Opowieść o świętym Mikołaju z Myry

0
207

Była druga połowa III wieku, kiedy w krainie zwanej Licją na świat przyszedł chłopiec. Jego rodzice posiadali spory majątek, dzięki czemu nie mieli zbyt wielu trosk, jednak przez lata nie mogli być szczęśliwi, ponieważ nie doczekali się dotąd dziecka. W modlitwach zwracali się do Boga i w końcu ich prośby zostały wysłuchane. Syna nazwali Mikołajem.

Mikołaj od najmłodszych lat odznaczał się silną wiarą w Boga oraz dużą empatią dla spotykanych osób. Nie potrafił przejść obojętnie obok ubogich i pokrzywdzonych. Kiedy był już młodzieńcem, w jego okolicy zapanowała zaraza. Zmarło wiele osób, w tym również jego rodzice. Mikołaj odziedziczył po nich cały majątek, mogący zapewnić mu spokojne życie, jednak on nie chciał zachować go tylko dla siebie. Wspomagał ubogich, między innymi znana jest historia o trzech pannach. Pochodziły z ubogiej rodziny, która nie była w stanie zapewnić im posagu. Dlatego Mikołaj podrzucił im trzy sakiewki pełne pieniędzy, by umożliwić im wyjście za mąż.

Młody Mikołaj, żyjący zawsze blisko Boga, podjął decyzję o wstąpieniu do klasztoru. Wkrótce jednak zrozumiał, że życie za klasztornym murem nie jest dla niego, że powinien wrócić między ludzi. Wyruszył do jednego z większych miast w regionie, do Myry. Nie wiedział wtedy jeszcze, co przygotował dla niego Bóg.

W Myrze w tym czasie opłakiwano zmarłego niedawno biskupa i przygotowywano się do trudnego wyboru jego następcy. Pewnej nocy jednemu z dostojników we śnie Bóg przekazał, by wybrali na biskupa tę osobę, która o poranku jako pierwsza pojawi się w świątyni. Kolejnego dnia z samego rana próg świątyni przekroczył Mikołaj. Kiedy dowiedział się jaką rolę dla niego przeznaczono, próbował się przed tym wzbraniać, jednak ostatecznie nie mógł odmówić woli Boga. W ten niezwykły sposób Mikołaj został wybrany na biskupa Myry przez ludzi, którzy do tej pory nawet nie wiedzieli o jego istnieniu. Choć nikt go nie znał, szybko zjednał sobie wielu wiernych. Nie tylko poprzez swoją posługę Bogu, lecz także dzięki swojej postawie wobec bliźnich. Wyczulony na krzywdę innych wielu ludziom pomagał, za wieloma się wstawiał. Miał osobiście udać się do cesarza, by zwrócić mu uwagę na niesprawiedliwość skazania na śmierć trójki młodych chłopaków, których wina zasługiwała na o wiele niższą karę. Dzięki swojej modlitwie miał ratować marynarzy przed utonięciem w czasie szalejącej burzy, miał wskrzeszać zamordowanych, a także przyczyniać się do odnalezienia zaginionych.

Na drodze Mikołaja czekały jednak również poważne przeszkody. Kiedy do władzy doszedł cesarz Dioklecjan, rozpoczął się bardzo trudny czas dla chrześcijan. Wielu z nich było prześladowanych, a sam Mikołaj trafił do więziennej celi, którą opuścił dopiero po latach. Mikołaj zmarł 6 grudnia, mając 70 lat, co w tamtych czasach było bardzo poważnym wiekiem. Bardzo szybko zaczął rozprzestrzeniać się kult świętego Mikołaja. Liczne pielgrzymki przybywały do Myry, a także do miejsca jego ostatecznego pochówku – bazyliki we włoskim Bari.

Świętego Mikołaja na swojego patrona wybrali marynarze, bednarze, kupcy, sędziowie, notariusze, piwowarzy, cukiernicy, piekarze i młynarze. Swoją opieką otacza również panny, dzieci, studentów, pielgrzymów i podróżnych. Przez jego wstawiennictwo swoje modlitwy kieruje wielu więźniów, jeńców i niesprawiedliwie osądzonych. Pod opiekę tego wyjątkowego świętego oddano również Grecję i Ruś. Mimo to świętego Mikołaja nie powinniśmy traktować tylko jako patrona konkretnych zawodów. Również nie jako świętego od prezentów, choć są one inspirowane jego postawą. Ale przede wszystkim jako wzór podejścia wobec drugiego człowieka. Papież Polak, Jan Paweł II określił go świętym „daru człowieka dla człowieka”. Święty biskup z Myry, choć minęło wiele wieków, nadal może być dla nas wzorem miłosierdzia i troski o biedniejszego lub pokrzywdzonego.