2002  nr. 10
 
  Redakcja składa podziękowanie Jego Ekscelencji Księdzu Biskupowi Albinowi Małysiakowi CM, Księdzu Wizytatorowi Bronisławowi Sieńczakowi CM, Księdzu Stanisławowi Rospondowi CM, Księdzu Wacławowi Umińskiemu CM oraz Siostrze Annie Brzęk SM za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie archiwów zdjęciowych. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Św. Wincenty a Paulo 
- patron dzieł miłosierdzia
1   
 
 "Jestem synem 
biednego rolnika"
2   
 
 U progu przeznaczenia 3   
 
 W służbie ubogim 4   
 
 Wśród najuboższych i najbogatszych 5   
 
 W chwale ołtarzy 6   
 
 Misjonarze wyruszają w świat 7   
 
 Misjonarze Męczennicy 8   
 
 Trudne polskie losy 9   
 
 Sprawiedliwy 
wśród narodów świata
10   
 
 Anioły miłosierdzia 
we Francji i w Polsce
11   
 
 Wielki dar niepokalanej 12   
 
 Święta Milczenia 13   
 
 Życzenie Maryi się spełnia 14   
 
 W ślady św. Wincentego a Paulo 15   
 
 Dziedzictwo księdza Siemaszki 16   
 
 "Siemacha" dzisiaj 17   
 
 Szkoła XXI wieku 18   
 
 Czas na wincentyńskie rekolekcje 19   
 
 Ojciec Święty 
zawierza świat Miłosierdziu Bożemu
20   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  "Jestem synem 
biednego rolnika"
 
  Ani dzieciństwo, ani pierwsze lata dojrzałego życia nie wskazywały, że późniejszy Święty zajmie wyjątkowe miejsce w dziejach Kościoła. Dlatego długo nikt nie troszczył się o utrwalenie daty jego urodzin. Do dziś biografowie nie są pewni, czy Wincenty a Paulo przyszedł na świat 5 kwietnia 1580 r. - jak twierdzą jedni - czy też może 24 kwietnia 1581 r. - według innych. Nie ulega natomiast wątpliwości, że urodził się w wiosce Pouy (dziś Saint Vincent de Paul), w południowo-zachodniej Francji.
 
 
  
Św. Wincenty często mawiał: "jestem synem biednego rolnika..." Z domu rodzinnego wyniósł wartości, które pokierowały jego życiem: wiarę, zapał do pracy, zdrowy rozsądek.

Fot. ks. Wacław Umiński CM

 
 
 
Życiowa szansa
 
  Wincenty był synem ubogich wieśniaków Bertrandy i Jana de Paul. (Nazwisko a Paulo to łacińska forma francuskiego de Paul). Z domu rodzinnego wyniósł głęboką wiarę i ewangeliczną miłość bliźniego. Chętnie pomagał rodzicom i dobrze się uczył. Żywy, ciekawy świata - marzył o poprawie swego losu.
Życiową szansę dostrzegł w stanie duchownym, ale wymagało to zdobycia wykształcenia. Na szczęście, w tych dążeniach wsparła go zarówno rodzina jak i obcy ludzie. Początkowo naukę finansował ojciec, później zaopiekował się nim adwokat z pobliskiej miejscowości Dax, dając mu posadę nauczyciela swych synów. Przez siedem lat Wincenty mógł studiować teologię w Tuluzie i Saragossie. Naukę ukończył uzyskując potrójny dyplom.
 
 
Sprzedany przez piratów
 
  Młody Wincenty pragnął spokojnego życia, wolnego od materialnych trosk. Jednak Opatrzność wybrała dla niego zupełnie inną drogę: burzliwą, pełną niespodzianek i trudów. Koleje losu, których niebawem doświadczył, mogłyby posłużyć za kanwę niejednego filmu akcji.
Wkrótce po święceniach kapłańskich w 1600 r. Wincenty otrzymał duży spadek. Pieniądze te należało jednak wyegzekwować od pewnego oszusta. Wincenty udał się do Marsylii i je odzyskał. Kiedy wyruszył w drogę powrotną do Tuluzy, doszło do wydarzeń tak niezwykłych, że niektórzy biografowie świętego powątpiewali w ich prawdziwość. Historię tę opisał w listach sam Wincenty. Zdecydował się na powrót drogą morską. Pech chciał, że jego statek stał się celem ataku piratów. Porwali oni pasażerów oraz załogę do Afryki i sprzedali ich na targu niewolników w Tunisie.
 
 
 
 W niewoli

Początkowo Wincenty został zmuszony do pomagania pewnemu rybakowi. Gdy jednak okazał się niezdatny do tej pracy ze względu na chorobę morską, trafił do lekarza-alchemika, od którego nauczył się niektórych metod leczniczych. Kolejny etap niewoli Wincentego wiązał się z ciężką pracą fizyczną przy kopaniu rowów. Nowym panem okazał się francuski odszczepieniec, który - przeszedłszy na islam - pojął trzy kobiety za żony. Sumienie nie dawało mu jednak spokoju. Wincenty, widząc jego wątpliwości, zaczął nakłaniać go do naprawienia życiowego błędu. Namowy przyniosły skutek i człowiek ten zdecydował się na powrót do Kościoła, a także na powrót do Francji. Tak oto przyszły Święty odniósł pierwsze zwycięstwo na rzecz wiary. Zwycięstwo tym cenniejsze, że dało mu ono wolność.
 
 
  
W niewoli u alchemika Wincenty nauczył się sztuczek, jakimi bawią publiczność iluzjoniści.

Fot. arch. księży misjonarzy

 
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba