2005  nr. 1
 
  Redakcja składa podziękowania Panu Piotrowi Molla, Pani Giannie Emanueli Molla, Pani Krystynie Zając, Ks. Stanisławowi Fertowi, Ks. Jarosławowi Kwietniowi, Ks. Piotrowi Pawlinie, Ks. Jackowi Plocie, Ks. Krystianowi Szenowskiemu, Ks. Stanisławowi Podziornemu, Ks. Piotrowi Gąsiorowi i Ks. Stanisławowi Walterowi za pomoc merytoryczną oraz udostępnienie archiwum i zdjęć.  
 
 
 Święta naszych czasów 1   
 
 Wszystko dla Jezusa 2   
 
 W akcji Katolickiej 3   
 
 Ścieżki posłannictwa 4   
 
 Małżeństwo i macierzyństwo 5   
 
 Ofiara w imię miłości 6   
 
 Święta Joanno, 
wstawiaj się za nami!
7   
 
 Droga na ołtarze 8   
 
 Wspaniała żona, kochająca matka, 
mądry lekarz
9   
 
 Z ziemi włoskiej do Polski 10   
 
 Przesłanie męża Świętej 11   
 
 Przybyła w Dzień Matki 12   
 
 Tu Papież dziękował obrońcom życia 13   
 
 Moja siostra Joanna 14   
 
 Święta wśród lekarzy i chorych 15   
 
 Modlitwa za wstawiennictwem 
św. Joanny Beretta Molla
16   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Małżeństwo i macierzyństwo
 
  Joanna z czasem pogodziła się z faktem, że ze względu na stan zdrowia musi zapomnieć o udaniu się na misje do Brazylii. Upłynęło jednak trochę czasu, zanim ułożyła sobie życie. Wyjątkowo ważny dla jej przyszłych losów okazał się w 1954 r. pobyt w sanktuarium w Lourdes.
 
 
Wskazówka od Matki Bożej
 
  Podczas modlitwy do Matki Bożej Joanna zrozumiała, że swoje powołanie może realizować jako żona i matka. Nie zdawała sobie sprawy, że już spotkała swojego przyszłego męża. Los zetknął ich cztery lata wcześniej w smutnych okolicznościach. Ona była początkującą lekarką, on zaś bratem pacjentki, która trafiła do szpitala. Jego najmłodsza siostra cierpiała na niewyleczoną chorobę wieku dziecięcego. Niestety, lekarze nie potrafili utrzymać młodej kobiety przy życiu. Joanna mogła tylko współczuć obcemu wówczas mężczyźnie. Działo się w to 1950 r.
Do zawiązania trwałej znajomości między Joanną i Piotrem Molla doszło w 1954 r., a miejscem, które ich połączyło, był kościół. Powtórnie spotkali się podczas uroczystości prymicyjnych nowo wyświęconego kapłana. Wkrótce po tym dość przypadkowym spotkaniu, narodziła się prawdziwa, głęboka miłość. Połączyła ich wspólnota zainteresowań. Razem chodzili na przedstawienia do La Scali i wędrowali po górach, a przede wszystkim mieli podobne podejście do spraw wiary.
 
 
  
Ślub Joanny i Piotra odbył się 24 września 1955 r. w bazylice św. Marcina w Magencie.

Fot. arch. Krystyny Zając

 
 
 
Na fundamencie wiary
 
  Pobrali się w 1955 r. W podróż poślubną udali się na południe Włoch. A gdy nadszedł czas powrotu do codziennych obowiązków, osiedli na stałe w Ponte Nuovo położonym pomiędzy Mediolanem a Magentą. Zamieszkali w domu stojącym obok fabryki, którą kierował Piotr. Mimo że zarabiał wystarczająco dużo, aby zapewnić utrzymanie rodzinie, Joanna nie zrezygnowała z pracy. Nadal chciała leczyć ludzi, bo przecież nigdy nie robiła tego dla pieniędzy, ale z potrzeby serca.
Małżeństwo w niczym nie zmienił o jej życia duchowego. Codziennie uczestniczyła w Mszy św. i odmawiała różaniec. Pracowała w Akcji Katolickiej. Rzetelna i sumienna, pragnęła swoją rodzinę oprzeć na silnym fundamencie wiary.
 
 
 
 Mąż Joanny

Piotr Molla stosunkowo szybko osiągnął znaczące sukcesy zawodowe. Po uzyskaniu na politechnice w Mediolanie dyplomu inżyniera mechanika dostał pracę w fabryce zapałek w Pontenouvo, a już dwa lata później powierzono mu stanowisko zastępcy dyrektora zakładów. Z czasem stał się dyrektorem naczelnym. Umiał rozmawiać z ludźmi i znajdować rozwiązania w sytuacjach kryzysowych. Dał tego wyjątkowy dowód pod koniec wojny. Wystąpił wtedy w roli mediatora między wojskami amerykańskimi a zgrupowaniem niemieckim, które zamierzało bronić się w okolicach Mediolanu, co pociągnęłoby za sobą wiele ofiar wśród ludności cywilnej. Dzięki negocjacjom zorganizowanym przez Piotra Mollę Niemcy poddali się i uniknięto rozlewu krwi.
 
 
Dzieci dla Boga
 
  Prawdziwych barw życie Joanny nabrało jednak dopiero wraz z pojawieniem się w jej małżeństwie dzieci. Gdy zdecydowała się założyć rodzinę, jeszcze silniej zaczęła odczuwać powołanie do macierzyństwa. Pragnęła otoczyć się gromadką dzieci - podobną do tej, jakiej dochowali się jej rodzice. Uważała, że rodziny wielodzietne są gwarancją odnowy świata. Wszak narodziny dziecka - przekonywała Joanna - to łaska dana od Boga, której nie wolno odrzucić. W liście do Piotra, napisanym na 10 dni przed ich ślubem, zawarła m.in. takie zdanie: "Staniemy się współpracownikami Boga w stwarzaniu, będziemy mogli ofiarować Jemu dzieci, które będą Go kochały i będą Mu służyły".
 
 
Radość matki
 
  Joanna nie mogła doczekać się pierwszego dziecka. Już z podróży poślubnej pisała do siostry: "modlę się, aby Pan Bóg podarował mi szybko wiele grzecznych i świętych dzieci". W listopadzie 1956 r. państwu Molla urodziło się pierwsze dziecko. Był to syn Piotr Ludwik. Rok później na świat przyszła córka Mariolina. Gdy minęło następne półtora roku, rodzina powiększyła się o drugą dziewczynkę, Laurę Marię. Joanna była niezmiernie szczęśliwa. Jej radości nie mącił fakt, że każda ciąża wiązała się z kłopotami zdrowotnymi. Nie skłoniło jej to do rezygnacji z obranej drogi.
 
 
  
Szczęśliwa mama z Piotrem Ludwikiem i Marioliną (1958 r.)

Fot. arch. Krystyny Zając

 
 
 Kochała życie

Życiorysy świętych często obfitują w niezwykłe zdarzenia. A codzienność Joanny była całkiem zwyczajna. Przy znacznym zaangażowaniu w życie Kościoła i głębokiej pobożności żyła podobnie jak miliony włoskich kobiet. W domu chętnie gotowała, przejawiając zresztą niemały talent kulinarny. Mimo natłoku zajęć potrafiła znaleźć wolną chwilę na grę w tenisa, a od czasu do czasu wyjeżdżała z mężem w Alpy, by pojeździć na nartach lub odbyć górską wycieczkę. Lubiła tańczyć - znajomi zapamiętali, jak dobrze radziła sobie na parkiecie. Dbała o wygląd, nie pozostawała obojętna na sprawy mody. Potrafiła cieszyć się życiem i korzystać z jego uroków. Jedno tylko odróżniało ją od otoczenia. Była małomówna, nie wdawała się w puste rozmowy "o niczym".
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba