2004  nr. 2
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Prowincjałowi Franciszkowi Bieńkowi, Ojcu Romanowi Zajšcowi oraz Ojcu Czesławowi Hensel za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 W służbie tym, którzy cierpią 1   
 
 Żołnierz, awanturnik, 
hazardzista
2   
 
 Właściwa droga 3   
 
 Znak czerwonego krzyża 4   
 
 Poświęcenie bez granic 5   
 
 W 25 krajach świata 6   
 
 Ewangelia miłości i miłosierdzia 7   
 
 Polskie ścieżki kamilianów 8   
 
 Matka Boża Uzdrowienie Chorych 9   
 
 Bezdomni... 10   
 
 Starsi... 11   
 
 ...chorzy są naszymi panami... 12   
 
 Litania do św. Kamila13   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Starsi...
 
 Przyjąć dobro

    Stało się tak, że trafiłam do szpitala. Jestem osobą samotną i nie liczyłam na niczyją pomoc. Nie chciałam zawracać nikomu głowy, bo przecież większość ludzi ma obowiązki, a w szpitalu jest wystarczająca opieka. Wydałam więc zakaz odwiedzania mnie, twierdząc, że niczego nie potrzebuję.

    Moi przyjaciele i znajomi postawili jednak Jezusowy nakaz odwiedzania chorych ponad moim zakazem. Okazało się, że ich wizyty były mi bardzo potrzebne, jak również to, co mi przynosili. Wiedzieli bowiem lepiej niż ja, czego mi brakuje. Dziś muszę przyznać, że mój zakaz podyktowała mi pycha i brak ufności w ludzką dobroć. Czasem trzeba umieć o coś poprosić i uwierzyć, że w ludziach jest dużo dobra. Sam Pan Jezus powiedział, że więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu.

    Panie Boże, dziękuję Ci za to, że w tym trudnym doświadczeniu choroby ukazałeś mi swoją dobroć poprzez dobroć ludzi.

  
  Agnieszka
 
 
 
 Nigdzie go nie oddam

    Długo nie wyobrażałam sobie, że mogłabym, że potrafiłabym opiekować się człowiekiem obłożnie chorym. Podziwiałam tych, którzy poświęcali niemal cały swój czas, wszystkie swoje siły i to, co mieli - aby tylko ulżyć komuś w cierpieniu. A jednak znalazłam się w sytuacji, w której trzeba było zaopiekować się chorym domownikiem - moim ojcem. Początkowo wydawało się, że przezwycięży on chorobę, że stanie na nogi. Bardzo tego chciał. Zaufał lekarzom, poddawał się wszelkim proponowanym mu zabiegom, przyjmował wszystkie podawane mu lekarstwa - żeby tylko wyzdrowieć. Jednak coraz rzadziej mógł wstać z łóżka, coraz to nowe dolegliwości dawały się we znaki: serce, oczy, nerki, nogi, ręce. Kiedy zrozumiał, że już się nie podniesie, rozpłakał się. Wiedział, że jest zupełnie zależny od innych, od swoich najbliższych. Prosił, aby nie zostawiać go już w szpitalu, aby zabrać go do domu.

    Musieliśmy nauczyć się wielu rzeczy związanych z pielęgnowaniem chorego, w tym właściwego podnoszenia do z łóżka i karmienia. Musieliśmy też nauczyć się takich czynności, jak: pobieranie krwi, badanie poziomu cukru, robienie zastrzyków, dializowanie.

Dowiedzieliśmy się, że w naszym mieście jest hospicjum. Zaprosiliśmy więc działające w nim panie. Chciałyśmy, aby podpowiedziały nam tylko, co jeszcze można by zrobić dla naszego chorego. Przyjechała pani doktor i stwierdziła, że pacjent kwalifikuje się do hospicjum, ale w tej chwili nie ma miejsca. "Ja nigdzie go nie oddam! - krzyknęła mama. - Chodzi nam tylko o radę".

    Powoli zaczęła pojawiać się natrętna myśl, że tata może już nie wyzdrowieć. Poprosiliśmy kapłana, aby opatrzył tatę na drogę do nieba. W głębi serca ciągle nie traciliśmy nadziei. Tata był jednak coraz słabszy. Coraz częściej musieliśmy wzywać lekarza, pogotowie ratunkowe. Można było oddać tatę do szpitala, ale personel i tak nie mógłby zrobić dla niego nic więcej ponad to, co my robiliśmy.

    Któregoś dnia tata spojrzał na nas wszystkich, uścisnął rękę mamy, westchnął i odszedł.

    Kilka dni po pogrzebie jeden ze znajomych próbował mnie pocieszyć, mówiąc, że przecież teraz jest nam lżej. Owszem - pomyślałam - ale wolałabym, żeby tata żył, nawet jeśli nadal trzeba by było nim się opiekować.

  
  Maria
 
 
 
 
  
Dar obecności

Duchowi synowie i córki św. Kamila obdarowują swoim czasem i troską tych, którzy z różnych powodów są pozbawieni miłości najbliższych.

 
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba