2008  nr. 11
 
  Redakcja składa podziękowania Księdzu Prałatowi Jerzemu Karbownikowi, Księdzu Profesorowi Andrzejowi Witko, Ojcu Doktorowi Szczepanowi Praœkiewiczowi OCD, Księdzu Markowi Borysiakowi SDB, Siostrze Aldonie Paczkowskiej ZSPJ – Przełożonej klasztoru Zgromadzenia Sióstr Pana Jezusa Miłosiernego w Wilnie, Siostrze Dominice Steć ZSJM, Panu Piotrowi Korpantemu oraz Panu Krzysztofowi Zawadzińskiemu za udostępnienie archiwum i zdjęć.
Serdeczne Bóg Zapłać!
 
 
 
 Dana ku obronie 1   
 
 Karmelici bosi  
strzegli Ostrej Bramy
2   
 
 Strażniczka wiary katolickiej 3   
 
 Prowadzeni ręką Maryi 4   
 
 Koronacja Ostrobramskiej Pani 5   
 
 "Jak mnie... 
do zdrowia powróciłas cudem!"
6   
 
 Pielgrzymując do Ostrej Bramy 7   
 
 Wilno stolicą miłosierdzia 8   
 
 Opiewał Miłosierdzie Pańskie 9   
 
 W Skarżyskiej Ostrej Bramie 10   
 
 Ty u bramy naszej trzymasz straż 11   
 
 Litania ostrobramska12   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Opiewał Miłosierdzie Pańskie
 
  Kościół katolicki 28 września br. otrzymał dar nowego błogosławionego w osobie ks. Michała Sopoćki. Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się w Białymstoku. Błogosławiony ks. Michał Sopoćko żył w latach 1888-1975. Urodził się na Wileńszczyźnie, gdzie pracował do 1947 r. Pozostałą część życia spędził na ziemi białostockiej.
W Wilnie, w 1933 r. po raz pierwszy spotkał Siostrę Faustynę Kowalską - Apostołkę Bożego Miłosierdzia. Stał się jej spowiednikiem, to z jego nakazu Siostra Faustyna zaczęła spisywać swoje wizje, on także przyczynił się do namalowania pierwszego obrazu Pana Jezusa Miłosiernego. "Błogosławiony ksiądz Michał opiewał Miłosierdzie Pańskie nie tylko przez bezpośrednie i całkowite zaangażowanie w dzieło, u początków którego była święta Faustyna. On sam stał się człowiekiem bezgranicznej ufności w Miłosierdzie Boże" - mówił w homilii beatyfikacyjnej ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski.
 
 
  
Obraz beatyfikacyjny ks. Michała Sopoćki

Fot. PAP/Artur Reszko

 
 
 
 
 
Maryja - Matka Zawierzenia
 
  Na drodze odkrywania i realizacji swojego powołania
ks. Michał Sopoćko napotykał wiele trudności, które go jednak nie zniechęciły. Pokonywał je miłością do Boga i wielkim pragnieniem, by całym sercem Mu służyć. Gdy po latach wspominał tamte wydarzenia, wydawało się, że każdy krok stawiał pod czujnym okiem Matki Bożej Miłosierdzia: Przez dziesięć dni wędrowałem (w Wilnie) w poszukiwaniu pracy - pisał. - Ponieważ oszczędności na skromne śniadanie i kolację wyczerpały się, (...) kilkakrotnie udawałem się na dworzec, ale po drodze zatrzymywałem się w Ostrej Bramie i po modlitwie wracałem z nadzieją, że jeszcze nie wykorzystałem wszystkich możliwości. Za trzecim czy czwartym powrotem znalazłem posadę.
Ostra Brama pozostała dla niego symbolem zawierzenia Bogu. Maryja uczyła go ufać. Od Niej czerpał natchnienie do dobrych decyzji. Jej zawierzył swoje życie, swoje powołanie. Będąc już w podeszłym wieku, wracał myślami do Ostrej Bramy jako miejsca bardzo drogiego jego sercu, do wydarzeń sprzed lat, które utrwalił w napisanych przez siebie "Wspomnieniach". Pod datą 16 listopada 1967 r. zapisał: Uroczystość Matki Boskiej Ostrobramskiej tak droga dla każdego Wilnianina, a szczególnie dla mnie, który znajdując się w krytycznym położeniu w r. 1908 przed obrazem w Ostrej Bramie znalazłem możliwość wyjścia do upragnionego celu.
 
 
Ona trzyma nas za rękę
 
  Ks. Sopoćko pisze również o swoim doświadczeniu uzyskania pomocy od Maryi: Bóg rządzi światem i rozdaje swe Miłosierdzie przez przyczyny wtórne. Ci zaś, którzy są pośrednikami w rozdzielaniu łask, mogą z tytułu swej woli udzielać tym, komu zechcą. Maryja, jako Wszechpośredniczka łask, może wypraszać je jednym swym dzieciom takie, a drugim inne. Stąd wynika, że otrzymaliśmy od Boga takie łaski, jakie Matka Miłosierdzia dla nas przygotowała i wyprosiła. Przypomnijmy sobie naszą przeszłość. Oto w pewnej chwili przyszła nam myśl obrać taki stan i pracować w takim zawodzie, a nie innym. Przez czas jakiś było wahanie, aż w pewnej chwili zjawiła się zadziwiająca moc ducha i pod jej wpływem urzeczywistniliśmy swoje zamiary, może mimo bardzo wielkich przeszkód. Może modliliśmy się w tym czasie do naszej Matki Miłosierdzia, a nawet jeśliśmy tego nie czynili, Ona sama trzymała nas za rękę, nakłaniała nas i układała okoliczności tak, że pozostaliśmy wierni swemu postanowieniu. Ona więc od kolebki aż do grobu świadczy nam swe Miłosierdzie i dlatego słusznie nazywamy Ją Matką Miłosierdzia.
Przypatrując się życiu ks. M. Sopoćki i zachęceni jego przykładem, winniśmy zawierzać na nowo swoje życie Maryi - Matce Miłosierdzia.
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba