2004  nr. 4
 
  Redakcja składa podziękowania Matce Przełożonej Sióstr Dominikanek Klauzurowych z klasztoru „Na Gródku” w Krakowie oraz Matce Julii Stanisławie Bakalarz Przełozonej Generalnej Zgromadzenia Sióstr œw. Dominika za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Święta, która została doktorem kościoła 1   
 
 Córka farbiarza 2   
 
 Dominikańska tercjanka 3   
 
 Życie w cierniowej koronie 4   
 
 Sytgmaty - znaki od Pana 5   
 
 Święta trudnych czasów 6   
 
 Na progu życia wiecznego 7   
 
 Siena - miasto św. Katarzyny 8   
 
 Bazylika św. Dominika 
w Sienie
9   
 
 Cuda sieneńskiej Świętej 10   
 
 Za wstawiennictwem świętej 11   
 
 Kościół i klasztor 
Mniszek Dominikańskich 
"Na Gródku" w Krakowie
12   
 
 Litania 
do św. Katarzyny ze Sieny
13   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Za wstawiennictwem świętej
 
 
Zło dobrem zwyciężaj
 
  Pewna starsza kobieta o imieniu Palmerina bez powodu nienawidziła Katarzyny. Przeklinała ją i drwiła z niej. Urągała na każdym kroku. Kiedy dla Palmeriny nadszedł kres życia, złożona ciężką chorobą leżała w łóżku - opuszczona przez rodzinę i przyjaciół. Jedyną osobą, która przyszła ją odwiedzić, była Katarzyna. Już od progu staruszka potraktowała tercjarkę wyzwiskami i złośliwościami. Nie zrażona tym Święta pielęgnowała ją z łagodnością i delikatnością, z cierpliwością znosząc upokorzenia. Jednak Palmerina miała serce twardsze niż kamień. Nie dała się ująć ani życzliwością, ani czynami miłości. Katarzyna drżała na samą myśl o tym, jakie męki będzie cierpieć ta biedna dusza, gdy odejdzie z tego świata z nienawiścią w sercu.
Przez trzy dni i trzy noce Katarzyna trwała w modlitwie u stóp Zbawiciela, błagając Go, by jej osoba nie stała się powodem zatracenia tej grzesznej duszy. Prosiła nawet, by Chrystus ją ukarał za grzechy Palmeriny, skoro ona była przyczyną zła. I w końcu w sercu grzesznicy dokonała się przemiana. Poczuła ogromną wdzięczność ku tej, którą dotychczas odpychała i którą pogardzała. Na jej widok gestami - bo mówić już nie mogła - dała wyraz radości i szacunku. Wyraziła także skruchę i przyjąwszy sakramenty święte zasnęła spokojnie w Panu, uśmiechając się do swej dobrodziejki.
 
 
Piękna śmierć skazańca
 
  Pewnego młodzieńca zwanego Mikołajem z Tuldo spotkał okrutny los - został skazany na karę śmierci przez ścięcie. Całą jego winą było to, że podczas uczty nieopatrznie powiedział coś, co nie spodobało się sieneńskim radnym. Nieszczęśnik popadł w wielką rozpacz. Wadził się z Bogiem, oskarżał Go o niesprawiedliwość. Bardzo bał się śmierci. Odrzucał jednak wszelkie duchowe pociechy.
Do uszu Katarzyny doszły wiadomości o tragicznym losie niewinnego człowieka. Przeraziła ją myśl, że Mikołaj straci nie tylko życie, ale także duszę. Zakonnica udała się do więzienia, choć odradzano jej wizytę w celi skazańca, któremu rozpacz i desperacja mogły odebrać rozum.
Po rozmowie z Katarzyną Mikołaj powiedział: Niech się dzieje wola Boża. Zrozumiał, że najlepszą rzeczą, jaką człowiek w jego sytuacji może zrobić, to przygotować się do dobrej śmierci. Kiedy nadszedł dla młodzieńca ostatni dzień, Katarzyna zaprowadziła go na Mszę św., by mógł przyjąć Chleb żywota. Potem czekała na niego na miejscu kaźni. Przez cały czas dodawała mu odwagi i żarliwie modliła się o siłę i wiarę dla niego. Zapewniała, że już niedługo będzie w Niebie.
Mikołaj umarł spokojny, ufając, że - tak jak zapewniła go jego pocieszycielka - zyska zbawienie i życie wieczne. Jego ostatnie słowa to: Jezus! Katarzyna!...
W chwili śmierci Mikołaja Święta miała widzenie, jak Jezus przyjął duszę młodzieńca i uniósł ją do nieba.
 
 
  
Nawrócony Mikołaj z Tuldo postanowił ofiarować życie jako zadośćuczynienie za swoje grzechy. Poprosił Katarzynę, by była obecna przy wykonaniu wyroku. Obawiał się bowiem, że w obliczu śmierci załamie się.

Fot. Patrycja Sarga

 
 
 
Wybawiona od śmierci
 
  Gdy Mona Lapa została wdową, wstąpiła do zakonu. Po pewnym czasie przyszła na nią ciężka choroba. Wydawało się, że nic nie wyrwie jej ze szponów śmierci. Katarzyna, która patrzyła na ludzkie sprawy z innej perspektywy, pragnęła przede wszystkim, by matka jak najlepiej przygotowała się na spotkanie z Bogiem. Jednak Mona Lapa, choć już niemłoda, nie potrafiła się pogodzić z faktem, że nadszedł jej czas. Ze strachem słuchała słów córki, która mówiła jej o spotkaniu ze Zbawicielem. Nie chciała, by Katarzyna mówiła jej o wieczności, tylko by wyprosiła jej zdrowie ciała. Święta zaczęła więc modlić się, by Bóg nie zabierał jej matki z tego świata, dopóki ta nie pogodzi się z Jego wolą.
Wreszcie Pan rzekł do Katarzyny: Powiedz swej matce, że sama nie chce teraz opuścić swego ciała, ale przyjdzie czas, że będzie bardzo pragnęła śmierci, a ta nie przyjdzie. I rzeczywiście, Mona Lapa wróciła do zdrowia. Mijały lata, a ona przeżyła nie tylko swoją ukochana córkę Katarzynę, ale także niektóre wnuki. Doszła do bardzo sędziwego wieku i długo musiała prosić Pana, by zechciał wziąć ją do Siebie.
 
 
 
 Dwie święte dziewice

óg objawił świętej dziewicy, że w niebie osiągnie ten sam stopień chwały, co św. Agnieszka z Montepulciano - dziewica, założycielka dwóch klasztorów żeńskich, wsławiona cudami za życia i po śmierci, zaliczona później w poczet świętych Kościoła.

Katarzyna zapragnęła nawiedzić grób swojej niebieskiej przyjaciółki. Przybywszy do celu podróży, uklęknęła przy trumnie Świętej i zaczęła się modlić. W geście czci pochyliła się nad cudownie zachowanym od zepsucia ciałem i przywarła swymi policzkami do przykrytej białą jedwabną zasłoną twarzy Agnieszki. Trwała tak przed dłuższą chwilę. Po czym podniosła oczy ku niebu i wtedy z góry na wszystkich obecnych posypała się obficie bielutka drobna manna. Miało to specjalne znaczenie: otóż siostra Agnieszka często za życia doświadczała cudu spadającej manny, zwłaszcza podczas modlitwy. Widocznie teraz widząc Katarzynę - dziewicę, która w niebie miała być jej równa w chwale - chciała tę równość zaznaczyć już tu, na ziemi.

Manna symbolizuje czystość, pokorę i bystrość umysłu - przymioty, które posiadały obie dziewice.
 
 
  
Św. Agnieszka z Montepulciano i św. Katarzyna z Sieny

Fot. archiwum

 
 
 Wzorem św. Katarzyny

Święta Katarzyna ze Sieny jest patronką Zgromadzenia Sióstr św. Dominika założonego w XIX w. przez Służebnicę Bożą Matkę Kolumbę Białecką. Matka Kolumba sięgnęła do dominikańskiej tradycji i swojemu zgromadzeniu nadała charakter kontemplacyjny i apostolski. Ukierunkowała działalność Wspólnoty na głoszenie Ewangelii, troskę o podnoszenie oświaty i opiekę nad chorymi. Założycielka zaszczepiła w zgromadzeniu umiłowanie liturgii, Pisma Świętego, Różańca, a nade wszystko cześć dla Jezusa Eucharystycznego oraz do Matki Bożej. Poleciła również, by wzorem dla sióstr była św. Katarzyna Sieneńska. Od niej dominikanki uczą się miłości do Boga, gorliwości apostolskiej i czynnej miłości bliźniego oraz całkowitego oddania życia dla spraw Kościoła i papieża.

O życiu i działalności apostolskiej w kraju i na misjach sióstr dominikanek, a także o organizowanych przez nie rekolekcjach, dniach skupienia dla dziewcząt oraz nocnych czuwaniach modlitewnych dla młodzieży można dowiedzieć się, pisząc pod adres:


Zgromadzenie Sióstr św. Dominika

Al. Kasztanowa 36, 30-227 Kraków

tel. (012) 425 24 05

lub e-mail: duszpowo@dominikanki.pl

lub odwiedzając stronę: http://www.dominikanki.pl

 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba