2005  nr. 5
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Krystianowi Olszewskiemu OFM – Prowincjalnemu Animatorowi Kultu œwiętych i Błogosławionych, Ojcu Gwardianowi Fidelisowi Maciołkowi OFM, Ojcu Profesorowi Wiesławowi Murawcowi OFM, Ojcu Kustoszowi Bolesławowi Opalińskiemu OFM, Księdzu Proboszczowi Kazimierzowi Okrutnemu, Księdzu Rektorowi Bogdanowi Bartołdowi, Księdzu Proboszczowi Jackowi Kozubowi, Pani Barbarze Kazimierczyk oraz Pani Elżbiecie Nowojewskiej za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Błogosławiony 
Władysław z Gielniowa
1   
 
 Za głosem powołania 2   
 
 Pracowite lata ojca Władysława 3   
 
 Ostatnie kazanie 4   
 
 Długa lista łask i cudów 5   
 
 Freski 
z kościoła św. Anny w Warszawie
6   
 
 Polskie strofy Błogosławionego 7   
 
 Świątynia 
na Krakowskim Przedmieściu
8   
 
 W służbie Skępskiej Pani 9   
 
 Królowa Mazowsza i Kujaw 10   
 
 Stolica - swemu patronowi 11   
 
 Wybrał trudne życie 12   
 
 Kazaniami odmieniał ludzi 13   
 
 Litania do bł Władysława z Gielniowa14   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Stolica - swemu patronowi
 
  Długo Warszawa czekała na świątynię noszącą imię patrona miasta. Dziś jednak mieszkańcy parafii, w której pod koniec XX wieku wzniesiono kościół pw. bł. Władysława z Gielniowa, mogą być dumni. Budowla jest okazała i funkcjonalna, a splendoru dodaje jej jeden z największych dzwonów w Polsce - "Władysław".
 
 
  
Położona na południowych krańcach Warszawy parafia bł. Władysława z Gielniowa otrzymała kościół odpowiadający potrzebom lokalnej społeczności.

Fot. Fanciszek Mróz

 
 
  Osobę Błogosławionego uczczono w Warszawie na początku XX w., wznosząc poświęconą patronowi miasta drewnianą kapliczkę przy ul. Łazienkowskiej. W okresie międzywojennym na miejscu kapliczki stanął kościół pod podwójnym wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej i bł. Władysława z Gielniowa. Podzielił on jednak, niestety, los wielu innych budynków Warszawy zrujnowanych podczas powstania warszawskiego. Możliwość ponownego wystawienia w stolicy świątyni pw. bł. Władysława pojawiła się wraz z decyzją władz kościelnych w sprawie utworzenia nowej parafii w dzielnicy Natolin-Wolica. Stosowny dekret wydany został w 1988 r. Zapadło też postanowienie o budowie kościoła. 17 grudnia 2000 r. Prymas Polski kard. Józef Glemp dokonał konsekracji nowo wybudowanej świątyni.
 
 
  
Budowla o długości 72 m i powierzchni 2500 metrów kwadratowych może pomieścić rzesze wiernych pragnących uczestniczyć w nabożeństwach.

Fot. Fanciszek Mróz

 
 
 
Ks. kanonik Eugeniusz Ledwoch
 
  Mówiąc o natolińskim kościele nie sposób nie wspomnieć o ks. kanoniku Eugeniuszu Ledwochu, proboszczu tutejszej parafii, który zmarł niespodziewanie przed dwoma laty. Ten wyjątkowy kapłan zapisał się w pamięci wiernych jako niestrudzony organizator i budowniczy kościołów. Pierwszą światynią, która powstała dzięki jego staraniom, był kościół w Sierakowie. Później ks. Ledwochowi przyszło organizować od podstaw parafię w Bobrownikach (w diecezji łowickiej) i tu również wzniósł kościół. Ostatnim wielkim przedsięwzięciem ks. kanonika była budowa kościoła pw. bł. Władysława z Gielniowa w Natolinie.
 
 
Jeden z największych w Polsce
 
  Dźwięk nowego dzwonu po raz pierwszy można było usłyszeć na Wielkanoc 2001 r. Nie jest to zwykły dzwon. Swoim ciężarem "Władysław“ dorównuje sławnemu "Zygmuntowi“ z Katedry Wawelskiej - też ma 11 ton - ale od krakowskiego jest nieco większy. W Polsce potężniejszy od nich jest tylko 14-tonowy dzwon z bazyliki w Licheniu. Aby rozkołysać dzwon, natrudzić się musi trzech silnych mężczyzn. Nie zdarza się to jednak zbyt często. "Władysława“ można usłyszeć tylko podczas największych świąt kościelnych i narodowych.
 
 
 
 Tragedia na przejeździe kolejowym

We wrześniu 2004 r. siedemnastoletni Janek wraz z czterema kolegami wybrał się na wycieczkę rowerową. Była piękna pogoda, chłopcy jechali szybko. W momencie kiedy zbliżali się do niestrzeżonego przejazdu kolejowego, nadjechał pociąg. Janek nie zauważył niebezpieczeństwa. Miał na uszach słuchawki, w których grała muzyka. Nie dotarły do niego ani ostrzegawcze krzyki przerażonych kolegów, ani gwizd sunącej lokomotywy. Wjechał na tory wprost pod pociąg, który odrzucił go na drugą stronę ulicy. Świadkowie wypadku błyskawicznie wezwali pomoc medyczną i rodziców. Janek został przetransportowany helikopterem do szpitala. Chłopiec był w stanie krytycznym. Oprócz głębokich obrażeń zdiagnozowano m. in. pęknięcie sklepienia czaszki i liczne wylewy w mózgu. Przez 3 tygodnie chłopiec był nieprzytomny, na granicy życia i śmierci. Babcia Janka, która należy do warszawskiej parafii pw. bł. Władysława z Gielniowa, zamówiła Mszę św. za wstawiennictwem Błogosławionego o zdrowie dla wnuka. W tej samej intencji została odprawiona Msza św. na Jasnej Górze. Jednocześnie rodzice, dziadkowie i znajomi codziennie odmawiali litanię do bł. Władysława z Gielniowa, prosząc go o orędownictwo w sprawie Janka.

Obecnie powoli stan chłopca się poprawia. Przeszedł pomyślnie dwie operacje głowy. Ogromnym sukcesem jest fakt, że poznaje bliskich, uśmiecha się, rozumie i wykonuje polecenia, rusza dłońmi, wybija nawet palcami rytm muzyki, którą słyszy. Czeka go długa rehabilitacja w szpitalu, a potem w domu. Rodzice i dziadkowie Janka są przekonani, że życie chłopca zostało zachowane dzięki wstawiennictwu Matki Bożej i bł. Władysława z Gielniowa.

 
 
 
  No, chyba cuda się zdarzają

25 września 2004 r. (dzień odpustu bł. Władysława z Gielniowa) roczny Pawełek jak zwykle bawił się w domu. Wykorzystując moment nieuwagi opiekunów zakradł się do łazienki, gdzie w pralce znajdował się proszek do prania z dodatkiem silnego odplamiacza. Najprawdopodobniej dziecko wzięło do ust odrobinę proszku i przełknęło. Początkowo nic nie zapowiadało zbliżającej się tragedii. Dwa dni później w ustach Pawełka mama zauważyła dziwne bąble. Dziecko zostało natychmiast zawiezione do szpitala. Lekarze przeprowadzili zabieg gastroskopii, który wykazał, że przełyk chłopca uległ poparzeniom III i IV stopnia. Oznacza to, że krtań i część przewodu pokarmowego są praktycznie spalone. Rozpoczęła się walka o życie Pawełka. Został przeprowadzony szereg skomplikowanych zabiegów. Dziecko było odżywiane za pomocą kroplówki i specjalnej rurki.

Kiedy lekarze robili, co mogli, by uratować chłopca, rodzina uciekała się do pomocy Bożej. Ciocia Pawełka, która jest wielką czcicielką bł. Władysława z Gielniowa, właśnie jemu poleciła tę sprawę. Została odprawiona Msza św. o łaskę zdrowia dla Pawełka. Dziesięć dni później Msza św. w tej samej intencji odbywa się na Jasnej Górze.

Po kilku dniach ponownie została wykonana gastroskopia. Jej wyniki zadziwiły wszystkich. Przełyk Pawełka samoistnie się zagoił i nie było już obaw o życie dziecka. Trzy dni później Pawełek został wypisany ze szpitala. Lekarka w szpitalu stwierdziła: "No, chyba cuda się zdarzają".

 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba