2006  nr. 12
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Piotrowi Chojnackiemu OCist - Opatowi klasztoru Cystersów w Krakowie-Mogile, Ojcu Andrzejowi Górskiemu SJ - Prefektowi Bazyliki Najœwiętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, Ojcu Arturowi Machale OFM - Gwardianowi Klasztoru Ojców Franciszkanów-Reformatów, w Krakowie, Ojcu Paschalisowi Kwoczale OFM - Redaktorowi Naczelnemu kwartalnika "Ziemia Œwięta" oraz Panu Doktorowi Lechowi Szarańcowi - Dyrektorowi Muzeum Œlšskiego w Katowicach za udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać!  
 
 
 Skarby mądrości Bożej 1   
 
 "Oto siewca wyszedł siać" 2   
 
 Czas dojrzewania i żniwa 3   
 
 "Przyjdź Królestwo Twoje" 4   
 
 Strzeżcie się wszelkiej chciwości" 5   
 
 Bogacz i ubogi Łazarz 6   
 
 Zagubiona owca i zaginiona drachma 7   
 
 Najpiękniejsza przypowieść 
o Bożym przebaczeniu
8   
 
 "Błogosławieni miłosierni, 
albowiem oni miłosierdzia dostąpią"
9   
 
 "I odpuść nam nasze winy" 10   
 
 Robotnicy w winnicy Pańskiej 11   
 
 Pycha i pokora 12   
 
 Zaproszenie na ucztę królewską 13   
 
 Osiem błogosławieństw14   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  "Błogosławieni miłosierni, 
albowiem oni miłosierdzia dostąpią"
 
  "A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim?.
Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko, że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: "Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał". Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!" (Łk 10, 25-37).
 
 
  
Samarytanin udziela pomocy człowiekowi napadniętemu przez zbójców (obraz z klasztoru ojców franciszkanów reformatów w Krakowie).

Fot. Franciszek Mróz

 
 
 
Przykazanie miłości
 
  "Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego" - to najważniejsze przykazanie. Uczony w Piśmie posiada wiedzę religijną, zna przykazania i przepisy rytualne, wie, co powinien czynić, aby osiągnąć życie wieczne. Prawdopodobnie faryzeusz próbuje przyłapać Jezusa na nieznajomości Prawa. Po pierwszym podchwytliwym pytaniu zadaje następne: "A kto jest moim bliźnim?". Jezus odpowiada mu przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie. Wybór bohatera przypowieści nie jest przypadkowy. Samarytanin był bowiem ostatnią osobą, po której Żyd mógł spodziewać się czegoś dobrego.
 
 
Kapłan, lewita i Samarytanin
 
  Droga z Jerozolimy do Jerycha liczy około 25 kilometrów. W owych czasach szlak ten uchodził za szczególnie niebezpieczny. Roiło się na niej od bezwzględnych rabusiów. Ofiarą takich właśnie łupieżców padł człowiek z przypowieści Pana Jezusa. Widok tego zakrwawionego nieszczęśnika leżącego w pyle drogi w palącym słońcu musiał budzić litość. Jednak ani przechodzący kapłan, ani lewita (pomocnik kapłana, który sprawował funkcję w świątyni jerozolimskiej) - osoby cieszące się w Izraelu najwyższym szacunkiem - nie zatrzymali się przy potrzebującym pomocy człowieku. Być może sądzili, że napadnięty już nie żyje (według przepisów żydowskich dotknięcie zmarłego powodowało nieczystość rytualną, która wykluczała sprawowanie obrzędów w świątyni aż do czasu oczyszczenia).
Słuchający przypowieści zapewne spodziewali się, że tym, który wreszcie udzieli rannemu człowiekowi pomocy będzie "zwykły", pobożny Izraelita. Jakież było ich zdziwienie, gdy prawdziwym bliźnim okazał się Samarytanin.
 
 
  
Samarytanin nie tylko przywiózł rannego do gospody, ale zapłacił gospodarzowi za opiekę nad nim; il. Gustaw Doré.

Fot. Archiwum

 
 
 
Żydzi i Samarytanie
 
  Samarytanie to mieszkańcy Samarii - terenu dawnego północnego królestwa Izraela. Już w Starym Testamencie Samaria (najpierw nazwa stolicy państwa, a potem całej krainy) wymieniana jest jako ośrodek bałwochwalczego kultu, miasto zepsucia i zbytku. W VIII w. przed Chrystusem Samaria została zdobyta przez Asyryjczyków, którzy wysiedlili większość Izraelitów, a na zdobyty obszar sprowadzili inne ludy (celem tej polityki było odcięcie podbitych narodów od korzeni, co miało zapobiec buntom i powstaniom). Pozostali w Samarii Izraelici złamali żydowskie prawo czystości etnicznej, zawierając małżeństwa mieszane z poganami, co nie pozostało bez wpływu także na "czystość" religii. Dlatego Żydzi uważali Samarytan za odstępców od judaizmu i gardzili nimi.
 
 
Blizni, czyli każdy, kto kocha
 
  W królestwie Bożym nie ma miejsca na uprzedzenia, podziały religijne, narodowe czy rasowe.
Pan Jezus w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie naucza nas, że bliźni to nie tylko nasz współbrat w wierze, rodak, człowiek myślący i czyniący podobnie jak my. Bliźni to każdy, kto kocha i potrafi udowodnić tę miłość czynem, ofiarą, poświęceniem. Czasem ktoś, kim gardzimy, kogo uważamy za wroga, może okazać się naszym dobroczyńcą.
 
 
 
 

Współczesny Samarytanin

Kiedyś dźwigałam ze sklepu ciężką siatkę z zakupami. W pewnym momencie poczułam, że kręci mi się w głowie, robi mi się mdło i duszno. W klatce piersiowej pojawił się nieznośny ból. Resztą sił dotarłam do przystanku autobusowego i usiadłam na ławce. Czułam, że za chwilę stracę przytomność. Zakupy rozsypały się po chodniku. Widziałam tylko majaczące sylwetki przechodzących obok ludzi. Wreszcie ktoś przy mnie stanął. Jakiś młody chłopak. Mówił coś do mnie, ale ja nie umiałam mu odpowiedzieć. Wyciągnął więc telefon komórkowy i zadzwonił po pogotowie. Siedział ze mną aż przyjedzie karetka. Pozbierał rozsypane zakupy i upewnił się, czy mam przy sobie dokumenty i portfel z pieniędzmi. Lekarze z pogotowia wzięli mnie do szpitala. Okazało się, że miałam zawał i o moim życiu zdecydowały sekundy. Nie miałam okazji podziękować temu współczesnemu miłosiernemu Samarytaninowi, który zatrzymał się i pośwęicił mi swój czas. To szczególnie cenne dziś, kiedy życie przybiera szaleńcze tempo.

  
  Janina
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba