2015  nr 10
 
  Redakcja składa podziękowania za udostępnienie archiwum i zdjęć Ojcu Doktorowi Alojzemu Warotowi OFM – Wicepostulatorowi w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożego Brata Alojzego Kosiby, Ojcu Doktorowi Salezemu Bogdanowi Brzuszkowi OFM – byłemu Wicepostulatorowi, Ojcu Jackowi Biegajło OFM – Gwardianowi Klasztoru Braci Mniejszych i Kustoszowi Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Wieliczce oraz Panu Arturowi Koziołowi – Burmistrzowi Miasta i Gminy Wieliczka. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Z warsztatu do klasztoru 1   
 
 Franciszkański kwestarz 2   
 
 Paneczkowie Brata Alojzego 3   
 
 Idzie najniższy sługa ojców reformatów. Proszę o jaką jałmużnę 4   
 
 O, mój Jezu, miłosierdzia! 5   
 
 Cela Brata Alojzego Kosiby 6   
 
 Życie jak pieśń o miłosierdziu 7   
 
 Kościół i klasztor franciszkanów reformatów w Wieliczce 8   
 
 Wielicka świątynia franciszkanów 9   
 
 Łaskawa Księżna Wielicka10   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Franciszkański kwestarz
 
 Po rocznym nowicjacie jako 25-letni młodzieniec złożył pierwsze śluby zakonne zwane prostymi (1880). Pięć lat później odbyła się jego profesja wieczysta (1885). Nie wszyscy bracia bez święceń kapłańskich byli dopuszczani do tego drugiego, uroczystego ślubu. Brata Alojzego spotkało to szczególne wyróżnienie z uwagi na jego wzorową postawę zakonną oraz wierność regule i wyznaczonym przez przełożonych obowiązkom. W swoim posłuszeństwie, ubóstwie i pokorze Sługa Boży był bardzo szczęśliwy i przez całe życie dziękował Bogu za powołanie do Zakonu św. Franciszka z Asyżu.

 
 
  
Brat Alojzy z furmanem na wozie kwestarskim; fotografia wykonana około 1914 r.

Fot. Archiwum Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych

 
 
  Zgodnie ze zwyczajami panującymi we franciszkańskich klasztorach zakonnicy często są przenoszeni z jednego domu do drugiego, aby nie przywiązywali się do miejsca i - wzorem św. Franciszka - ciągle "byli w drodze". Tymczasem Brat Alojzy spędził w jednym klasztorze całe swe zakonne życie. Jeden z jego współbraci zeznał: "Wiem od przełożonych wyższych, że Sługę Bożego nie przenoszono z Wieliczki, ponieważ wywiązywał się bardzo dobrze z obowiązków kwestarskich, znał całą okolicę, a nadto był wzorem życia zakonnego dla młodzieży, która tam odbywała nowicjat". Brat Alojzy "był w drodze“ na inny sposób. W swoich kwestarskich wędrówkach odwiedzał Bochnię, Brzesko, Dobczyce, Mszanę Dolną, Limanową, Myślenice, Rabkę, Lipnicę Murowaną, Tymbark, Stary i Nowy Sącz, Nowy Targ, docierał nawet pod Tatry. Przemierzył tysiące kilometrów i przeniósł na swoich barkach tysiące kilogramów darów dla klasztoru.
 
 Po Nowym Roku jechał po zboże...
 
 Kwestowanie nie było obowiązkiem łatwym ani przyjemnym. Trzeba było się wiele natrudzić i znieść wiele upokorzeń, by uprosić dla współbraci jałmużnę, która - obok pracy rąk - stanowiła źródło utrzymania franciszkańskich klasztorów. Brat Alojzy kwestował około 6 miesięcy w roku. "Po Nowym Roku jechał pozwozić zboże, jakie miał pozostawione za opłatki, które rozwoził po dworach, wsiach i plebaniach w stronie wschodniej Wieliczki (...); potem zaraz jechał w powiat Limanowa za owsem; przyjeżdżał na ostatki, na czterdziestogodzinne nabożeństwo i rekolekcje zakonne, które odprawialiśmy zaraz na początku Wielkiego Postu; po rekolekcjach jechał dokończyć zwózki uzbieranego owsa; po Wielkanocy pozostawał w domu, krzątał się koło pszczół, robił buty lub paski, spełniał doraźne polecenia przełożonych; już w maju chodził za drobiem, kurczakami, kaczkami, gęśmi, ale nie zbierał, zapisywał tylko kto obiecał i dopiero w czerwcu i z początkiem lipca zabierał i zwoził; (...) w czerwcu jeździł również za sianem, które dawały dwory, księża i panny benedyktynki ze Staniątek (...); w sierpniu, po skończonych żniwach, jeździło trzech braci za snopkami zboża: Brat Alojzy koło Bochni, gdzie u jednego gospodarza składał, wymłócił i przywiózł czyste zboże (...); w drugiej połowie września i na początku października kwestowali ziemniaki we wioskach i dworach bliżej Wieliczki; pod koniec listopada, po św. Katarzynie, wyjeżdżali z opłatkami bracia Marek Lichoń i Brat Alojzy Kosiba w dalsze okolice: jeden na zachód, drugi na wschód; roznosili je przeważnie po dworach i księżach i wracali dopiero przed samymi świętami Bożego Narodzenia (...). Za opłatki otrzymywano zboże, pieniądze, jaja i inne wiktuały" (świadectwo br. Zefiryna Pyzika).
 
 Zgubiona jałmużna
 
 Brat kwestarz wstawał przed świtem, wsiadał na furmankę i ruszał w drogę niezależnie od pogody. Czasem wędrował piechotą, czasem podróżował pociągiem, a później też autobusem. Z uzbieranymi darami wracał na przysłanym z Wieliczki wozie zaprzęgniętym w konia. Chodził od domu do domu, od dworu do dworu. Kiedy jeździł w dalsze okolice, musiał prosić o nocleg. Nocował najczęściej na plebaniach, żeby rano mieć możliwość uczestniczenia we Mszy św. Nigdy nie skarżył się na trudy podróży, zmęczenie czy ludzką nieżyczliwość i pogardę, z którą niejednokrotnie się spotykał. Gdy go przepędzano i wyzywano, spuszczał głowę i odchodził, mówiąc pokornie: "Bóg zapłać". Nigdy nie mówił źle o tych, którzy odmówili mu jałmużny. Wędrując po galicyjskich wsiach i miasteczkach, często "gubił" jałmużnę, którą udało mu się wyprosić. Wiedział, w których domach zagnieździły się niedola i nędza. Najubożsi wyczekiwali na jego przybycie z  nadzieją, że otrzymają trochę mąki na chleb czy opału na zimę. Czekano też na jego dobre słowo, uśmiech, modlitwę, pokrzepienie. Jednocześnie Sługa Boży nie zaniedbywał swego kwestarskiego obowiązku względem współbraci - nigdy nie zdarzyło się, by wrócił do klasztoru z pustymi rękami.
 
 

W jednym miejscu wziął, w drugim - zostawił

„Moja mama urodziła dwanaście dzieci, ale sześć umarło. W domu się nie przelewało, ale Braciszek, który do nas przychodził, zawsze mamę pocieszał. Tym razem kiedy zaszedł, mama chciała mu dać parę jajek, ale Brat Alojzy oświadczył - od ciebie, siostro, nie wezmę. Porozmawiał i jak zwykle wyszedł. Za chwilę słyszymy w sieni jakiś rumor - to furman, który jeździł z bratem, wysypał worek ziemniaków. Tak Brat Alojzy w jednym miejscu wziął, a w drugim, gdzie widział potrzebę, zostawił” (świadectwo Bronisławy z Czarnochowic).


 
 

Galicyjska nędza

Tereny, na których kwestował Brat Alojzy słynęły z nędzy, która stała się przysłowiowa. W czasie zaborów w Galicji panowała wszechobecna bieda spowodowana przeludnieniem i rabunkową gospodarką władzy austriackiej. Nowe trudności i problemy przyniósł wybuch I wojny światowej. Kwesta została wówczas zakazana. Dopiero po roku 1918 rujnowana przez długie lata zaborów i wykrwawiona działaniami wojennymi Ojczyzna powoli zaczęła się odradzać. Sytuacja ekonomiczna przeważającej części ludności ciągle jednak była bardzo ciężka.


 
 

A teraz coś dla klasztorku...

„Sam Brat Alojzy opowiedział swoją przygodę, jaką przeżył na dworze pewnego właściciela (nazwiska jednak nie wyjawił). Podczas jednej z kwesty zastał swojego Ťdobrodziejať w bardzo złym nastroju; był tak zdenerwowany i rozdrażniony, że na powitanie Brata Alojzego uderzył go w twarz. A nasz Braciszek z pokorą mówi: ŤMój dobrodzieju, to było dla mnie, a teraz proszę coś dla klasztorkuť. Zdenerwowany właściciel tak został zaskoczony postawą Alojzego, że udobruchał się zaraz i obdarował go sowicie furką zboża w snopkach, bo to był okres żniw” (świadectwo Anny Lenartowicz).


 
 

Miednica miodu i jeden ul

Kiedyś Brat Alojzy wstąpił do pewnego ziemianina, który właśnie wybierał miód z uli. Braciszek z tak wielkim znawstwem chwalił gospodarza za umiejętność prowadzenia pasieki (sam bowiem zajmował się pszczołami w klasztorze), że ten polecił mu iść do kuchni po talerz na miód. Brat Alojzy wrócił po chwili, niosąc ze sobą miednicę. "Proszę jaśnie dziedziczka, bo talerza nie było, więc przyniosłem miednicę". Rozbawiony gospodarz dał mu na tę miednicę duży plaster miodu i zapytał, ile w klasztorze mają uli. No to Brat Alojzy uśmiechnął się figlarnie i odrzekł: „A z tym, co jaśnie dziedziczek da, to będzie dziesięć”. Chcąc wyjść z honorem z tej pogawędki, gospodarz podarował klasztorowi jeden ul.


 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba