2002  nr. 9
 
  Redakcja składa podziękowanie Księdzu Kazimierzowi Brzozowskiemu CRL, Księdzu Janowi Brzozowskemu CRL oraz Księdzu Stefanowi Ryłko CRL za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdęciowych.
Serdeczne Bóg zapłać!
 
 
 
 Gietrzwałd - polskie Lourdes 1   
 
 One ujrzały Maryję 2   
 
 125. rocznica objawień Matki Bożej 3   
 
 Wnikliwe badania 4   
 
 Dumni ze swej polskości 5   
 
 Objawienia uznane przez Kościół 6   
 
 Dalsze losy wizjonerek 7   
 
 Matka Boża Gietrzwałdzka 8   
 
 Króluj nam, Matko! 9   
 
 W polskim Lourdes 10   
 
 Pod opieką Bożej Matki 11   
 
 Sanktuarium na skraju lasu 12   
 
 Cudowne źródło 13   
 
 Droga Krzyżowa 14   
 
 Informacje o sanktuarium 15   
 
 Kanonicy w służbie Maryi 16   
 
 Katarzynki w Gietrzwałdzie 17   
 
 Matka Boża Gietrzwałdzka  "Fundatorką" Służek 18   
 
 Litania 
do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej
19   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Pod opieką Bożej Matki
 
  Matka Boża, która objawiła się w Gietrzwałdzie obiecała, że przybywający do Niej chorzy mogą dostąpić łaski uzdrowienia. Postawiła jednak kilka warunków: muszą się o to wytrwale modlić i poprawić swoje życie.
 
 
  
Ks. Stanisław Chojnacki pokazał nam Księgę Łask i Uzdrowień, otrzymanych za przyczyną NMP w Gietrzwałdzie.

Fot. Franciszek Mróz

 
 
 Uleczony z konwulsji

W roku 1951 cudownie uzdrowiony został dwuletni synek państwa M. z Myszyńca. Chłopczyk - jak zaświadczyła matka - "nie mógł ani jeść, ani stawać na nóżki, i nic nie rozmawiał, a oprócz tego cierpiał na biegunkę. Jednego dnia naliczyliśmy 25 ataków konwulsji". Matka zabrała go do Gietrzwałdu, mimo przestróg sąsiadów, że umrze w czasie drogi. Pierwsze kroki matki i chorego chłopca wiodły do kościoła, przed ołtarz i obraz Matki Bożej. Po gorącej modlitwie oboje poszli do źródełka. Dziecko, które z braku apetytu nie jadło już od trzech dni, nagle oświadczyło, że chce pić. Wypiło szklankę wody ze źródełka, zjadło kawałek chleba i śpiewając razem ze zgromadzonymi przy źródełku ludźmi dało znak, że jest uzdrowione. Trapiące chłopca choroby ustąpiły.
 
 
 
 Dziecko zaczęło widzieć

"Urodziły się dzieci - bliźniaki, 7-miesięczne, o wadze 1,5 kg. Dzieci zostały umieszczone w inkubatorach. Jedno z dzieci otrzymało zbyt dużo tlenu i w ten sposób oczy dziecka zostały spalone. Dziecko zupełnie nie widziało. Profesor lekarz we Wrocławiu i klinika odmówili leczenia. Po roku syn i synowa przywieźli dziecko do mnie. Ja się modliłam do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej przez cały rok. W pewnej chwili spostrzegłam, że dziecko zaczyna widzieć. Uważam to za cud" - w roku 1968 wpisała do Księgi Łask i Uzdrowień Zofia R., lekarka z Ostródy.
 
 
 
 Odzyskał władzę w nogach - po wielu latach modlitwy

27 listopada 1972 roku Stanisław R. z Gniewkowa przebył powypadkową operację kręgosłupa. Po zabiegu jego nogi pozostały jednak bezwładne. Kolejne operacje - w 1975 i 1976 roku - nie przyniosły poprawy. "Przez cały czas choroby piłem i piję wodę z cudownego źródełka z Gietrzwałdu przywożoną mi przez bliskich. [...] Mimo choroby z całą rodziną modliłem się i modlę, szczególnie odmawiam Różaniec Święty, o dar łaski do Pana Boga i Matki Boskiej" - stwierdził Stanisław R. 5 października 1980 roku mężczyzna był zmęczony i nie odmówił z dziećmi pacierza i Różańca. Tego samego dnia ukazała mu się Matka Boża z cudownego obrazu, pytając dlaczego nie odmówił modlitwy różańcowej. Chory gorzko zapłakał. Po 25 dniach zobaczył Matkę Bożą po raz drugi. Bogurodzica kazała mu wziąć krzyż i dać do ucałowania każdemu z domowników. Kiedy to zrobił, Matka Boża zapewniła go, że go uzdrowi. Niecały miesiąc później chory poczuł się lepiej. "W nocy 27 XI 1980 r. o godzinie pierwszej przebudziłem się niczym zdrowy człowiek i opuściłem nogi na dywan siedząc na
kanapie. Po kilku sekundach wstałem. Byłem tak wzruszony tą łaską uzdrowienia Matki Boskiej i zacząłem płakać. Przez 8 lat miałem bezwład nóg. Moja wiara mnie uzdrowiła! Ufajcie Bogu i Matce Boskiej" - stwierdził w oświadczeniu Stanisław R.
 
 
 
 "Zaufałem Matce Bożej. . ."

32-letni Stanisław W. z Lubawy w roku 1979 poddał się operacji jelita grubego. Wykryto u niego nowotwór złośliwy i przeprowadzono kurację za pomocą chemicznych wlewów. Znajoma chorego przyniosła mu do szpitala wodę z Gietrzwałdu. Mężczyzna napił się i niemal natychmiast poczuł się rześki oraz odzyskał apetyt. "Zaufałem Matce Bożej, modliłem się i do dziś czuję się dobrze" - stwierdził. Kolejne badania nie wykazały nawrotów raka.
 
 
 
 Matka Boża "odpisała" na list

Był rok 1989. Matka Doroty Ż. znalazła się w szpitalu - w środkowej części gardła wykryto u niej złośliwy typ raka. Zoperowano ją, a po sześciu tygodniach rozpoczęto trwającą trzy miesiące serię naświetlań kobaltem. Prowadząca terapię lekarka mówiła, że należy cieszyć się z każdego przeżytego przez chorą dnia. Ciężka choroba matki zbiegła się z kłopotami córki, która leżała w domu z kolejną zagrożoną ciążą. Niestety jej dziecko urodziło się za wcześnie i zmarło.
Po naświetlaniach w Warszawie chora na raka kobieta wróciła do domu w Kartuzach, dokąd przenieśli się czasowo także jej córka i zięć. Pewnej nocy kobieta zaczęła się dusić. Zawieziona do szpitala spędziła w nim kolejne półtora miesiąca. Chora chudła - w ciągu czterech miesięcy które upłynęły od operacji straciła 31 kg.
Pewnego razu, podczas przeprowadzki córki i zięcia z Gdańska do Kartuz, małżeństwo pojechało inną niż zwykle drogą. Po ciężkich przeżyciach chcieli być bliżej przyrody. "Teraz już wiemy, że tę drogę wybrała dla nas Matka Boża chcąc, abyśmy nawiedzili Ją w Gietrzwałdzie" - stwierdzili później. Zatrzymali się przed kościołem. Kobieta weszła do świątyni i zauważyła tam skrzynkę na prośby kierowane do Matki Bożej. Wzięła leżącą obok kartkę i napisała list z prośbą o uratowanie mamy. Jak zwykły list, zaczynał się od słów "Kochana Mamo". 38-letnia kobieta mówi dziś, że było to dziwne, ale jak dziecko była przekonana, że prośba ta dotrze do Adresatki, a skrzynka w kościele wydała jej się zwykłą skrzynką na listy. Kiedy wyszła z kościoła, bardzo się zdziwiła, gdyż okazało się, że spędziła w nim 45 minut. Przed odjazdem uświadomiła sobie jeszcze, że zupełnie nie pamięta Jej Oblicza - kupiła więc pocztówkę przedstawiającą cudowny obraz, nowennę i mały obrazek. "Czułam się przedziwnie" - stwierdziła potem.
Chora na raka matka, która była ewangeliczką, wyzdrowiała. "Dopiero po roku, albo i więcej, pokazałam jej Matkę Bożą z Gietrzwałdu i powiedziałam, że tylko z Nią wiążę jej wyzdrowienie. Wtedy mama powiedziała mi, że gdy się dusiła, to jedynym ratunkiem były krople wody z Lourdes, ofiarowane jej przez znajomą" - zaświadczyła córka. "Uzyskano całkowitą regresję zmian nowotworowych" - napisała w oświadczeniu z marca 2000 roku lekarka chorej kobiety.
 
 
  
W gietrzwałdzkiej bazylice znajduje się wotum wdzięczności Matce Bożej za ocalenie z obozów koncentracyjnych w latach 1939-1945.

Fot. Franciszek Mróz

 
 
 Powrócili do Kościoła

Krystyna S. przybyła do Gietrzwałdu z pielgrzymką 11 października 1999 roku. Gorąco się tu modliła. "Po powrocie do domu nieoczekiwanie łaska Boża dotyka jednego z naszych krewnych, dotąd zaciętego przeciwnika Kościoła, pałającego nienawiścią do naszego Ojca Świętego oraz do księży. Mimo, że mieszka od nas ok. 200 km, to przyjechał niespodziewanie do nas i z wielkim zainteresowaniem prowadził długą rozmowę na tematy religijne. Prosił, byśmy pojechali razem na grób ojca, [...] modlił się na klęcząco, a w niedzielę brał udział we Mszy św. (po kilku latach nieobecności w kościele). Także u dwóch innych osób w naszej rodzinie zaszły pozytywne zmiany w ich życiu religijnym. To wielka radość dla mnie" - pisze w przesłanym do Gietrzwałdu liście Krystyna S.
 
 
 
 

Guz sam zniknął
W 1978 r. na głowie Wacławy B. z Pisza pojawił się guz. Lekarka stwierdziła, że to niegroźny kaszak i skierowała kobietę na operację. Ta jednak bała się i nie poszła do szpitala na zabieg. W 1981 r. kobieta przyjechała na odpust do Gietrzwałdu i przemyła guz wodą z gietrzwałdzkiego źródełka. Po pewnym czasie guz sam zaczął zanikać. "Dzisiaj nie odczuwam istnienia tego guza, jak również żadnych dolegliwości. Pragnę też dodać, że zgodnie z życzeniem Matki Bożej codziennie odmawiam różaniec" - napisała w Księdze łask i uzdrowień Wacława B.

 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba