2004  nr. 1
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Komisarzowi Nikodemowi Gdykowi OFM z Komisariatu Ziemi Œwiętej, Kustoszowi Sanktuarium Najœwiętszej Rodziny - Księdzu Józefowi Jakubcowi oraz Kostoszowi Sanktuarium Dziecištka Jezus w Jodłowej - Księdzu Franciszkowi Cieœli za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Wielkie dzieło Świętej Rodziny 1   
 
 Tu słowo ciałem się stało 2   
 
 Wybrana przez Boga 3   
 
 Maryja i Elżbieta 4   
 
 Potomek królewskiego rodu 5   
 
 Dni powszednie Józefa 6   
 
 Czas spełnionych proroctw 7   
 
 Pasterze przed Mędrcami 8   
 
 W ciszy nazartańskiego domu 9   
 
 Rodzina - nasze Nazaret 10   
 
 Sanktuarium rodzin 11   
 
 Boskie Dzieciątko 12   
 
 Jezulatko z Pragi 13   
 
 Dzieciątko z Jodłowej 14   
 
 Świadectwa z księgi 15   
 
 Rzymianie mówią: Santo Bambino 16   
 
 Oni widzieli... 17   
 
 Litania do Najświętszej Rodziny18   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Dni powszednie Józefa
 
  Józef, wraz z Maryją, dostąpił największego zaszczytu, jaki może spotkać człowieka - opieki nad Synem Bożym. Nie znaczy to, że od narodzin Jezusa jego życie radykalnie się zmieniło. Nadal żył skromnie, pracując jako cieśla. Utrzymanie rodziny kosztowało go wiele wysiłku. Odszedł tak, jak żył: cicho i skromnie.
 
 
Niesłychana nowina
 
  Prawdopodobnie do czasu Zwiastowania nic nie zapowiadało, że losy Maryi i Józefa zostaną naznaczone przez Boską ingerencję. W każdym razie nie wspomina o tym Ewangelia.
Kiedy Maryja i Józef zdecydowali się połączyć swoje losy, zapewne myśleli, że założą zwykłą rodzinę - taką, jakich wiele było w Nazarecie.
Możemy przypuszczać, że fakt Zwiastowanie i poczęcia Dzieciątka Jezus z Ducha Świętego był dla Józefa zdumiewający i trudny do pojęcia. Oto w jednej chwili uległy przekreśleniu jego plany życiowe. Był gotów poddać się woli Bożej, ale nie wiedział, co czynić w tak trudnej sytuacji. Obawiał się, że dojdzie do skandalu, skoro Maryja nosi nie jego dziecko. Szukał najlepszego rozwiązania sprawy. Św. Mateusz pisze: nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (Mt 1, 19).
 
 
Anioł we śnie
 
  W takich okolicznościach Józefowi ukazał się we śnie anioł Pański i oznajmił mu: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki (Mt 1, 20). Polecił nadać Synowi Maryi imię Jezus i zapowiedział, że On zbawi lud od jego grzechów. Po przebudzeniu Józef nie miał już wątpliwości, jak ma postąpić. Uczynił wszystko zgodnie z wolą Boga.
Posłusznie przyjął obowiązki głowy tej jakże niezwykłej Rodziny, w której poślubiona mu Małżonka była Matką Bożą, a Jej Syn - Synem Bożym. Ich codzienne życie nie różniło się jednak wiele od życia pozostałych mieszkańców Galilei. Prawdopodobnie Józef spędzał długie godziny przy warsztacie, tak jak wszyscy ludzie żyjący z pracy własnych rąk. Trudnił się ciesielką, co zapewniało mu stosunkowo wysoką pozycję w społeczności ówczesnego Nazaretu. Z pewnością odnoszono się do niego z szacunkiem.
 
 
  
Mały Jezus i Jego opiekun. Obraz w kościele SS. Bernardynek w Krakowie.
 
 
 
W warsztacie Józefa
 
  Choć o życiu Świętej Rodziny po narodzeniu Dzieciątka nie ma w Ewangelii prawie żadnych wzmianek, możemy sobie wyobrazić, jak Józef uczył małego Jezusa otaczającego Go świata. Zapewne wiele mówił Mu o tym, na czym znał się najlepiej z racji wykonywanego zawodu - o drzewach. Wyjaśniał, czym różnią się poszczególne gatunki, jakie mają właściwości i które najlepiej nadają się do poszczególnych robót. W miarę jak Jezus wzrastał, Józef pokazywał Mu, w jaki sposób wykonuje się podstawowe prace ciesielskie. W końcu Chłopiec zaczął pomagać opiekunowi, samodzielnie wykonując prostsze prace.
W ten sposób Jezus powoli uczył się od Józefa zawodu, co w tamtych czasach było regułą. Być może zanim Syn Boży rozpoczął - około 30. roku życia - działalność publiczną, zarabiał na życie ciesielstwem. Najpierw jako współpracownik Józefa, a po jego śmierci być może jako samodzielny rzemieślnik. Do naszych czasów zachowało się na ten temat świadectwo żyjącego sto lat później chrześcijanina, Greka Justyna. Zapisał on - niewątpliwie na podstawie opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie - że Jezus wyrabiał w warsztacie ojca pługi i jarzma.
 
 
 
 Piękna Śmierć

Ostatnia wzmianka w Ewangelii o Józefie pojawia się przy opisie pobytu 12-letniego Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Gdy Syn Boży rozpoczyna działalność publiczną, Jego opiekuna nie ma już przy Maryi. Żaden z Ewangelistów nie wspomina jednak o jego śmierci. Możemy się tylko domyślać, że zmarł będąc w średnim wieku (według dzisiejszych standardów). Mógł mieć wtedy 40, 50 lat. Może trochę więcej.
Chciałoby się powiedzieć, że odszedł z tego świata przedwcześnie. Ale pamiętajmy, że były to czasy, gdy średnio połowa ludzi nie dożywała trzydziestego roku życia.
Nie wiemy, jaka była przyczyna śmierci opiekuna Jezusa i Maryi. Pewne jest zaś to, że miał prawo odejść z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku wobec Boga i rodziny. I mógł z radością patrzeć na dorastającego już Jezusa. Przy umierającym z pewnością czuwali Maryja i Syn Boży. Nic dziwnego, że Kościół uznał Józefa za patrona dobrej śmierci.
 
 
 
 Święty patron

Mało widoczny w Ewangelii św. Józef z czasem doczekał się w Kościele Chrystusowym głębokiej czci i powszechnego szacunku. Stał się jednym z bardziej popularnych świętych. Poczynając od średniowiecza zaczęto powszechnie obierać go patronem kościołów, diecezji, uniwersytetów i szpitali. Stał się też patronem rzemieślników oraz panien. W opiekę oddawały się mu całe państwa, np. Meksyk, Kanada, Peru czy Czechy. Wielkim wydarzeniem było ogłoszenie go - na prośbę wielu biskupów i wiernych - patronem całego Kościoła katolickiego. Uczynił to papież Pius IX w 1871 r.
 
 
  
Rzeźby na zewnętrznej ścianie Kościoła św. Józefa w Nazaret przedstawiające Świętą Rodzinę

Fot. arch. "Ziemi Świętej"

 
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba