2002  nr. 9
 
  Redakcja składa podziękowanie Księdzu Kazimierzowi Brzozowskiemu CRL, Księdzu Janowi Brzozowskemu CRL oraz Księdzu Stefanowi Ryłko CRL za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdęciowych.
Serdeczne Bóg zapłać!
 
 
 
 Gietrzwałd - polskie Lourdes 1   
 
 One ujrzały Maryję 2   
 
 125. rocznica objawień Matki Bożej 3   
 
 Wnikliwe badania 4   
 
 Dumni ze swej polskości 5   
 
 Objawienia uznane przez Kościół 6   
 
 Dalsze losy wizjonerek 7   
 
 Matka Boża Gietrzwałdzka 8   
 
 Króluj nam, Matko! 9   
 
 W polskim Lourdes 10   
 
 Pod opieką Bożej Matki 11   
 
 Sanktuarium na skraju lasu 12   
 
 Cudowne źródło 13   
 
 Droga Krzyżowa 14   
 
 Informacje o sanktuarium 15   
 
 Kanonicy w służbie Maryi 16   
 
 Katarzynki w Gietrzwałdzie 17   
 
 Matka Boża Gietrzwałdzka  "Fundatorką" Służek 18   
 
 Litania 
do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej
19   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Dalsze losy wizjonerek
 
  Obie dziewczynki, które widziały Matkę Bożą, bezpośrednio po objawieniach znalazły się w trudnej sytuacji. Przede wszystkim stały się obiektem zainteresowania rzesz pielgrzymów, z których każdy chciał bodaj zobaczyć sławne już wizjonerki. Tymczasem władze pruskie, zaniepokojone wzrostem nastrojów patriotycznych wśród ludności polskiej, mogły aresztować dziewczęta, toteż ich opiekun - ks. Augustyn Weichsel umieścił je w klasztorze Sióstr Miłosierdzia w Lidzbarku Warmińskim, skąd przez Chełmno trafiły w końcu do Pelplina, w celu kontynuowania nauki w szkole podstawowej.

Zgodnie z zaleceniem Matki Bożej, dziewczęta wybrały życie w klasztorze. Postanowiły wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w Chełmnie. Aby uchronić je przed szykanami, na które ciągle były narażone, wysłano je do Francji, do domu macierzystego zgromadzenia. Na początku roku 1884 przybyły więc do Paryża, gdzie ich drogi z czasem się rozeszły.

Młodsza z dziewcząt, Barbara Samulowska, już podczas nauki w Pelplinie miała dobre oceny za postępy w nauce i za dobre zachowanie. Złożyła śluby zakonne w Paryżu w 1884 roku i po rocznym pobycie w seminarium została skierowana do pracy z dziećmi w żłobku. Tu również wyróżniała się wielką gorliwością w spełnianiu swych obowiązków. Czuła jednak powołanie do pracy misyjnej. To jej pragnienie spełniło się w roku 1895, kiedy została wysłana do Gwatemali.

Początkowo powierzono jej wychowanie młodych seminarzystek w stolicy kraju. Gdy pogorszył się stan jej zdrowia, musiała wyjechać do Antigua, gdzie została siostrą służebną w szpitalu. Znana jako siostra Stanisława, rozpoczęła długą, trwającą do końca życia posługę chorym i cierpiącym. Pracowała w kilku różnych placówkach, przeważnie w stołecznym Szpitalu Głównym, zmagając się nieraz z podstawowymi brakami w sprzęcie i w zaopatrzeniu. Imponowała wytrwałością i zdolnościami organizacyjnymi. Przeżyła trzęsienie ziemi i wojnę domową, niosąc pomoc wielu rannym w skrajnie trudnych warunkach.

Była osobą bardzo szlachetną, szczególnie wyczuloną na los ludzi ubogich. Odznaczała się wielką wyrozumiałością i cierpliwością. Wszyscy, którzy znali ją osobiście, byli pod wrażeniem promieniującego od niej ciepła oraz jej serdeczności, uśmiechu i matczynego stosunku do osób powierzonych jej opiece. Na początku roku 1950 ciężko zachorowała. Mimo narastającego cierpienia, pracowała niemal do końca. Zmarła po niespełna roku, 6 grudnia. Miała 85 lat, z czego 54 spędziła w Gwatemali. Opłakiwało ją wiele tysięcy ludzi.
 
 
  
Siostra Miłosierdzia Barbara Stanisława Samulowska, wizjonerka z Gietrzwałdu.

Fot. Franciszek Mróz

 
 
 
 
 Tajemnica siostry Augusty

Justyna Szafryńska już w dzieciństwie była osobą o złożonym charakterze. Z jednej strony posłuszna i gorliwa w praktykach religijnych, okazywała czasem upór i próżność. Niewątpliwie była głęboko oddana Najświętszej Maryi Pannie i pilnie stosowała się do Jej zalecenia, by codziennie odmawiać Różaniec. Groźbę odsunięcia od tego nabożeństwa uważała za szczególnie surową karę.
Wstąpiwszy do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia przyjęła imię Augusta. Czasowe śluby zakonne złożyła razem z Barbarą Samulowską w Paryżu. Jednak po 14 latach życia w klasztorze opuściła zakon - nie odnawiając ślubów zakonnych. Motywy jej decyzji pozostają tajemnicą. Prawdopodobnie wyjechała do Westfalii i z czasem wszelki słuch o niej zaginął.

 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba