2002  nr. 9
 
  Redakcja składa podziękowanie Księdzu Kazimierzowi Brzozowskiemu CRL, Księdzu Janowi Brzozowskemu CRL oraz Księdzu Stefanowi Ryłko CRL za pomoc merytoryczną oraz za udostępnienie materiałów i archiwów zdęciowych.
Serdeczne Bóg zapłać!
 
 
 
 Gietrzwałd - polskie Lourdes 1   
 
 One ujrzały Maryję 2   
 
 125. rocznica objawień Matki Bożej 3   
 
 Wnikliwe badania 4   
 
 Dumni ze swej polskości 5   
 
 Objawienia uznane przez Kościół 6   
 
 Dalsze losy wizjonerek 7   
 
 Matka Boża Gietrzwałdzka 8   
 
 Króluj nam, Matko! 9   
 
 W polskim Lourdes 10   
 
 Pod opieką Bożej Matki 11   
 
 Sanktuarium na skraju lasu 12   
 
 Cudowne źródło 13   
 
 Droga Krzyżowa 14   
 
 Informacje o sanktuarium 15   
 
 Kanonicy w służbie Maryi 16   
 
 Katarzynki w Gietrzwałdzie 17   
 
 Matka Boża Gietrzwałdzka  "Fundatorką" Służek 18   
 
 Litania 
do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej
19   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  125. rocznica objawień Matki Bożej
 
  Justynka była dzieckiem spokojnym i nieśmiałym. Nic nie zapowiadało, że stanie się ona osobą znaną daleko poza miejscem swego zamieszkania. Jej życie odmieniło wydarzenie, które miało miejsce 27 czerwca 1877 roku.
 
 
  
Objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 r. Maryja objawiła się 160 razy. Wzywała do codziennej modlitwy różańcowej, do pokuty i do zaniechania pijaństwa.
 
 
  Jasność w ogrodzie

Tego dnia Justynka zdała ostatni egzamin z katechizmu przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii św. Miała już wracać z matką do domu, gdy dostrzegła dziwną jasność w koronie rosnącego na plebanii drzewa. W pierwszej chwili pomyślała, że doszło do zaprószenia ognia, ale potem dostrzegła w owej jasności ludzką postać. Zaabsorbowana zjawiskiem, nie słuchała matki, która przynaglała ją do powrotu. Z uporem wpatrywała się w oddalony o około sto metrów klon.

Zauważył to proboszcz miejscowej parafii, ks. Augustyn Weichsel, i zainteresował się zachowaniem dziecka. Podobnie jak matka dziewczynki, nie widział on żadnej jasności, ale otworzył ogród przy plebanii i zaprowadził małą pod wskazane drzewo. Justynka - patrząc na klon z dwoma uschniętymi konarami - stwierdziła, że widzi tam Piękną Panią. Proboszcz zrozumiał, że dziecko mówi o Najświętszej Maryi Pannie.

Basia potwierdza słowa Justynki

Dziewczynka, zachęcona przez księdza, przybyła nazajutrz na to samo miejsce, by wraz z kilkoma koleżankami się pomodlić. I znów ujrzała Panią niezwykłej piękności. Jednak tego wieczoru nie tylko Justynka widziała to przedziwne zjawisko. Zobaczyła je również młodsza od niej o rok Basia Samulowska. Zaskoczony ks. Weichsel nie bardzo wierzył dzieciom. Zaczął jednak robić skrupulatne notatki, rejestrując szczegółowo relacje obu dziewczynek; widzenia powtórzyły się bowiem i w następnych dniach.

Gietrzwałdzki duszpasterz nie miał pewności, czy Justyny i Basi nie ponosi fantazja. Starannie porównywał ich opowieści, szukając nieścisłości. Aby wykluczyć możliwość uzgadniania przez nie relacji, pytał je o treść widzeń zaraz po ich wystąpieniu. Obie opowiadały o swoich doznaniach bardzo podobnie. Ostrożność proboszcza była tym bardziej uzasadniona, że wieść o widzeniach szybko rozeszła się wśród miejscowej ludności i wzbudziła olbrzymie zainteresowanie; tłumy ludzi przychodziły na miejsce objawień.

Odmawiajcie Różaniec

W pierwszych dniach objawień Matka Boża milczała. Dzieci zresztą, przelęknione niezwykłym widokiem, nie próbowały tego zmienić. Dopiero 30 czerwca, na polecenie ks. Weichsla, Justynka zapytała piękną Panią, czego żąda. W odpowiedzi usłyszała: "Chcę, abyście codziennie odmawiały Różaniec". Następnego dnia dziecko poprosiło o wyjaśnienie, kim jest ukazująca się postać. Odpowiedź rozwiała resztki wątpliwości. Matka Boża oznajmiła: "Jam jest Najświętsza Maryja Panna, Niepokalanie Poczęta".

Rozpoczął się niezwykły dialog pomiędzy Matką Najświętszą a dwoma dziewczynkami, pozostającymi pod opieką kapłana. Bardzo duże znaczenie dla wiernych miał fakt, że Matka Boża przemawiała do dzieci w języku polskim. Z tego powodu władze pruskie próbowały podważyć wiarygodność objawień, przedstawiając je jako przejaw zabobonu.

Przepowiednie i rady

Podczas jednego z objawień dzieci usłyszały: "Ma tu być wystawiona murowana Męka Boża i umieszczona figura Niepokalanego Poczęcia". Ponieważ nie było jasne, co Najświętsza Maryja chciała wyrazić przez słowa "Męka Boża", Ona sama wyjaśniła, że chodzi o krzyż lub kapliczkę.

W trakcie dalszych widzeń Mary ja mówiła o sprawach całego Kościoła, ale odpowiadała też na szczegółowe pytania. Zapowiedziała tryumf Kościoła, który był w tym czasie celem napaści ateistów w całej Europie. W sprawie parafii, pozbawionych przez zaborcę duszpasterzy, powiedziała: "Jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów". Pewnej osobie doradziła, aby nie spowiadała się u księdza, który jest jej bratem. Justynce i Basi zaleciła wstąpienie do klasztoru.

Spełnione wezwanie

Objawienia jeszcze w czasie ich trwania stały się głośne w całej okolicy i zaczęły przyciągać tłumy ludzi. Obok osób głębokiej wiary pod klon obok plebanii przychodzili również ludzie wiedzeni zwykłą ciekawością, szukający sensacji. Pewnego dnia dziewczynki usłyszały z ust Matki Bożej wymówkę: "Nie ma żadnego poszanowania dla Mnie, ludzie nawet nie klękają i jeśli nie nastąpi poprawa, nie przyjdę więcej". Po tym zdarzeniu proboszcz zaprowadził wśród gromadzących się ludzi większy porządek, dzięki czemu można było modlić się w skupieniu.

Wiernych bardzo poruszyło wezwanie do postawienia kapliczki. Ochoczo przystąpili do zbierania funduszy i zamówili w Monachium odpowiednią figurę. Jej poświęcenie miało nastąpić 8 września - w święto Narodzin Najświętszej Maryi Panny; na ten dzień Matka Boża zapowiedziała dzieciom, że tym razem ukaże się po raz ostatni. Do Gietrzwałdu przybyło ok. 50 tys. wiernych. Dziewczynki usłyszały wtedy podczas kolejnego widzenia słowa, które pokrzepiły wszystkich: "Nie smućcie się, bo Ja będę zawsze przy was". Niepokalana pobłogosławiła wtedy również źródełko i pielgrzymów.

 
 Pani w białej szacie

Matka Boża, którą podczas objawień widziały Justynka Szafryńska i Basia Samulowska, miała postać pięknej młodej kobiety z długimi, opadającymi na plecy włosami. Spoglądała lekko błyszczącymi, niebieskimi oczami. Odziana była w białą obszerną szatę. Biła od Niej jasność.
 
 
 
 Ostatnie słowa Matki Bożej

Figura wykonana w Monachium dotarła do Gietrzwałdu 12 września 1877 r. 16 września doszło do jej uroczystego poświęcenia. Justynka i Basia były zawiedzione jej wyglądem. Mówiły, że w porównaniu z widzianą przez nich Najświętszą Maryją posąg jest... "brzydki". Lecz Matka Boża jeszcze tego samego dnia upewniła je, że figura jest właściwa. Wtedy też - dokładnie w 82. dniu od pierwszego ukazania się Maryi - objawienia się skończyły. Ostatnie słowa, jakie Matka Boża skierowała do Justyny i do Barbary, brzmiały: "Odmawiajcie gorliwie Różaniec".
 
 
  
Kapliczka w miejscu objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie.
 
 
 
 
 Ks. Augustyn Weichsel - proboszcz w Gietrzwałdzie

W historii objawień w Gietrzwałdzie znaczącą rolę odegrał ks. Augustyn Weichsel. Kapłan ten w dużym stopniu przyczynił się do spopularyzowania kultu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Urodził się w roku 1830, był Niemcem. Niewątpliwie wychowywany był w duchu głęboko religijnym. Podczas studiów teologicznych, przygotowując się do przyszłej pracy duszpasterskiej na Warmii, nauczył się języka polskiego. Proboszczem w Gietrzwałdzie został w roku 1869.
Kiedy Matka Boża zaczęła się ukazywać dziewczynkom, ks. Weichsel żywo zainteresował się przebiegiem i treścią objawień. Zrozumiał, że mogą one przyczynić się do podniesienia pobożności na Warmii. Uważnie i krytycznie śledził rozwój wypadków i gdy raz odkrył drobną rozbieżność w relacjach Justynki i Basi, prawie zwątpił w ich prawdomówność. Kiedy jednak upewnił się, że mówią prawdę, wytrwale bronił objawień, szczególnie przed tymi, którzy - ze względu na ich polski charakter - usiłowali je negować.
Za tę wierną służbę Bogu musiał znosić szykany ze strony władz pruskich. Wielokrotnie nakładano nań grzywny, raz nawet zatrzymano go w areszcie. W parafii gietrzwałdzkiej pozostał do końca życia. Zmarł w roku 1909.
 
 
  
Ks. Augustyn Weichsel - proboszcz w Gietrzwałdzie
 
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba