2005  nr. 1
 
  Redakcja składa podziękowania Panu Piotrowi Molla, Pani Giannie Emanueli Molla, Pani Krystynie Zając, Ks. Stanisławowi Fertowi, Ks. Jarosławowi Kwietniowi, Ks. Piotrowi Pawlinie, Ks. Jackowi Plocie, Ks. Krystianowi Szenowskiemu, Ks. Stanisławowi Podziornemu, Ks. Piotrowi Gąsiorowi i Ks. Stanisławowi Walterowi za pomoc merytoryczną oraz udostępnienie archiwum i zdjęć.  
 
 
 Święta naszych czasów 1   
 
 Wszystko dla Jezusa 2   
 
 W akcji Katolickiej 3   
 
 Ścieżki posłannictwa 4   
 
 Małżeństwo i macierzyństwo 5   
 
 Ofiara w imię miłości 6   
 
 Święta Joanno, 
wstawiaj się za nami!
7   
 
 Droga na ołtarze 8   
 
 Wspaniała żona, kochająca matka, 
mądry lekarz
9   
 
 Z ziemi włoskiej do Polski 10   
 
 Przesłanie męża Świętej 11   
 
 Przybyła w Dzień Matki 12   
 
 Tu Papież dziękował obrońcom życia 13   
 
 Moja siostra Joanna 14   
 
 Święta wśród lekarzy i chorych 15   
 
 Modlitwa za wstawiennictwem 
św. Joanny Beretta Molla
16   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Święta Joanno, 
wstawiaj się za nami!
 
  Śmierć Joanny Molli pogrążyła w żałobie nie tylko jej najbliższych, ale również zasmuciła całe Włochy. Wieść o ofierze, którą złożyła z siebie, aby mogło żyć jej dziecko, rozeszła się bowiem szeroko po kraju. Heroiczny czyn kobiety, która na co dzień była kochającą żoną, troskliwą matką i oddanym swoim pacjentom lekarzem, wzbudził powszechny podziw. Od lat rodziny, które zwracają się do Joanny Beretty Molli z prośbami o wstawiennictwo w trudnych sprawach, otrzymują liczne łaski Boże. Na szczególną uwagę zasługują cuda, które otworzyły drogę do beatyfikacji, a następnie kanonizacji Joanny.
 
 
Modlitwa pokonała chorobę
 
  Ta historia zdarzyła się w listopadzie 1977 r. w niewielkiej brazylijskiej miejscowości Grajau położonej z dala od dużych miast. W szpitalu, który założył o. Albert Beretta, brat Joanny, rozgrywał się dramat młodej matki: Łucja Silva Cirilo urodziła czwarte dziecko, które przyszło na świat martwe. Na nic zdało się cesarskie cięcie. Co więcej, w organizmie kobiety doszło do silnej infekcji. Przyczyną był wrzód, który należało operować, jednak najbliższy szpital mogący przeprowadzić skomplikowany zabieg znajdował się w odległości ponad 600 kilometrów. Stan pacjentki nie pozwalał na tak męczącą podróż. Na oddziale położniczym pracowała wówczas franciszkanka s. Bernardina. Nie widząc ratunku dla umierającej kobiety, zaczęła prosić w modlitwach Joannę Berettę Mollę, siostrę twórcy szpitala, o wstawiennictwo u Boga i uratowanie cierpiącej kobiety. Zwróciła się też do innych sióstr zakonnych, by wsparły ją w modlitwie. We trójkę zebrały się przy małym obrazku Joanny i zaczęły zanosić do nieba prośby o łaskę dla pacjentki. Już wkrótce chora Łucja poczuła, że ustępuje dręczący ją ból. Wezwani lekarze stwierdzili, że wrzód zniknął w niewytłumaczalny sposób, a wraz z nim równie niespodziewanie ustąpiła zagrażająca życiu infekcja.
 
 
Dziecka nie da się uratować
 
  Również w Brazylii wydarzył się drugi cud - ten, który przyczynił się do kanonizacji bł. Joanny. Podobnie jak poprzednio rzecz dotyczyła kobiety mającej urodzić czwarte dziecko. W trakcie ciąży doszło do poważnych powikłań. Stwierdzono m.in. uszkodzenie pępowiny, co groziło naturalnym poronieniem. Mimo to dziecko w łonie matki, 35-letniej Elżbiety Comparini Arcolino, rozwijało się nadal. Gdy doszło do pęknięcia błon płodowych i odejścia płynu owodniowego, matkę umieszczono w szpitalu.
Szczegółowe badania doprowadziły lekarzy do wniosku: dziecka nie da się uratować. Nie znano przypadku wskazującego, by dziecko mogło się rozwijać bez wód płodowych m.in. chroniących przed urazami. Istniała w dodatku groźba wywiązania się infekcji w organizmie matki. W tej sytuacji uznano, że jedynym wyjściem jest aborcja.
 
 
  
4-letnia dziś Joanna Maria na rękach dzielnej matki Elżbiety Comparini Arcolino

Fot. arch. Krystyny Zając

 
 
 
Biskup przynosi książkę
 
  Decyzja lekarzy była dla Elżbiety szokiem. Aborcja? Lekarze mówili o tym jak o rutynowym zabiegu ginekologicznym, jak gdyby nie chodziło o pozbawienie życia rozwijającego się przecież ciągle dziecka! Kobieta stanowczo sprzeciwiła się werdyktowi lekarzy. Tymczasem tak się złożyło, że szpital był wizytowany przez biskupa Diogenesa Silva Matthes, który 11 lat wcześniej udzielił sakramentu małżeństwa Elżbiecie i jej mężowi, Karolowi. Kobieta zwróciła się do niego z prośbą o pomoc.
Biskup wspierał duchowo nieszczęśliwą pacjentkę, zapewniał, że Bóg jej nie opuści. Duchowny udał się do domu, a gdy wrócił, miał ze sobą książkę opisującą życie Joanny Beretty Molli. Wręczył ją Elżbiecie i poradził, by postąpiła tak jak święta i dała życie dziecku. Jednocześnie dodał, że bedąc w domu poprosił w modlitwie Joannę Mollę o wstawiennictwo. Działo się to w lutym 2000 r., a więc kilka lat po beatyfikacji Joanny. Biskup zwrócił się w modlitwie do błogosławionej słowami: "Joanno, wstawiaj się u Pana o łaskę cudu i ratuj życie tego dziecka".
 
 
Urodziła się zdrowa dziewczynka
 
  Pokrzepiona słowami biskupa Elżbieta zdała się całkowicie na łaskę Bożą i jeszcze raz stanowczo odmówiła zgody na aborcję. W szpitalu stwierdzono, że dalsze nalegania są bezcelowe, choć personel medyczny uważał upór kobiety za absurdalny. Tymczasem dziecko - wbrew przewidywaniom - żyło nadal i ciągle się rozwijało. Mijały kolejne tygodnie, podczas których lekarze z coraz większym zdumieniem obserwowali dziejący się na ich oczach cud.
W końcu w ósmym miesiącu ciąży, gdy dziecko osiągnęło wagę 1800 g, podjęto decyzję o wykonaniu cesarskiego cięcia. 31 maja 2000 r. na świat przyszła zdrowa dziewczynka. Dla uczczenia błogosławionej wspomożycielki dano jej na imię Joanna, a na drugie Maria. Stan matki po porodzie był ciężki, lecz i w tym wypadku nie sprawdziły się obawy lekarzy. Po trzech dniach pobytu na oddziale intensywnej terapii Elżbieta zaczęła wracać do zdrowia. I niebawem z narodzin dziecka mogła cieszyć się już cała rodzina. A cztery lata później wszyscy radowali się z kanonizacji błogosławionej Joanny Molli, która tak wiele im pomogła.
 
 
  
Elżbieta z mężem i uratowaną córeczką

Fot. arch. Krystyny Zając

 
 
 

Na stronie internetowej poświęconej św. Joannie Molli (www.gianna.org) są świadectwa łask otrzymanych za przyczyną Świętej. Oto jedno z nich:

Pewna Amerykanka spodziewała się bliźniąt - synów. Podczas rutynowych badań USG okazało się, że jedno z dzieci ma chore serce. Lekarze zalecili wykonanie cesarskiego cięcia (tak szybko, jak tylko będzie to możliwe) i natychmiastową operację serca nowo narodzonego dziecka. Cesarskie cięcie odbyło się tuż przed Świętami Bożego Narodzenia w 1998 r. Pierwszej nocy po przyjściu na świat mały Nicholas kilkakrotnie był bliski śmierci. Ojciec chorego dziecka wraz z przyjaciółmi rozpoczął nowennę do bł. Joanny Molli o wstawiennictwo u Boga i uratowanie chłopca. Matka, ufając Bogu, powtarzała: "Joanno, uratuj moich synów". Po kilku dniach przeprowadzono skomplikowaną operację serca u chłopca. Zabieg zakończył się pomyślnie. Chłopiec wbrew oczekiwaniom lekarzy bardzo szybko wracał do zdrowia. Rodzice chłopca są pewni, że to dzięki wstawiennictwu Joanny Molli ich syn przeżył operację i dziś dobrze się rozwija.

 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba