2005  nr. 5
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Krystianowi Olszewskiemu OFM – Prowincjalnemu Animatorowi Kultu œwiętych i Błogosławionych, Ojcu Gwardianowi Fidelisowi Maciołkowi OFM, Ojcu Profesorowi Wiesławowi Murawcowi OFM, Ojcu Kustoszowi Bolesławowi Opalińskiemu OFM, Księdzu Proboszczowi Kazimierzowi Okrutnemu, Księdzu Rektorowi Bogdanowi Bartołdowi, Księdzu Proboszczowi Jackowi Kozubowi, Pani Barbarze Kazimierczyk oraz Pani Elżbiecie Nowojewskiej za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Błogosławiony 
Władysław z Gielniowa
1   
 
 Za głosem powołania 2   
 
 Pracowite lata ojca Władysława 3   
 
 Ostatnie kazanie 4   
 
 Długa lista łask i cudów 5   
 
 Freski 
z kościoła św. Anny w Warszawie
6   
 
 Polskie strofy Błogosławionego 7   
 
 Świątynia 
na Krakowskim Przedmieściu
8   
 
 W służbie Skępskiej Pani 9   
 
 Królowa Mazowsza i Kujaw 10   
 
 Stolica - swemu patronowi 11   
 
 Wybrał trudne życie 12   
 
 Kazaniami odmieniał ludzi 13   
 
 Litania do bł Władysława z Gielniowa14   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Kazaniami odmieniał ludzi
 
  Mówiąc o bł. Władysławie z Gielniowa nie sposób nie zwrócić uwagi na postać bł. Szymona z Lipnicy. Co prawda Władysław powrócił do krakowskiego klasztoru już po śmierci Szymona, lecz później, uczestnicząc we wstępnej fazie jego procesu beatyfikacyjnego, mógł dobrze poznać życie i niezwykłą osobowość Błogosławionego. I z pewnością zaważyło to w jakimś stopniu na jego życiu.
 
 
  
W kościele OO. Bernardynów w Krakowie znajdują się kaplica i nagrobek bł. Szymona z Lipnicy.

Fot. o. Berard Lasyk OFM

 
 
 
Jeden grosz
 
  Bł. Szymon z Lipnicy był starszy od bł. Władysława z Gielniowa o blisko 10 lat. Dał się poznać jako człowiek wyjątkowo sumienny, obowiązkowy i gorliwy w spełnianiu swych obowiązków. Jego rodzice mieszkali w Lipnicy Murowanej, wiosce oddalonej o dwie godziny marszu od Bochni. Ojciec utrzymywał rodzinę wypiekając chleb. Ale prawdopodobnie nie żyli dostatnio, skoro syn Szymon, wysłany na naukę do Akademii Krakowskiej, wpłacił zaledwie jeden grosz wpisowego - kilkakroć mniej od innych chłopców (Władysław z Gielniowa wniósł 3 grosze opłaty, synowie z zamożniejszych rodzin dawali 6 groszy).
Szymon studiował pilnie. Z usposobienia był młodzieńcem poważnym, nie poszukującym rozrywek. Nie brał udziału w żakowskich hucznych zabawach, które nieraz mocno dawały się we znaki krakowskim mieszczanom. Z domu wyniósł nawyk częstej modlitwy, toteż w chwilach wolnych od nauki można go było spotkać w kościele.
{srodtytu}
Służyć tylko Bogu
 
  Pomyślne ukończenie studiów na akademii pozwalało Szymonowi myśleć o objęciu jakiejś dobrze płatnej posady. On jednak pragnął służyć tylko Bogu. Podobnie jak Jan z Dukli, Władysław z Gielniowa i wielu innych, którzy przebywali wówczas w Krakowie, głęboko przejął się wezwaniami przybyłego pod Wawel św. Jana Kapistrana. Idąc w ślad za nim, Szymon wstąpił do klasztoru Ojców Bernardynów na krakowskim Stradomiu.
Wraz z przyjęciem święceń kapłańskich podjął pracę duszpasterską. Terenem jego działania był początkowo Tarnów, gdzie już wkrótce, w uznaniu licznych zalet jego umysłu, uczyniono go przełożonym miejscowego klasztoru Bernardynów. Po powrocie do Krakowa Szymon poświęcił się głoszeniu kazań. Żarliwa wiara w połączeniu z głęboką wiedzą wyniesioną z uniwersytetu i późniejszych studiów teologicznych w zakonie uczyniły zeń wybitnego kaznodzieję. Tak wybitnego, że z czasem mianowany został kaznodzieją katedralnym.
 
 
Czas podróży
 
  Z Krakowem bł. Szymon z Lipnicy związał się na stałe, jednak odbywał także dalekie podróże. W 1472 r. udał się do Italii, gdzie w Akwili miało miejsce uroczyste przeniesienie ciała św. Bernardyna ze Sieny - patrona krakowskiego klasztoru - do nowego kościoła. Bł. Szymon był w grupie 24 bernardynów przybyłych na tę wielką ceremonię z Polski. Kilka lat później znów wyruszył na Półwysep Apeniński. Tym razem, by wziąć udział w kapitule generalnej Zakonu. A po zakończeniu obrad odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej.
Wędrówka do miejsc, w których bywał Jezus Chrystus, i modlitwa przy Jego grobie były dla bł. Szymona z Lipnicy wyjątkowym przeżyciem religijnym. Po niedługim czasie od powrotu Szymona z Ziemi Świętej Kraków nawiedziła zaraza dziesiątkująca mieszkańców miasta. Szymon chorował niespełna tydzień i umarł 18 lipca 1482 r.
 
 
Cuda i łaski Błogosławionego
 
  Tę śmierć opłakiwało całe miasto. Mimo panującej zarazy ludzie zaczęli przychodzić do grobu sławnego kaznodziei, by oddać mu cześć. Jedna z kobiet poleciła jego opiece trzech kleryków umierających w szpitalu. Wszyscy trzej wkrótce cudownie wyzdrowieli. Podobnych przypadków zanotowano wkrótce znacznie więcej. Tak zaczął się rodzić kult przyszłego Błogosławionego. Początkowo miał on spontaniczny charakter. Dopiero w XVII w. Bernardyni wystąpili o jego formalne zatwierdzenie.
Swego wsparcia dla rozwoju kultu udzielił król Władysław IV, który odczuwał opiekę Szymona z Lipnicy podczas wypraw wojennych. Jednak to inny władca bezpośrednio przyczynił się do beatyfikacji kaznodziei Bernardynów. Był nim król Jan III Sobieski. W drodze pod Wiedeń wstąpił on do Katedry Wawelskiej i modlił się u grobu św. Stanisława, a następnie w pobliskim kościele Ojców Bernardynów przy trumience z relikwiami Szymona z Lipnicy. Po odparciu nawały tureckiej Stolica Apostolska nie pozostała obojętna na prośby płynące z Polski. W 1685 r. Szymon został oficjalnie uznany błogosławionym.
 
 
  
W kaplicy bł. Szymona z Lipnicy w kościele Ojców Bernardynów w Krakowie znajduje się obraz ilustrujący życie Błogosławionego i liczne cuda związane z jego osobą.

Fot. o. Berard Lasyk OFM

 
 
 "Jako prorok i anioł święty"

Bł. Szymon z Lipnicy miał wyjątkowy dar przemawiania do serc i umysłów słuchaczy. Mówił o tym, co najistotniejsze. Apelował do ludzkich sumień. Wzywał do życia zgodnego z przykazaniami. Przypominał o konieczności jednania się z Panem Bogiem. A jego słowa miały niezwykłą siłę. Wierni słuchali ich z zapartym tchem. Dawny autor, pisząc o tych kazaniach, stwierdził, że: "wszystek lud Błogosławionego Szymona jako proroka i anioła świętego w ludzkim ciele nasłuchać się nie mógł". Toteż niejednokrotnie się zdarzało, że ludzie po tych kazaniach, przejęci do głębi ich niezwykłą mocą, wróciwszy do domów odmieniali swe postępowanie. Porzucali dotychczasowe grzeszne życie, czynili akty miłosierdzia, zadawali sobie pokutę.
 
 
 
 Nie ufaj sobie, zawierz Bogu

Umiejętności kaznodziejskie bł. Szymona z Lipnicy budziły szacunek i podziw współbraci. Kiedyś jeden z nich zwrócił się do Szymona z pokorną prośbą, by zechciał wyjawić sekret dobrego kaznodziejstwa. Zagadnięty odparł krótko: "Módl się, pracuj i rozpaczaj". Słowa te nieco zbiły z tropu pytającego brata. Owszem, wezwanie "Módl się i pracuj" (po łacinie: "Ora et labora") było dobrze znane; sformułował je tysiąc lat wcześniej św. Benedykt z Nursji. Ale dlaczego: "rozpaczaj"? Bł. Szymon z Lipnicy odrzekł, że chodzi o to, by nie ufać zbytnio własnym umiejętnościom i nie popadać w pychę, ale we wszystkim zawierzyć Bogu.
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba