2004  nr. 1
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Komisarzowi Nikodemowi Gdykowi OFM z Komisariatu Ziemi Œwiętej, Kustoszowi Sanktuarium Najœwiętszej Rodziny - Księdzu Józefowi Jakubcowi oraz Kostoszowi Sanktuarium Dziecištka Jezus w Jodłowej - Księdzu Franciszkowi Cieœli za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Wielkie dzieło Świętej Rodziny 1   
 
 Tu słowo ciałem się stało 2   
 
 Wybrana przez Boga 3   
 
 Maryja i Elżbieta 4   
 
 Potomek królewskiego rodu 5   
 
 Dni powszednie Józefa 6   
 
 Czas spełnionych proroctw 7   
 
 Pasterze przed Mędrcami 8   
 
 W ciszy nazartańskiego domu 9   
 
 Rodzina - nasze Nazaret 10   
 
 Sanktuarium rodzin 11   
 
 Boskie Dzieciątko 12   
 
 Jezulatko z Pragi 13   
 
 Dzieciątko z Jodłowej 14   
 
 Świadectwa z księgi 15   
 
 Rzymianie mówią: Santo Bambino 16   
 
 Oni widzieli... 17   
 
 Litania do Najświętszej Rodziny18   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Świadectwa z księgi
 
  Szczególny szacunek mieszkańcy Jodłowej winni są ks. Ignacemu Ziębie. To właśnie on zapoczątkował tu kult Dzieciątka Jezus, co znacząco wpłynęło na życie duchowe parafian. Ksiądz proboszcz zaczął także zapisywać łaski wymodlone przez wiernych u stóp cudownej figurki.
 
 
 
 Księga łask

W sierpniu 1904 r. w grubym zeszycie oprawionym w skórę ks. Ignacy Zięba zapisał pierwsze świadectwo łaski otrzymanej od Dzieciątka Jezus z Jodłowej. Najstarsze zapiski z tej niezwykłej księgi są nie tylko dowodem wyjątkowej łaskawości Boskiej Dzieciny w Jej jodłowskim wizerunku, ale także cennym dokumentem odzwierciedlającym problemy i potrzeby ludzi z początku XX.


W księdze łask czytamy przede wszystkim o cudownych uzdrowieniach. U jednego dziecka ustąpiła epilepsja, u innego ciężkie poparzenie. Ktoś wyszedł ze szkarlatyny, kogoś innego opuścił nieznośny ból głowy. Ponadto cuda dotyczą też ratowania mienia rodzinnego, ocalenia z wypadków, pociechy w trudnych sytuacjach, powrotów bliskich osób i nawróceń na drogę wiary. Za doznane łaski wierni dziękują licznymi wotami.

 
 
  
Siedem lat temu rozpoczęto w Jodłowej budowę nowego kościoła - sanktuarium Dzieciątka Jezus.

Fot. Franciszek Mróz

 
 
 

Składam najgorętsze dzięki Najświętszemu Dzieciątku Jezus za ocalenie życia. W grudniu 1914 r. rozpoczęła się w lesie w Jodłowej bitwa. Ja wraz z dziećmi nie miałam się gdzie schronić. Wszystkie bezpieczniejsze miejsca, na przykład piwnice, były już zajęte przez kryjącą się ludność. Musieliśmy uciekać nad brzeg rzeczki. Tam przeczekaliśmy całą bitwę przez cały czas gorąco polecając się Dzieciątku z Jodłowej. Nikomu z nas nic się nie stało, choć nad głowami latały nam kule i odłamki żelaza.
  
  Anna Kapłon
 
 
 
 

Było to w roku 1917 w czasie I wojny światowej. Przebywałam wówczas wraz z rodziną w Ameryce. Władze wysyłały na wojnę Polaków urodzonych w Stanach Zjednoczonych. Mój mąż też dostał wezwanie. Miał za trzy dni wyjechać na wojnę do Polski. Nasz syn miał wtedy cztery tygodnie. Było to nasze czwarte dziecko. Nie chciałam zostać sama. Z wielką ufnością błagałam Dzieciątko z Jodłowej, by mąż został w domu. Gdy nazajutrz mąż poszedł do biura, żeby się dowiedzieć czegoś o swoim losie, urzędnik zajrzał w jego papiery i powiedział: "Ty nie jedziesz, bo masz czworo dzieci". Dzięki opiece Dzieciątka Jezus wszyscy szczęśliwie przetrwaliśmy wojnę i wróciliśmy do Polski.
  
  Zofia Lech
 
 
 
 

Gdy przy końcu lipca 1955 r. zaczęły padać deszcze, ciągnęły się aż do połowy sierpnia. Nie można było zebrać skoszonego zboża. Zaczęło się zielenić poukładane w kopkach. Snopy były takie ciężkie, że nie można było ich oderwać od ziemi. Gospodarze chudli ze zmartwienia, wielu było bliskich obłąkania. Przychodziły już wezwania obowiązkowej dostawy, a w domu nie było chleba.


We wszystkich okolicznych parafiach rozpoczęto nowennę do Dzieciątka Jezus. Nabożeństwo zakończyło się 14 sierpnia i dokładnie tego samego dnia nastała pogoda. Wiele plonów dało się jeszcze uratować.

{podpi_ramkazol}
ks. Jan Mleczko, proboszcz w Jodłowej

 
 
 
 

23 marca 1982 zabrałem swojego dwuletniego synka Tomka na budowę. Dziecko bawiło się w piasku, a ja wszedłem do budynku po kabel. Gdy wróciłem, Tomka nie było. Znalazłem go po chwili zatopionego w znajdującej się niedaleko wodzie. Z bezwładnym dzieckiem pobiegłem do sąsiada, który zawiózł nas do szpitala w Nysie. Lekarze nie dawali nadziei, że Tomka uda się przywrócić do życia. Po czterech godzinach reanimacji ordynator szpitala postanowił przewieźć go do szpitala wojewódzkiego w Opolu, bo w Nysie nie było odpowiedniej aparatury do ratowania. Istniała jednak obawa, czy dziecko w tak ciężkim stanie przeżyje drogę.


Jechaliśmy wraz z żoną za "erką" wiozącą naszego syna. Podczas drogi "erka" trzy razy się zatrzymała. To były najcięższe chwile, bo myśleliśmy, że to już koniec. Przez całą drogę modliliśmy się gorąco i Pan Bóg pozwolił dowieźć Tomka do Opola (60 km od Nysy).


W Opolu podłączyli dziecku odpowiednią aparaturę, ale ono dalej nie dawało żadnego znaku życia. W tym czasie nasi rodzice postanowili zamówić telefonicznie Mszę św. w Jodłowej z prośbą do Dzieciątka Jezus o uratowanie Tomka. Ale tego dnia nie udało nam się połączyć z Jodłową. Jednak i tak zaufaliśmy Cudownemu Dzieciątku i postanowiliśmy, że zadzwonimy następnego dnia. Tak też uczyniliśmy i w Jodłowej odbyła się błagalna Msza św.


W następnych dniach nasz syn zaczął kolejno odzyskiwać zdolność oddychania, krążenia krwi, wróciła reakcja na światło i głos, a potem zaczął przyjmować pokarm "sondą". Po siedmiu dniach odzyskał przytomność. Była jednak obawa, czy będzie miał sprawne kończyny, czy mózg będzie prawidłowo funkcjonować, czy wróci mu pamięć. Na to wszystko trzeba było czekać przez następne dni. Przez cały czas ufaliśmy Dzieciątku Jezus. W końcu stał się cud, jak określili to lekarze. Po trzech tygodniach pobytu w szpitalu Tomaek wrócił do domu zdrowy, normalny, pełen życia i radości jak dawniej. Składamy za to Dzieciątku Jezus z Jodłowej najserdeczniejsze podziękowania.

  
  Barbara i Stanisław Serwatkowie
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba