|   |   |
|
|
|   | Korczyna - niewielka miejscowość pod Krosnem, na Podkarpaciu. Tak mała, że trudno ją znaleźć nawet na dokładnych mapach. Jej mieszkańcy mają jednak wielki powód do dumy - to właśnie tu urodził się Józef Sebastian Pelczar - biskup, rektor uniwersytetu, święty.
|
|   |  | Rodzinna miejscowość ks. Józefa Sebastiana Pelczara (fotografia z pierwszej połowy XX w.). Nad Korczyną góruje kościół parafialny pw. Matki Bożej Królowej Polski. Konsekrował go w 1914 r. Józef Sebastian Pelczar, już jako biskup przemyski.
|
|
|
|   |      |
|
|
|   | "Staropolska pobożność"
|
|
|   |          Przyszedł na świat 17 stycznia 1842 r. w powszechnie szanowanej rodzinie. Rodzice, Wojciech i Marianna, prowadzili dość duże gospodarstwo rolne. Ich dom pod jednym względem różnił się od innych tutejszych domostw: pełno w nim było książek. Najwięcej z nich dotyczyło spraw religii, bowiem rodzice przyszłego biskupa wyróżniali się - jak zaznaczył później we wspomnieniach Józef Sebastian Pelczar - "staropolską pobożnością".
|
|
|
|   | 50 km na piechotę
|
|
|   |          Od dzieciństwa wykazywał duże uzdolnienia. Do szkoły poszedł już jako sześciolatek, razem ze swym starszym bratem. Nauczyciel od razu dostrzegł, że Józio lepiej niż inni radzi sobie z nauką. Malec żywo interesował się historią, a jeszcze bardziej religią. Zaraz po Pierwszej Komunii św. rodzice wysłali go na dalszą naukę do Rzeszowa. Tak bardzo tęsknił wtedy za domem, że kiedy tylko nadchodziły choćby krótkie ferie, zaraz udawał się - często pieszo - do odległej o 50 km Korczyny.
|
|
|
|   | Zaszczyt kapłaństwa
|
|
|   |          Przez pewien czas nie wiedział, jaką drogę życia wybrać. Z jednej strony marzyła mu się praca naukowa i odkrywanie zagadek historii. Z drugiej strony coraz częściej myślał o kapłaństwie. Tymczasem rozpoczął naukę w Seminarium Duchownym w Przemyślu. Tam dojrzała najważniejsza decyzja jego życia. W autobiografii napisał później: wnet zrozumiałem, jak wielkim jest zaszczytem i niewysłowionym szczęściem być kapłanem. W 1864 r. w kościele katedralnym w Przemyślu przyjął święcenia kapłańskie. Miał wówczas zaledwie 22 lata, a w myśl obowiązujących przepisów powinien mieć przynajmniej 24. Na udzielenie mu święceń potrzebna była zgoda Stolicy Apostolskiej. Udzielił mu jej papież Pius IX. Miesiąc później został wikariuszem w Samborze. Tu ujawnił niepospolity talent kaznodziei, a także zdolności organizatorskie. Jednak samborski epizod w jego życiu trwał nieco ponad rok. Młody ksiądz Józef pragnął bowiem dalej się kształcić.
|
|
|
|   | Postawił na swoim
|
|
|   |          O charakterze ks. Pelczara wiele mówi historia jego starań o wyjazd na studia. Gdy kończył seminarium, obiecywano mu, że zostanie wysłany na Uniwersytet Wiedeński. Ponieważ był poddanym monarchii austriackiej, koszta jego pobytu i nauki w Wiedniu pokryłby rząd austriacki. On jednak bardzo pragnął studiować w Rzymie, co wymagało samodzielnego zebrania funduszy. Nie zląkł się trudności. Nawiązał stosowne kontakty i wystarał się o stypendium ufundowane przez księżną Zofię z Branickich Odescalchi. Wsparły go też finansowo inne osoby, w tym rektor przemyskiego seminarium. W końcu postawił na swoim: wyjechał do Rzymu. Tam studiował jednocześnie teologię w jezuickim Collegium Romanum i prawo kanoniczne w Instytucie św. Apolinarego. W obu tych dziedzinach uzyskał doktorat.
|
|
|
|   | Na ambonie
|
|
|   |          Opuściwszy Przemyśl kilka lat wcześniej jako absolwent Seminarium Duchownego, wrócił tam w 1869 r. w zupełnie innej roli - został prefektem tegoż seminarium. Po roku zaś powierzono mu wykłady z teologii pastoralnej, nieco później zaś również z prawa kanonicznego.
    
    Wiernych nauczał:
    Radujcie się i z serc wezbranych dzięki czyńcie Panu, że was powołał do Kościoła, więcej ceniąc sobie tę łaskę niż góry złota, niż sławę rozległą, niż diadem królewski.
    Nałożono też na niego inne obowiązki, lecz mimo to nie rezygnował z posługi kapłańskiej w konfesjonale i na ambonie. Jego piękne i mądre kazania pozostawiały w umysłach wiernych trwały ślad. Spotkał go m.in. zaszczyt wygłoszenie kazania w katedrze przemyskiej podczas wielkich uroczystości z okazji 200. rocznicy objawienia się Najświętszego Serca Pana Jezusa francuskiej wizytce św. Małgorzacie Marii Alacoque.
|
|
|   |      |
| Pierwsze dzieło
|  | Gdy Józef Sebastian Pelczar pracował jako wykładowca w przemyskim Seminarium Duchownym, ukazało się pierwsze wydanie najbardziej poczytnego z jego dzieł. Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska było świadectwem wielkiego talentu autora. Przez długie lata wiedzę z niego czerpali zarówno klerycy w seminariach duchownych, jak i zwykli ludzie pragnący doskonalić się w wierze.
|
|
|   |      |
| Trudne chwile
|  | Źródłem wielu kłopotów ksiedza Pelczara stały się poważnie dolegliwości żołądkowe i wątrobowe. Mimo podjętego leczenia, poprawa nie następowała; wręcz przeciwnie stan zdrowia uległ pogorszeniu. Były chwile, że śmierć zdawała mi się bliską - napisał później. Dlatego też w pewnym momencie planował, by resztę życia spędzić jako wiejski proboszcz. Wkrótce okazało się jednak, że Opatrzność wyznaczyła mu zupełnie inną rolę.
|
|
|   |      |
| Różaniec jak gałązka
|  | Józef Sebastian Pelczar żywił ogromną miłość i cześć dla Najświętszej Panny. Jego matka ofiarowała go Maryi jeszcze przed jego narodzeniem. Wiedział, jak miłą Jej Sercu modlitwą jest Różaniec. Wypowiedział kiedyś słowa, które szczególnego sensu nabrały w dzisiejszych czasach: Postęp nie zastąpi człowiekowi Boga, nic nie da pokoju wzburzonemu sercu. Zawsze człowiek będzie szukał Boga, tęsknił za nadzieją, wyciągał ręce do krzyża i będzie chwytał za różaniec. Moc różańca jest wielka. Maryja przyniosła Kościołowi różaniec jakby gałązkę pokoju.
|
|   |  | Matka Boża Pocieszenia z kościoła w Leżajsku. Tu J. S. Pelczar powierzał się miłościwej opiece Maryi.
|
|
|
|   | Zdjęcia: Archiwum sióstr Sercanek
|