2018  nr 6
 
  Redakcja składa podziękowania za udostępnienie archiwum i zdjęć Ojcu Prowincjałowi Teofilowi Czarniakowi OFM, Ojcu Bolesławowi Opalińskiemu OFM, Ojcu Alojzemu Garbarzowi OFM. Serdeczne Bóg zapłać!  
 
 
 Słuchały go tysiące 1   
 
 Siena, Miasto Maryi 2   
 
 Żyć bardziej jak anioł niż człowiek 3   
 
 Bądź wesół najczęściej jak możesz 4   
 
 Kazaniami uświęcił Italię 5   
 
 Co widziały tysiące? 6   
 
 Podziękuj Bogu za wszystko 7   
 
 Na Syberii i w narodowej epopei 8   
 
 Afryka dała mi więcej niż ja dałem jej 9   
 
 Nauczył mnie zachwytu nad życiem10   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo prenumerata sprzedaż wysyłkowa sklep kontakt linki strona główna
 
  
  Słuchały go tysiące
 
  Skromny mnich franciszkańskich chodził po bogatej Sienie po jałmużnę na klasztor. W pewnym momencie chuligani zaczęli go lżyć i rzucać w niego kamieniami. Braciszek, towarzyszący Bernardynowi, wpadł w srogi gniew. Przyszły święty wtedy zaczął go uspokajać, mówiąc: „Pozwól im, niech się radują! Oni nam dopomagają do zbawienia wiecznego, ucząc nas cnoty cierpliwości”.

 
  
  

Fot. José1989/Wikimedia Commons

 
 
  Na kazania św. Bernardyna ze Sieny przychodziło nawet ponad 10 tysięcy ludzi (a był to czas, gdy Sienę zamieszkiwało niewiele więcej jak 50 tysięcy osób). A przecież urodził się z wadą wymowy. Legenda mówi, że przyszedł na świat z notoryczną czkawką. Gdy spotkał największego kaznodzieję swych czasów, św. Wincentego Ferreriusza, ten przepowiedział, że to właśnie św. Bernardyn zastąpi go w Italii w głoszeniu płomiennych kazań. Wydawało się to niemożliwe. Ale po 12 latach przepowiednia okazała się prawdziwa. I po cudownym uzdrowieniu słabego gardła Bernardyn przez 20 lat żył jako wędrowny kaznodzieja. Żaden kościół, nawet największa gotycka katedra, nie był w stanie pomieścić tłumów, które przychodziły słuchać franciszkańskiego braciszka. Musiał zacząć głosić Ewangelię na placach. Miał wielki posłuch, mimo że nie sięgał po ostre słowa czy wyszukany język. Mówił prosto, posługiwał się porównaniami do codzienności, imitował znane wszystkim słuchaczom dialogi, zaczerpnięte prosto z ich życia.
 
  7 tygodni codziennych kazań
 
  Odwiedził niemal całe ówczesne Włochy. Głosił homilie w 130 miastach. A w każdym z nich zostawał do dwóch, trzech miesięcy, głosząc w tym czasie kilkanaście nauk. W 1425 r. w rodzinnej Sienie kazania wygłaszał codziennie przez siedem tygodni! A były to długie kazania - trwały nawet ponad dwie godziny. W ich czasie dokonywały się nawrócenia, pojednania zwaśnionych małżonków czy rodów, ustawały walki, a spowiednicy mieli ręce pełne roboty. Kapłani omdlewali od długich godzin wysłuchiwania spowiedzi. Udzielano wówczas Komunii św. tysiącom wiernych.
 
  Kolacja u cesarza
 
  Św. Bernardyn zyskał taką sławę, że został poproszony, by towarzyszyć cesarzowi niemieckiemu Zygmuntowi w drodze na jego koronację do bazyliki świętego Piotra w Rzymie. Władca od pierwszego spotkania był zachwycony osobowością skromnego braciszka. Zapraszał go do swego stołu, a dzień, w którym nie mógł się z nim spotkać, uważał za stracony. Jeden z pierwszych biografów, a jednocześnie współbrat i przyjaciel, św. Jan Kapistran tak go określił: „Łagodny, radosny, wesoły, miły”. Św. Bernardyn dużo śmiał się, żartował, sypał anegdotami. Miał cięty język. 12 maja 1444 roku, na sześć dni przed śmiercią, gdy był już poważnie chory, na kolację podano jedynie chleb zamoczony w winie. Mimo to zebrani wyznali, że nigdy nie przeżyli tak udanego wieczoru. Czuli się lepiej niż na ucztach u wielmożów.
 
  

Peregrynacja relikwii św. Bernardyna w Polsce

Jesienią 2018 ojcowie bernardyni planują rozpocząć peregrynację relikwii ciała Świętego. Relikwie zostały pozyskane bezpośrednio z Włoch, z miejsca pochówku wielkiego kaznodziei. Będą nawiedzać bernardyńskie ośrodki w Polsce.


 
  
  

Figura św. Bernardyna w katedrze w Barcelonie (Hiszpania)

Fot. Fot. Zarateman/Wikimedia Commons

 
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba