2004  nr. 5
 
  Redakcja składa podziękowania Księdzu Biskupowi Tadeuszowi Pikusowi, Pani Mai Komorowskiej, Ojcu Leonowi Knabitowi, Ojcu Profesorowi Józefowi Mareckiemu, Księdzu Prałatowi Henrykowi Jankowskiemu, Siostrom Brygidkom, Wydawnictwu Benedyktynów Tyniec oraz Wydawnictwu Karmelitów Bosych za pomoc merytoryczną oraz udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Europa Ducha 1   
 
 Benedykt znaczy błogosławiony 
- Św. Benedykt z Nursji
2   
 
 W drodze na Monte Casino 
- Św. Benedykt z Nursji
3   
 
 Módl się i pracuj 
- Św. Benedykt z Nursji
4   
 
 Tysiącletnie opactwo 5   
 
 Apostołowie Słowian 
- Święci Cyryl i Metody
6   
 
 Symfonia Liturgii i kultur 
- Święci Cyryl i Metody
7   
 
 Orędowniczka jedności 
- Św. Brygida Szwedzka
8   
 
 Przesłanie na każde czasy 
- Św. Brygida Szwedzka
9   
 
 Święta negocjatorka 
- Św. Katarzyna ze Sieny
10   
 
 Urodzona w Święto Pojednania 
- Św. Teresa Benedykta od krzyża
11   
 
 Gotowa ponieść swój krzyż 
- Św. Teresa Benedykta od krzyża
12   
 
 Pieśni o patronach Europy13   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Apostołowie Słowian 
- Święci Cyryl i Metody
 
 
  
Fot. archiwum
 
 
  Tym dwóm braciom ludy słowiańskie zawdzięczają miejsce w chrześcijańskiej Europie. Dzięki misji świętych Cyryla i Metodego Słowianie nie tylko poznali wiarę w jedynego Boga, ale także zostali przyjęci do grona cywilizowanych narodów naszego kontynentu.
 
 
Na drodze do ewangelizacji
 
  Cyryl i Metody żyli ok. 100 lat przed chrztem Polski, gdy Słowianie zaczynali dopiero formować swoje państwa. Ich władcy widzieli, że kraje mające wsparcie Kościoła Chrystusowego rosły w siłę. Stwarzało to korzystny grunt pod dzieło ewangelizacji Słowian. Jednak trudną do pokonania barierę stanowiły zarówno różnice językowe, jak i oddalenie ziem słowiańskich od głównych ośrodków chrześcijaństwa. Trzeba było wielkiej odwagi i wytrwałości, by podjąć się tego zadania.
 
 
Konstanty i Michał
 
  Dwaj apostołowie Słowian byli braćmi. Urodzili się w rodzinie greckiej w Salonikach. Na chrzcie dano im imiona Konstantyn (Cyrylowi) i Michał (Metodemu). Od dzieciństwa mieli styczność z mową słowiańską i nauczyli się nią posługiwać. Ponieważ pochodzili z zamożnego domu, otrzymali staranne wykształcenie, które otworzyło im drogę do wysokich urzędów.
Starszy o ok. 10 lat Metody został zarządcą jednej ze słowiańskich prowincji cesarstwa bizantyńskiego. Cyryl zaś otrzymał funkcję sekretarza i doradcy patriarchy Ignacego. Piastował równocześnie znaczące stanowisko bibliotekarza przy kościele Hagia Sophia w Konstantynopolu.
 
 
Tęsknota do samotności
 
  Jednak Cyryl nie czerpał radości z piastowania wysokich godności. Czuł powołanie do życia w samotności. Pewnego dnia niespodziewanie opuścił Konstantynopol i zaszył się w jednym z klasztorów. Gdy po kilku miesiącach odnaleziono go w samotni, odmówił powrotu do dotychczasowych zajęć. Zgodził się jednak wykładać filozofię w akademii cesarskiej.
Rozczarowanie pełnionym urzędem przeżył też Metody. Nie podobał mu się sposób, w jaki władze Konstantynopola zarządzały podległymi ziemiami słowiańskimi. Nieuczciwym postępowaniem urzędnicy zniechęcali Słowian do reprezentowanej przez siebie władzy, a tym samym do głoszonej przez państwo wiary. Metody, podobnie jak Cyryl, zrezygnował więc z urzędu. W ten sposób obaj bracia po latach rozłąki spotkali się w klasztorze na górze Olimp w Grecji, gdzie zamierzali żyć w odosobnieniu.
 
 
Grób św. Klemensa
 
  Konstantynopol nie zapomniał jednak o ich talentach. Kiedy do cesarza przybyło poselstwo władcy koczowniczego ludu Chazarów z prośbą o przysłanie nauczyciela wiary chrześcijańskiej, misję powierzono Cyrylowi jako biegłemu w dyskusjach teologicznych. Cyryl z radością przyjął to polecenie. Podobnie odniósł się do zadania Metody, którego przydzielono bratu jako bardziej biegłego w sprawach organizacyjnych.
Wyprawa do Chazarów zaniosła światło Słowa Bożego tureckiemu ludowi. Dała też korzyść całemu chrześcijaństwu. Cyryl po żmudnych poszukiwaniach odnalazł u Chazarów grób św. Klemensa, papieża-męczennika. Przewiezienie relikwii świętego do Konstantynopola, a następnie do Rzymu, było doniosłym wydarzeniem dla ówczesnego Kościoła.
 
 
Do Słowian
 
  Niebawem obaj bracia stanęli przed największym wyzwaniem swego życia - misją do ludów słowiańskich. Od księcia Rościsława nadeszła prośba o przysłanie nauczyciela prawd wiary do państwa wielkomorawskiego. Morawianie byli już wprawdzie ochrzczeni, lecz przysyłani im misjonarze z Niemiec, Włoch i Grecji nie władali miejscowym językiem, więc nie mogli szerzyć wiary wśród ludu. Cesarz uznał, że to zadanie dla Cyryla i Metodego. Czas nie sprzyjał jednak głoszeniu Ewangelii w kraju Rościsława, który wiódł nieustanne walki z sąsiadującymi z Morawami Niemcami. Gdy tylko pozycja wielkomorawskiego księcia osłabła, duchowieństwo niemieckie wykorzystało okazję, by ograniczyć działalność Cyryla i Metodego. Obaj bracia zmuszeni byli przenieść się do Panonii - kraju obejmującego głównie obszar dzisiejszej Słowacji, Chorwacji i Serbii. Dopiero tu znaleźli korzystne warunki do dalszej pracy.
 
 
Śmierć braci
 
  Uciążliwe wyprawy mocno nadwątliły siły Cyryla, który nigdy nie cieszył się dobrym zdrowiem. Zmarł w wieku 42 lat. Krótko przed śmiercią przywdział habit zakonny, bo choć nie raz przebywał w klasztorze, nigdy wcześniej nie złożył ślubów. U schyłku życia przyjął imię Cyryl, pod którym stał się znany potomnym. Metody po śmierci brata kontynuował zaczęte dzieło. Otrzymał sakrę biskupią i nadal odbywał podróże misyjne. Jego zasługą było m.in. ochrzczenie księcia czeskiego Borzywoja. Gdy poczuł, że nadchodzi kres jego życia, z pomocą uczniów uporządkował przekłady ksiąg Pisma Świętego na język słowiański. Zmarł mając 70 lat, wyznaczywszy spośród uczniów następcę.
 
 
  
Cyryl żegna się ze swym bratem Metodym i prosi go, aby nie opuszczał Słowian.

Fot. archiwum

 
 
 Utracony sokół

Do popularnych zabaw młodzieży bizantyńskiej z zamożnych domów należały polowania z sokołami. Kilkunastoletni Konstantyn bardzo lubił tę rozrywkę. Podczas jednego z polowań wypuścił ulubionego sokoła. Nagle zerwał się silny wiatr. Ptak uniesiony wichurą odleciał w dal i już nie powrócił. Chłopiec tak boleśnie przeżył stratę ulubionego towarzysza zabaw, że przez dwa dni nic nie jadł. Później jednak zrozumiał, że był to znak od Boga. Od tego momentu Konstanty postanowił nie tracić czasu i poświęcić się całkowicie pobożnym lekturom. Zaczął pilnie studiować pisma św. Grzegorza z Nazjanzu, którego obrał sobie za patrona.
 
 
 
 Modlitwa przeciw mieczom

Podczas misji do Chazarów orszak Cyryla napadła zbrojna wataha. Napastnicy spodziewali się, że ich ofiary będą stawiać opór. Jakież było więc ich zdziwienie, gdy zobaczyli niecodzienny widok: Cyryl zamiast wzywać swoich ludzi do walki, ukląkł i zatopił się w modlitwie. Widząc świątobliwego męża napastnicy ochłonęli z wojowniczego zapału i opuścili broń. Nie zaprotestowali nawet, gdy Cyryl udzielił im napomnienia. Oddalili się, nie czyniąc nikomu krzywdy.
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba