2004  nr. 2
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Prowincjałowi Franciszkowi Bieńkowi, Ojcu Romanowi Zajšcowi oraz Ojcu Czesławowi Hensel za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 W służbie tym, którzy cierpią 1   
 
 Żołnierz, awanturnik, 
hazardzista
2   
 
 Właściwa droga 3   
 
 Znak czerwonego krzyża 4   
 
 Poświęcenie bez granic 5   
 
 W 25 krajach świata 6   
 
 Ewangelia miłości i miłosierdzia 7   
 
 Polskie ścieżki kamilianów 8   
 
 Matka Boża Uzdrowienie Chorych 9   
 
 Bezdomni... 10   
 
 Starsi... 11   
 
 ...chorzy są naszymi panami... 12   
 
 Litania do św. Kamila13   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  ...chorzy są naszymi panami...
 
  Bracia z Zakonu Posługujących Chorym oprócz tzw. prostych ślubów zakonnych - ubóstwa, czystości i posłuszeństwa - składają także czwarty ślub - oddania się bez reszty posłudze chorym. Dają chorym to, co najważniejsze: miłość, nadzieję i przede wszystkim - Jezusa Chrystusa.
 
 
 
 Szanowni Ojcowie!

    W 1995 r. leżałem w szpitalu nieprzytomny po zawale serca. Nie byłem świadomy, że nieznany mi zakonnik udzielił mi wówczas Sakramentu Chorych. Kiedy się ocknąłem, w kieszeni szpitalnej piżamy obok mojego różańca znalazłem wizerunek Matki Bożej. Bóg zapłać za to Ojcu. Wierzę w to, że modlitwa Ojca przy udzielaniu mi sakramentu została wysłuchana przez Boga i mogłem powrócić do zdrowia.

    Życzę wszystkim Ojcom Kamilianom, abyście nadal na co dzień nieśli otuchę i słowa pokrzepienia ludziom chorym, abyście mogli przychodzić do nich z Chrystusem w Hostii i wypełniać w ten sposób jakże trudną a zarazem piękną posługę.
Szczęść Boże!
  
  lekarz medycyny
 
 
 
 Nie jesteśmy inni

    Jestem chora na epilepsję. Próbuję jednak żyć normalnie. Nie chodzi o to, żeby zapomnieć, że się jest chorym (o tym przypominają zażywane codziennie leki), ale by "oswoić" chorobę, nauczyć się z nią żyć. Nie jest to łatwe. Trudno się uwolnić od myśli, że w każdej chwili może nastąpić atak. Ale przecież nie mogę siedzieć w domu i czekać, kiedy to się stanie! Ktoś kiedyś powiedział, że "trzeba mieć odwagę, by zmieniać to, co zmieniać można; pogodę ducha, by godzić się z tym, czego zmienić nie można i mądrość, by jedno odróżnić od drugiego". Mnie pogody ducha nie brak. Mam wokół siebie grupkę ludzi, z którymi mogę porozmawiać, pochodzić po górach, pomodlić się. Cudowne jest to, że nie traktują mnie jak osoby "specjalnej troski". Po prostu przyjęli do wiadomości fakt o mojej chorobie. W razie ataku wiedzą, co robić. Kończę wymarzone studia historyczne. Ważne jest to, by nie wmówić sobie, że z racji choroby (obojętnie jakiej) jest się kimś innym, gorszym i z góry skazanym na nieciekawe życie. Bo to nieprawda.
  
  Monika
 
 
 
 Kinga

    Nie pamiętam dokładnie naszego pierwszego spotkania. Ładnie śpiewała umilając nam pielgrzymkowe postoje. Modliła się po swojemu - solidnie, długo, czasem trzeba było odbierać jej mikrofon, bo inni też czekali. Kinga. Dziecięce porażenie mózgowe, cechy autystyczne.

    Nigdy nikt tak entuzjastycznie nie reagował na mój widok. Kiedyś przeskakała całe mszalne "Gloria". Stała przed mną i skakała. Myślałem: śmiać się czy płakać? To była jej radość. Na zaczepki odpowiadałem chętnie. Nie przeszkadzało mi, że trzeba odpowiadać na niekończące się pytania. Zaczęły się wspólne wyjścia: do pizzerii, kina, filharmonii, na koncert. Sporo tego, bo i jeszcze odwiedziny w domu. Kiedyś jej mama powiedziała: "Dzieci takie jak ona też są do czegoś potrzebne". O tak, potrzebne są takie Kingi. By inni spojrzeli szerzej i zobaczyli więcej wokół siebie.

    Ona nie pyta, dlaczego mam zły humor. Całą sobą mówi: dobrze, że jesteś. Tego można się od niej nauczyć. Zapytała mnie kiedyś: "Kto to jest Bóg?". Odpowiedziałem, że nasz Stwórca. Wierzę, że On nieprzypadkowo postawił nas na wycinku ziemskiego życia.

  
  o. Roman
 
 
  
Piesza pielgrzymka osób niepełnosprawnych do Częstochowy. Rokrocznie uczestniczy w niej około 1000 osób. Zawsze najliczniejszą grupą jest grupa św. Kamila.
 
 
 Wiara i nadzieja

Każdy z nas bez względu na wiek może znaleźć się w trudnej sytuacji spowodowanej chorobą. Sama tego doznałam. Jestem pielęgniarką. Zawsze byłam pełna życia, energii, poza złamaniem nogi nigdy nie chorowałam. Nigdy nie paliłam, prowadziłam higieniczny tryb życia, czułam się świetnie. Po wykonaniu profilaktycznych badań mammograficznych okazało się, że mam guzek w piersi. Przez dwa miesiące przechodziłam różne badania. Był to dla mnie bardzo trudny okres. W pełni zaufałam Bogu, prosząc w modlitwach o łaskę powrotu do zdrowia. Pomocną w tym była Nowenna do Matki Bożej Uzdrowienie Chorych i św. Kamila oraz Msza św. odprawiona w tej intencji przez ojców kamilianów. Krzyżyk św. Kamila noszę stale przy sobie, nie tylko podczas choroby. Miałam go również w szpitalu.     Operacja udała się. Nie miałam żadnych ubocznych reakcji po narkozie. Rana szybko się zagoiła, a badanie histopatologiczne nie wykazało żadnych zmian rakowych. Jestem szczęśliwa i zdrowa. Wszystkim chorym życzę, aby nie utracili nadziei, a swoje cierpienia ofiarowali w różnych intencjach.
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba