2005  nr. 1
 
  Redakcja składa podziękowania Panu Piotrowi Molla, Pani Giannie Emanueli Molla, Pani Krystynie Zając, Ks. Stanisławowi Fertowi, Ks. Jarosławowi Kwietniowi, Ks. Piotrowi Pawlinie, Ks. Jackowi Plocie, Ks. Krystianowi Szenowskiemu, Ks. Stanisławowi Podziornemu, Ks. Piotrowi Gąsiorowi i Ks. Stanisławowi Walterowi za pomoc merytoryczną oraz udostępnienie archiwum i zdjęć.  
 
 
 Święta naszych czasów 1   
 
 Wszystko dla Jezusa 2   
 
 W akcji Katolickiej 3   
 
 Ścieżki posłannictwa 4   
 
 Małżeństwo i macierzyństwo 5   
 
 Ofiara w imię miłości 6   
 
 Święta Joanno, 
wstawiaj się za nami!
7   
 
 Droga na ołtarze 8   
 
 Wspaniała żona, kochająca matka, 
mądry lekarz
9   
 
 Z ziemi włoskiej do Polski 10   
 
 Przesłanie męża Świętej 11   
 
 Przybyła w Dzień Matki 12   
 
 Tu Papież dziękował obrońcom życia 13   
 
 Moja siostra Joanna 14   
 
 Święta wśród lekarzy i chorych 15   
 
 Modlitwa za wstawiennictwem 
św. Joanny Beretta Molla
16   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Moja siostra Joanna
 
  Od września 2004 r. cześć św. Joannie Beretcie Molli można oddawać także w Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych w Jaroszowcu. Na uroczystości wprowadzenia jej relikwii do jaroszowieckiego sanktuarium wierni przybyli całymi rodzinami, niektórzy z bardzo daleka. Swoje poczty sztandarowe wystawiło m.in. Polskie Towarzystwo Lekarskie i Akcja Katolicka. Na uroczystość przybyła s. Virginia Beretta. 79-letnia zakonnica, siostra św. Joanny jest lekarzem. S. Virginia podzieliła się z wiernymi wspomnieniami o Świętej.
 
 
  
S. Virginia osobiście przekazała do Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych w Jaroszowcu relikwie świętej siostry.

Fot. ks. Jarosław Kwiecień

 
 
 
Cztery cenne dni
 
  Kiedy pracowałam jako misjonarka w Indiach, Joanna napisała mi w liście: módl się, żebym mogła dać Piotrowi jeszcze jedno dziecko. W czasie ostatniej ciąży miała duże problemy zdrowotne, ale nie chciała mi się do tego przyznać. Tylko Opatrzność Boża sprawiła, że mogłam przyjechać z Indii. Statek płynął 11, a nie jak zwykle 15 dni, i zdążyłam przed jej śmiercią.
 
 
Jak na Kalwarii
 
  Podróż statkiem przypadła na okres Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy. Kiedy już byłam przy Joannie, przyszło mi do głowy, że ona przeżywa cierpienie tak, jakby wchodziła na górę Kalwarię. Mówiła mi: "żebyś wiedziała, jakie cierpienia przeżywa matka, która umiera i zostawia swoje maleńkie dzieci". Nie przyjmowała żadnych środków uśmierzających ból. Tak jak Pan Jezus na krzyżu nie chciał gąbki ze środkiem odurzającym. Chciała do końca być świadoma.
Przychodzili do niej odwiedzający, ale lekarz nikogo nie wpuszczał. Tylko ja mogłam z nią być. Joanna spytała nawet, gdzie są inni, dlaczego ją opuścili. Mówiła: "jestem bardzo samotna".
 
 
Ostatnie chwile
 
  Zostawiła wskazówki mnie i naszej siostrze Zycie, jak mamy się zająć jej dziećmi. Prosiła, żeby jej powiedzieć, kiedy jej koniec będzie bliski. Kiedy ta chwila nadeszła, powiedziałam do niej: mama i tata oczekują już ciebie w niebie, czy jesteś na to gotowa? Podniosła wtedy powieki i kiwnięciem głowy potwierdziła. Nie chciała umierać w szpitalu. Prosiła, żeby zabrać ją do domu. Spełniono jej wolę. Poprosiła jeszcze, żeby zawołać jej dzieci, bo chciała je jeszcze raz usłyszeć. Wtedy dopiero odeszła...
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba