2018  nr 1
 
  Redakcja składa podziękowania za udostępnienie archiwum i zdjęć Ojcu Albertowi Ireneuszowi Krzywańskiemu OFM – Kustoszowi Sanktuarium Wambierzyckiej Królowej Rodzin oraz Ojcu Jozafatowi Romanowi Gohly OFM – Dyrektorowi Domu Pielgrzyma im. Œwiętej Rodziny w Wambierzycach. Serdeczne Bóg zapłać!  
 
 
 Pierwszy cud wambierzycki 1   
 
 Wambierzycka Królowa Rodzin 2   
 
 Cudów już nie ma? 3   
 
 Kaplica Łask 4   
 
 Bogactwo dzieł sztuki i cuda wiary 5   
 
 Schody, które prowadzą do Matki 6   
 
 Dolnośląska Jerozolima 7   
 
 Stacje, tajemnice i rozważania 8   
 
 Wambierzycka atrakcja 9   
 
 W tym miejscu chce się zatrzymać10   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo prenumerata sprzedaż wysyłkowa sklep kontakt linki strona główna
 
  
  Pierwszy cud wambierzycki
 
  Kult Matki Bożej Wambierzyckiej czczonej jako Królowa Rodzin jest starszy od samych Wambierzyc, wioski leżącej w Kotlinie Kłodzkiej na Dolnym Śląsku. Nie ma dokładnych przekazów mówiących o pochodzeniu figurki i o osobie, która umieściła ją w dziupli potężnej lipy rosnącej na zalesionym wzgórzu. Z pewnością znajdowała się ona na tym miejscu już na przełomie XII/XIII wieku. Od początku przychodzili tu ludzie, by przedstawiać Maryi swoje troski. Całymi dniami modlił się tutaj ociemniały Jan z Raszewa, którego pod lipę przyprowadzała córka. Pewnego dnia niewidomy potknął się i przewrócił, uderzając głową o pień drzewa. Ocknąwszy się, zorientował się, że odzyskał wzrok. Pierwszą rzeczą, którą ujrzał, była figurka, od której w jego stronę biły promienie światła. Według starych kronik ten pierwszy cud wambierzycki miał się wydarzyć w 1218 roku, czyli 800 lat temu. Przez cały bieżący rok ojcowie franciszkanie opiekujący się sanktuarium oraz przybywający tu licznie pielgrzymi będą dziękować Matce Bożej za to, że wybrała to miejsce, aby tu nieść ludziom pomoc i pocieszenie.

 
  
  
Wambierzycki wizerunek Matki Bożej to licząca zaledwie 28 centymetrów polichromowana figurka z lipowego drewna. Maryja trzyma na ręku Syna. W Jej drugiej dłoni artysta umieścił owoc granatu (symbol ludzkości), po który sięga mały Jezus. Dzieciątko trzyma w rączce ptaszka - czyżyka lub gołąbka (symbol pokoju). Znawcy datują tę gotycką statuetkę na wiek XIV.

Fot. Archiwum Sanktuarium w Wambierzycach

 
 
  Po cudownym przywróceniu wzroku Janowi z Raszewa pod lipą zaczęto odprawiać nabożeństwa. Wzniesiono tu kamienny ołtarz, ustawiono chrzcielnicę oraz lichtarze. W drugiej połowie XIII stulecia powstała przy lipie drewniana świątynia, do której przeniesiono figurkę. Z tym pierwszym wambierzyckim kościołem związana jest legenda: mimo iż budowniczowie bardzo się starali i spieszyli, nie zdążyli przed nocą zadaszyć budowli, a następnego dnia miało się odbyć tu uroczystość maryjna. Jakież było zdziwienie wszystkich, kiedy rano ujrzano dach na świątyni. Po okolicy rozniosła się wieść, że budowę ukończyli nocą aniołowie.
 
  Zniszczony kościół
 
  Z roku na rok do Matki Bożej Wambierzyckiej pielgrzymowało coraz więcej wiernych. Mnożyły się cuda i łaski. Na początku XV wieku Wambierzyce były już parafią, a w roku 1512 tutejszy dziedzic Ludwik von Pannwitz wzniósł przy starej lipie pierwszy kościół murowany. Świątynia została splądrowana podczas wojny trzydziestoletniej (1618-1648). Dzieła zniszczenia dopełniły wojska szwedzkie, które w roku 1645 przeszły przez Ziemię Kłodzką - w płomieniach stanęły wówczas całe Wambierzyce.
 
  Źródło i blask
 
  Od roku 1677 właścicielem Wambierzyc i okolicznych włości został Daniel Paschazjusz von Osterberg, głęboko wierzący i praktykujący katolik. Powziął on decyzję o remoncie i przebudowie wambierzyckiego kościoła. W postanowieniu tym utwierdziły go dwa cudowne zdarzenia. W przeddzień uroczystości Bożego Ciała 1678 roku w czasie prac porządkowych na przykościelnym placu niespodziewanie wytrysnęło źródło, z którego woda uleczyła śmiertelnie chorą kobietę. Rok później, 30 maja, w godzinach wieczornych kościół w Wambierzycach został otoczony dziwnym blaskiem. Zjawisko trwało przez kilka godzin i było widziane przez wielu mieszkańców.
 
  Czwarta świątynia
 
  Kościół wzniesiony przez Osterberga nie dotrwał do naszych czasów. Został rozebrany kilka lat po śmierci fundatora, ponieważ błędy konstrukcyjne popełnione przez architekta groziły zawaleniem całej budowli. Pozostała jednak okazała renesansowa fasada. Kolejny właściciel Wambierzyc, młody, energiczny i zamożny hrabia Franz Anton von Götzen, przystąpił do wznoszenia czwartej z kolei świątyni na miejscu, gdzie Matka Boża przywróciła wzrok Janowi z Raszewa. Wspaniała budowla fundacji von Götzena została konsekrowana w roku 1720 i do dziś góruje nad małymi Wambierzycami, budząc zachwyt pielgrzymów i turystów.
 
  

Dzieła Osterberga

Daniel Paschazjusz Osterberg (1634-1711) remontując i rozbudowując wambierzycką świątynię, pragnął ożywić dawną tradycję pielgrzymowania do cudownej figurki. Był on również założycielem wambierzyckiej Kalwarii - jednego z największych tego typu założeń w Europie. Dbał o rozkwit życia religijnego w swojej fundacji: organizował pasyjne inscenizacje, zatrudnił muzykantów i śpiewaków, drukował książki religijne i modlitewniki. Zmarł rok po konsekracji kościoła i zgodnie ze swoją wolą został pochowany w jego kryptach. Dzięki jego staraniom Wambierzyce stały się tym, czym są do dziś: pięknym zakątkiem, gdzie od wieków kwitnie kult Maryi, oraz Dolnośląską Jerozolimą.



 
  
  
Autentyczny XIII-wieczny kamienny ołtarz i chrzcielnica z pierwszego miejsca kultu oraz kule ozdrowieńców znajdują się w krużgankach dzisiejszej bazyliki.

Fot. Franciszek Mróz

 
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba