2003  nr. 9
 
  Redakcja składa podziękowania Siostrom Misjonarkom Miłości z Katowic oraz Panu Walterowi Serra, Dyrektorowi VELAR Editrice za pomoc merytoryczną i udostępnienie archiwum zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Święta za życia 1   
 
 Ganxhe znaczy "pączek kwiatu" 2   
 
 Czas powołania 3   
 
 W służbie ubogim Kalkuta 4   
 
 O godne umieranie 5   
 
 Miejsce Niepokalanego Serca 6   
 
 Misjonarka wśród trędowatych 7   
 
 Dzień powszedni misjonarek miłości 8   
 
 Dzieci wyrwane śmierci 9   
 
 Życie jest darem Boga 10   
 
 Świat dziękuje Matce Teresie 11   
 
 Matka Teresa w Polsce 12   
 
 "Dotknąć Jezusa w ubogich" 13   
 
 Osierociła świat 14   
 
 Sześć zasadniczych kroków15   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  O godne umieranie
 
  Śmierć nędzarza na ulicy w Kalkucie należała do codzienności. Każdego ranka z ulic miasta zbierano zwłoki osób zmarłych poprzedniego dnia i wywożono, tak jak się wywozi śmieci. W 1952 r. Matka Teresa postanowiła dać tym ludziom choćby godną śmierć.
 
 
Gdy wróciła, już nie żył
 
  Ten człowiek miał umrzeć podobnie jak wielu innych nędzarzy, lecz dla Matki Teresy, która go znalazła na kalkuckim bruku, było to nie do pomyślenia. Poszła do najbliższego szpitala prosić, aby zajęto się chorym. Odpowiedziano jej, że szpital nie ma wolnych miejsc. Usłyszała jeszcze, iż nie warto się zajmować tym człowiekiem, bo i tak umrze. Była wstrząśnięta. Nie mogąc zrobić nic więcej, postanowiła przynajmniej przynieść leżącemu na ulicy trochę lekarstw. Kiedy jednak wróciła z apteki, człowiek już nie żył.
Matkę Teresę ogarnął smutek, a nawet coś w rodzaju poczucia winy, że nie udało jej się wesprzeć konającego w ostatnich chwilach życia. Wiedziała, że musi coś zrobić, aby w przyszłości nie dochodziło do podobnych sytuacji. Ale co? Może należałoby stworzyć dom, w którym umierający ludzie kończyliby życie w godnych warunkach - otoczeni opieką, obdarzeni życzliwym słowem. Tak narodziło się postanowienie o stworzeniu Domu dla Umierających.
 
 
 
 
  
Jako habit zakonny Matka Teresa przyjęła najskromniejsze hinduskie sari - takie, jakie noszą w Indiach ubogie kobiety. Ten strój pomagał identyfikować się z cierpiącymi. Przywdziała go pierwszego dnia po opuszczeniu klasztoru loretanek. Dziś charakterystyczne biało-niebieskie sari noszą misjonarki miłości na całym świecie.

Fot. Ryszard Rzepecki

 
 
 
 
 Przebaczyła synowi

Któregoś dnia Matka Teresa znalazła w kontenerze na śmieci starą kobietę, która była zbyt chora i wycieńczona, aby można było ją odratować. Siostry zabrały ją do siebie, chcąc ulżyć jej cierpieniu w ostatnich dniach życia.
Kobieta jednak nie słuchała nikogo, tylko płacząc narzekała nieustannie na syna, który zgotował jej taki los. Matka Teresa wiele razy przychodziła do łóżka umierającej. Długo z nią rozmawiała. W końcu usłyszała z ust kobiety słowa, które były największą nagrodą za jej wysiłek: "Przebaczam mu".
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba