2005  nr. 10
 
  Redakcja składa podziękowania Jego Ekscelencji Księdzu Biskupowi Kazimierzowi Górnemu - Ordynariuszowi Diecezji Rzeszowskiej; Księdzu Januszowi Sšdelowi - Redaktorowi Naczelnemu "ródła Diecezji Rzeszowskiej" i Wicekanclerzowi Kurii Rzeszowskiej; Księdzu Doktorowi Andrzejowi Motyce - Postulatorowi diecezjalnemu procesu beatyfikacyjnego ks. Władysława Findysza; Księdzu Piotrowi Tarnawskiemu - Postulatowowi rzymskiemu; Księdzu Redaktorowi Sylwestrowi Łšckiemu CMSA oraz Siostrom Loretankom za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć.  
 
 
 Ocalić od zapomnienia 1   
 
 Pierwsza szkoła wiary 2   
 
 Wybór drogi życia 3   
 
 Duszpasterz czasu wojny 4   
 
 Walka o dusze 5   
 
 Sąd nad kapłanem 6   
 
 Zwycięstwo księdza Władysława 7   
 
 Ostatnie dni ks. Findysza 8   
 
 W ludzkich 
sercach i wspomnieniach
9   
 
 Odebrać ludziom Boga 10   
 
 Beatyfikacja w Roku Eucharystii 11   
 
 W służbie Bogu i Narodowi 12   
 
 Modlitwy13   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Ostatnie dni ks. Findysza
 
 
  
Ks. proboszcz Władysław Findysz oraz ks. wikariusz Antoni Bieszczad z dziećmi pierwszokomunijnymi z Nowego Żmigrodu, rok 1963

Fot. Archiwum ks. A. Bieszczada

 
 
  Fragmenty wywiadu przeprowadzonego przez Alicję Trześniowską z ks. Antonim Bieszczadem, bliskim współpracownikiem ks. Findysza:
Jakie wydarzenia wspomina Ksiądz jako najbardziej dramatyczne?
Władze zwolniły warunkowo ks. Findysza, nie chcąc, aby umarł w celi więziennej. Musieliśmy z taksówkarzem wnieść go na rękach do samochodu, bo nie był w stanie iść o własnych siłach. Wraz z ks. Zygmuntem Kudybą, gospodynią i pielęgniarką staraliśmy się stworzyć księdzu jak najlepsze warunki powrotu do normalnego życia. Stopniowo przychodził do siebie. Cieszył się powrotem do domu, ale jeszcze jakby nie wierzył, że to prawda, jakby ciągle czegoś się lękał. Cała parafia otaczała go modlitwą. Po kilkunastu dniach, w niedzielę, gdy lepiej się poczuł, zaprowadziliśmy
ks. Findysza do kościoła. Radość parafian była wielka - cały kościół wybuchnął ze wzruszenia płaczem, także z powodu jego niedoli. Na temat swojego pobytu w więzieniu ks. Findysz powiedział: "To, co przeżyłem, czego doświadczyłem... Gdybym nie był księdzem, inaczej by mnie potraktowali...". I się rozpłakał.
Ksiądz był też świadkiem ostatnich godzin życia ks. Findysza...
W ostatni wieczór ks. Findysza byliśmy z nim w dość licznym gronie do późnych godzin wieczornych. Chociaż było widać, że ksiądz proboszcz cierpi, jeszcze żartował z nami i z uśmiechem zmierzał do Pana po nagrodę. Swoim cierpieniem i śmiercią świadczył o cierpiącym Chrystusie. Wczesnym rankiem 21 sierpnia 1964 r., umocniony przez codzienną Komunię Świętą, doniósł swój krzyż z Chrystusem na Kalwarię. Złożył ofiarę ze swego życia w imię miłości Boga i człowieka, a dla parafian stał się wzorem kapłana męczennika, obdarzonego wielkim sercem, pokorą, skromnością i świętością życia.
Ostatnia karta zapisana przez ks. Findysza w kronice to podziękowanie parafianom za ich dobroć oraz pouczenie przekazane wszystkim, aby uczyli się zawsze wypełniać wolę Bożą oraz stawiać ją ponad wszystko, na pierwszym miejscu.
 
  "Nasz Dziennik" z 15.06.2005 r.

 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba