Obraz Matki Bożej.
- Sanktuarium w Licheniu nawiedził Ojciec Święty Jan Paweł II...
- Przyjazd Papieża do Lichenia był wielkim darem Matki Bożej. Ojciec Święty przybył tu 6 czerwca 1999 r. Następnego dnia poświęcił budowę świątyni i dziękował za nią Bogu. Na kolanach modlił się przed Cudownym Obrazem Bolesnej Królowej Polski. Spotkał się z ponad 300 tysiącami wiernych. Do końca życia nie zapomnę spotkań w cztery oczy z Papieżem. Czułem jego ojcowską miłość. Uścisk Ojca Świętego był mi nagrodą zbyt wielką za wszystkie trudy ponoszone przy budowie świątyni. Prosiłem Jana Pawła II o błogosławieństwo dla wszystkich czcicieli Matki Bożej Licheńskiej. "Błogosławię - powiedział Papież - błogosławię Licheniowi".
- Świątynia w Licheniu to dzieło ofiarnych serc i dłoni...
- Świątynia licheńska powstaje wyłącznie z ofiar wiernych. Najczęściej są to niewielkie kwoty od ubogich ludzi. Nieustannie dziękuję za nie Bogu oraz ludziom i modlę się za każdego z ofiarodawców.
- Serdecznie zapraszam do Lichenia wszystkich czcicieli Matki Bożej! Bolesna Królowa Polski rozdała już wiele łask, u Niej zawsze można znaleźć pocieszenie i pomoc.
- Bóg zapłać Księdzu za rozmowę!
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba