2005  nr. 1
 
  Redakcja składa podziękowania Panu Piotrowi Molla, Pani Giannie Emanueli Molla, Pani Krystynie Zając, Ks. Stanisławowi Fertowi, Ks. Jarosławowi Kwietniowi, Ks. Piotrowi Pawlinie, Ks. Jackowi Plocie, Ks. Krystianowi Szenowskiemu, Ks. Stanisławowi Podziornemu, Ks. Piotrowi Gąsiorowi i Ks. Stanisławowi Walterowi za pomoc merytoryczną oraz udostępnienie archiwum i zdjęć.  
 
 
 Święta naszych czasów 1   
 
 Wszystko dla Jezusa 2   
 
 W akcji Katolickiej 3   
 
 Ścieżki posłannictwa 4   
 
 Małżeństwo i macierzyństwo 5   
 
 Ofiara w imię miłości 6   
 
 Święta Joanno, 
wstawiaj się za nami!
7   
 
 Droga na ołtarze 8   
 
 Wspaniała żona, kochająca matka, 
mądry lekarz
9   
 
 Z ziemi włoskiej do Polski 10   
 
 Przesłanie męża Świętej 11   
 
 Przybyła w Dzień Matki 12   
 
 Tu Papież dziękował obrońcom życia 13   
 
 Moja siostra Joanna 14   
 
 Święta wśród lekarzy i chorych 15   
 
 Modlitwa za wstawiennictwem 
św. Joanny Beretta Molla
16   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Wspaniała żona, kochająca matka, 
mądry lekarz
 
  W osobie św. Joanny Beretty Molli współcześnie żyjący chrześcijanie otrzymali wzór do naśladowania. Jej życie osadzone jest nie w odległej o setki lat historii, ale w konkretnej, trudnej, rzeczywistości XX wieku. Do chwały ołtarzy została wyniesiona wspaniała żona, kochająca matka i mądry lekarz. Fakt, że jej najbliżsi doczekali tak wspaniałej chwili (mąż i dzieci świętej oraz jej rodzeństwo) - to także znak czasu.
 
 
Uśmiech Matki - Świadectwo Piotra Molli, męża Joanny
 
  Rankiem w dzień Bożego Narodzenia 1962 r. (Joanna odeszła do nieba 28 kwietnia tego roku) jechałem do Magenty do rodziny Berettów. Mała, 3,5-letnia Laura powiedziała do mnie: "Tato, jest Boże Narodzenie, mama wraca!". Odpowiedziała jej Mariolina, podczas gdy ja próbowałem powstrzymać wybuch płaczu. Nie zaskoczyło mnie to, o czym Laura myślała i czego pragnęła. Było czymś oczywistym, że nie potrafiła wyobrazić sobie Bożego Narodzenia bez mamy, gdyż mama była niezrównaną animatorką przygotowań świątecznych.
Dla Joanny Boże Narodzenie było prawdziwym świętem rodziny, co więcej wszystkich rodzin, dlatego też była szczęśliwa, mając wielu gości w naszym domu. Dla niej Boże Narodzenie było szczególnym świętem dziękczynienia Bogu za cudowny dar potomstwa, było to święto, które odnawiało jej radość - radość pełną i doskonałą, radość matki. Tak jak wiele matek, tak i Joanna radowała się osobistym przygotowywaniem Świąt Bożego Narodzenia: żłóbka, choinki, ozdób. Pragnęła wraz ze mną i drogimi nam osobami uczestniczyć w pasterce w kościółku w Ponte Nuovo lub w kościele w centrum Magenty. Rankiem, po ucałowaniu Dzieciątka Jezus i po otwarciu świątecznych prezentów, uczestniczyliśmy we Mszy św. odprawianej przez wujka ks. Józefa w kaplicy Matek Kanosjańskich obok szkoły podstawowej w Ponte Nuovo. Jako dobra matka i gospodyni Joanna osobiście zastawiała stół. Chwilą najbardziej wzruszającą był czas recytowania poezji bożonarodzeniowych.
Wciąż widzę nasze dzieci stojące na krześle, gestykulujące, śpiewające pieśni do Dzieciątka Jezus, emanujące miłością do rodziców i składające obietnice, że będą dobre. Przede wszystkim wspominam słodką Mariolinę recytującą poezje, gdy świętowała swe ostatnie Boże Narodzenie, obiecując, że będzie dobrym dzieckiem.
Przeżyłem z Joanną siedem świąt Bożego Narodzenia. Wciąż mam przed oczyma jej radość matki uradowanej pierworodnym synem Pierluigim (1956 r.), widzę ją z Marioliną w 1957 r. i w 1959 r. z Laurą. Marzeniem Joanny były ósme święta - pełne radości z powodu narodzin czwartego dziecka. Opatrzność pragnęła, aby Joanna uśmiechnęła się do dziecka w kołysce z nieba.

(artykuł zamieszczony w "Naszym Dzienniku", nr 113, 15-16 maja 2004)

 
 
  
Rodzina św. Joanny Molla z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, 25 kwietnia 1994 r.

Fot. arch. Krystyny Zając

 
 
 
Joanna córka Joanny - Modlitwa Joanny Emanueli, uratowanej córki
 
  W 1997 r. podczas II Światowego Spotkania Rodzin z Ojcem Świętym, które odbyło się w Rio de Janeiro młoda kobieta stanęła przed tłumem zgromadzonym wokół Jana Pawła II na stadionie Maracana. Swe wystąpienie na temat świętości życia zakończyła przejmującym świadectwem: "Droga Mamo, dziękuję Ci za to, że dałaś mi dwukrotnie życie - kiedy mnie poczęłaś i kiedy pozwoliłaś, abym się narodziła, broniąc mego życia. I tak moje życie próbuje być naturalnym przedłużeniem Twojego życia, Twojej radości życia, Twojego entuzjazmu, i odnajduje pełne znaczenie w zaangażowaniu się i oddaniu tym, którzy żyją w cierpieniu. Droga Mamo, modlę się za wszystkie mamy i za wszystkie rodziny, które się do Ciebie uciekają, i które w Tobie ufność pokładają".
Ojciec Święty, wyraźnie wzruszony, słuchał słów młodej kobiety, którą była Joanna Emanuela - uratowana córka państwa Molla, za którą św. Joanna oddała życie. Joanna Emanuela jest również lekarzem i służy chorym z ogromnym oddaniem, mając za przykład swą świętą matkę. Po raz pierwszy świadectwo to Joanna Emanuela powiedziała w Polsce podczas II Kongresu Rodzin Wielodzietnych w Łomnicy koło Nowego Sącza w 1996 r.
 
 
  
92-letni Piotr Molla z córką Joanną Emanuelą, styczeń 2004 r.

Fot. arch. Krystyny Zając

 
 
 
Święta uśmiechnięta - Wywiad z Piotrem Ludwikiem Mollą, synem Świętej
 
  Co czuje syn, który wie, że ma świętą matkę?
Jest to uczucie jedyne i niepowtarzalne. Przede wszystkim jestem wdzięczny za to, co Kościół ukazuje poprzez życie mojej mamy. Myśląc o jej ziemskim życiu, o jej zaangażowaniu w Akcję Katolicką, jej powołaniu lekarza, matki i żony, twierdzę, że nie można było znaleźć lepszego sposobu, aby kontynuować i rozwijać jej energię, entuzjazm i radość życia, jak ukazując jej powołanie jako matki.
Wszystko nie mogło zakończyć się 28 kwietnia 1962 r. lub pozostać tylko w pamięci naszej rodziny. Jestem również szczęśliwy, że uznanie świętości życia mamy ma miejsce w bardzo krótkim czasie od jej odejścia z tego świata, dając nam jako rodzinie możliwość udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu w historii Kościoła.
Jakie znaczenie w życiu Pana mamy miał fakt, że była lekarzem?
Mama uważała zawód lekarza, jak to często powtarzała, za misję. Ta misja, która w pewnym momencie jej życia, przed poznaniem mojego taty, mogła zaprowadzić ją aż do Brazylii, była w pełni zgodna z jej charakterem i pragnieniem pomagania innym, a zwłaszcza najbardziej potrzebującym. Fakt bycia lekarzem z pewnością podkreśla wybór, jakiego mama dokonała, kiedy podczas jej czwartego stanu błogosławionego wystąpiły zagrażające życiu powikłania. Jako lekarz z pewnością miała większą świadomość konsekwencji swojej decyzji, decyzji, którą podjęłaby również wtedy, gdyby była np. architektem. (rozmawiała Krystyna Zając)
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba