2005  nr. 10
 
  Redakcja składa podziękowania Jego Ekscelencji Księdzu Biskupowi Kazimierzowi Górnemu - Ordynariuszowi Diecezji Rzeszowskiej; Księdzu Januszowi Sšdelowi - Redaktorowi Naczelnemu "ródła Diecezji Rzeszowskiej" i Wicekanclerzowi Kurii Rzeszowskiej; Księdzu Doktorowi Andrzejowi Motyce - Postulatorowi diecezjalnemu procesu beatyfikacyjnego ks. Władysława Findysza; Księdzu Piotrowi Tarnawskiemu - Postulatowowi rzymskiemu; Księdzu Redaktorowi Sylwestrowi Łšckiemu CMSA oraz Siostrom Loretankom za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć.  
 
 
 Ocalić od zapomnienia 1   
 
 Pierwsza szkoła wiary 2   
 
 Wybór drogi życia 3   
 
 Duszpasterz czasu wojny 4   
 
 Walka o dusze 5   
 
 Sąd nad kapłanem 6   
 
 Zwycięstwo księdza Władysława 7   
 
 Ostatnie dni ks. Findysza 8   
 
 W ludzkich 
sercach i wspomnieniach
9   
 
 Odebrać ludziom Boga 10   
 
 Beatyfikacja w Roku Eucharystii 11   
 
 W służbie Bogu i Narodowi 12   
 
 Modlitwy13   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Duszpasterz czasu wojny
 
  Ksiądz Władysław Findysz nigdy nie lękał się trudnych wyzwań. Gdy po przegranej wojnie we wrześniu 1939 r. Polska znalazła się pod okupacją, większość ludzi myślała tylko o przetrwaniu. Właśnie w tym okresie ks. Findysz zdał egzamin proboszczowski i objął parafię w Nowym Żmigrodzie.
 
 
Ogrom cierpień i zła
 
  Utrata dorobku całego życia, wysiedlenia, prześladowania, śmierć bliskich... Wszelkie bolesne przeżycia, jakich doświadczali Polacy od początku okupacji, miały niszczący wpływ na ludzką psychikę i wypaczały charaktery. Duchowieństwo stanęło w obliczu trudnych problemów. Poza zwykłą pracą duszpasterską księża podtrzymywali ludzi na duchu i wspierali ich w najcięższych chwilach życia. A niełatwo było wlać choćby trochę otuchy w serca osób tak straszliwie doświadczonych przez los. Jeszcze trudniej było odwieść od grzechu, skoro wokoło panoszyło się tyle zła.
Na to wszystko nakładały się jeszcze ograniczenia narzucone przez władze okupacyjne. W Generalnym Gubernatorstwie Niemcy zawiesili działalność organizacji katolickich i zakazali używania w liturgii polskich akcentów. W szczególności nie wolno było śpiewać polskich pieśni. W kronice parafialnej ks. Findysz zanotował: "Zabroniono procesji poza mury cmentarza kościelnego. Do chorych nie wolno jeździć po godzinie policyjnej, święta przenoszono na niedziele". Niemcy rozgrabiali majątek kościelny, kradnąc cenne szaty liturgiczne, obrazy, rzeźby, rekwirując dzwony.
 
 
W trosce o każdego człowieka
 
  Cóż w tych warunkach mógł uczynić kapłan "uzbrojony" jedynie w krucyfiks i mszał? Ks. Findysz pokazał, że niemało. Przede wszystkim starał się - w miarę możliwości - nieść posługę duszpasterską. W okresie zaburzenia normalnego rytmu życia i ogólnego zamętu możliwość regularnego uczestniczenia we Mszy św. i przyjmowania sakramentów była dla wiernych bardzo ważna. Osobom szczególnie dotkniętym przez los ks. Findysz udzielał pomocy materialnej. Organizował wysyłkę paczek uwięzionym. Podejmował też działania, za które sam mógł trafić do obozu: ukrywał osoby poszukiwane przez gestapo, pomagał uchodźcom szukającym schronienia na terenie parafii, pełnił rolę kapelana żołnierzy podziemia.
Sam wiele napatrzył się na okrucieństwa wojny. Widział eksterminację Żydów i rozstrzeliwanie ludzi kalekich oraz chorych umysłowo. Bardzo cierpiał, gdy wywożono na roboty do Niemiec mieszkańców jego parafii - w sumie ponad 200 osób. Każdemu ofiarowywał wtedy przepisany ręcznie po polsku modlitewnik. Później słał do nich listy ze słowami otuchy. Na wsparcie proboszcza mogli liczyć wszyscy, niezależnie od narodowości czy wyznania - Polacy i Łemkowie, katolicy i żydzi, grekokatolicy i prawosławni.
 
 
  
Ks. Findysz z rodzoną siostrą - s. Heleną (zakonnicą) przed dawną wikarówką w Nowym Żmigrodzie

Fot. Archiwum ks. A. Bieszczada

 
 
 
Zdążyć przed ostrzałem
 
  W 1944 r. posuwający się od wschodu front przyniósł ludności Nowego Żmigrodu kolejne cierpienia. Niemcy zaciekle bronili dostępu do pobliskiej Przełęczy Dukielskiej. Ostrzeliwując i bombardując ich pozycje wojska sowieckie zburzyły większość żmigrodzkich zabudowań. Mimo to bohaterski proboszcz nie rezygnował z niesienia posługi duszpasterskiej. W prowizorycznej kaplicy urządzonej na plebanii codziennie odprawiał Mszę św., zawsze wczesnym rankiem, by zdążyć przed rozpoczęciem kanonady artyleryjskiej. A gdy we wrześniu 1944 r. od spadających pocisków zapaliły się domy sąsiadujące z kościołem, z narażeniem życia pobiegł ratować Najświętszy Sakrament. Na początku października 1944 r. Niemcy wysiedlili z parafii żmigrodzkiej ponad trzy tysiące jej mieszkańców. Wśród wysiedlonych był ks. Findysz. Wrócił dopiero 22 stycznia następnego roku.
 
 
Proboszcz i administrator
 
  Po wyparciu wojsk niemieckich na ludzi wracających do swych domostw w Nowym Żmigrodzie czekały przeważnie ruiny i zgliszcza. Prawie 90 procent budynków leżało w gruzach! Plebania i kościół były całkowicie splądrowane. Ponieważ nie powołano jeszcze władz cywilnych, proboszcz zaczął wydawać zarządzenia normujące zasady życia społecznego, w pierwszej kolejności dotyczące pobierania wody - aby uniknąć epidemii tyfusu. Dla najbardziej potrzebujących ks. Findysz organizował pomoc ze środków Caritasu.
 
 
Pięć parafii księdza Władysława
 
 
  
Kościół pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Nowym Żmigrodzie, gdzie ks. Findysz był proboszczem przez 23 lata.

Fot. ks. B. Janik

 
 
  Bezpośrednio po ukończeniu Seminarium Duchownego ks. Findysz został wikariuszem w parafii św. Barbary w Borysławiu (75 km na południowy wschód od Przemyśla). Ta rozległa terytorialnie parafia z dużą liczbą ludności robotniczej była dla młodego kapłana prawdziwą szkołą duszpasterstwa. Po trzech latach przeniesiono go do Drohobycza. Wrzesień 1939 r. zastał ks. Władysława w Strzyżowie - małej miejscowości oddalonej 25 km na północ od Krosna. Zaledwie 11 dni po wybuchu wojny zmarł miejscowy proboszcz i ks. Findyszowi polecono objąć obowiązki administratora parafii. Gdy Strzyżów otrzymał nowego proboszcza, jemu powierzono z kolei wikariat w Jaśle. Do Nowego Żmigrodu trafił w lipcu 1941 r. jako administrator parafii. Nabyte tu doświadczenie zadecydowało, że 13 miesięcy później został proboszczem tej parafii.
 
 
 
 URATOWANI ŁEMKOWIE

W połowie 1947 r. władze komunistyczne przeprowadziły operację "Wisła", w ramach której m.in. z terenów Podkarpacia wysiedlano masowo ludność łemkowską. Choć akcja wymierzona była przeciw strukturom ukraińskiego podziemia zbrojnego, cierpiało przez nią wielu niewinnych ludzi. W okolicach Nowego Żmigrodu wielu Łemków uniknęło jednak dramatu przymusowej wywózki. Zawdzięczali to ks. Findyszowi, który wydawał im świadectwa przynależności do Kościoła katolickiego, tym samym potwierdzając ich polskie pochodzenie.
 
 
 
 Łzy i nadzieja

"Był to żarliwy kapłan i patriota, pamiętam do dziś jak w 39 roku wybuchła wojna, moja matka wzięła mnie do kościoła na spowiedź i Komunię św., był to normalny dzień pracy. Ks. Findysz na porannej Mszy św. miał specjalną homilię na temat agresji hitlerowskiej. Nie zapomnę nigdy jak mu łzy leciały (...). Było to kazanie przepojone wielkim patriotyzmem i wiarą w zwycięstwo" (Emil Stopa ze Strzyżowa, wychowanek i parafianin ks. Findysza).
 
 
 
 Nędza moralna

"Naród dziwnie zdziczał, kradzież na porządku dziennym, spowiedzi bardzo mało, chociaż na nabożeństwach stosunkowo dużo ludzi. (...) Zastając po powrocie z wysiedlenia zburzone, zrabowane mieszkania, zaczęła się gonitwa za rzeczami codziennej potrzeby. Szukając swego brano przy tem bez pardonu i cudze, które tu i ówdzie jeszcze zostało. Pod tym względem można było całkowicie utracić wiarę w ludzi. Na naszym wysiedleniu zyskały wsie niewysiedlone (...), bo tam poszła większość majątku wysiedlonych. Z tych rzeczy bardzo mały procent wrócił do właściciela" (Kronika parafii Nowy Żmigród, wpis ks. Findysza).
 
 
 
 Lekcja miłosierdzia

"Pogrzeb Cyganki 1945. Z głodu i wycieńczenia zmarła w Kątach młoda Cyganka - zwłoki leżały 10 dni, nie mogłem się doprosić by ją ktoś pogrzebał. Dopiero wziąłem ze Żmigrodu wózek ręczny i z chłopcem Tadeuszem Jakubińskim pojechaliśmy na rolę do Kątów - chłopi nie dali mi wziąć trupa, ale sami nałożyli na wóz, do którego przyczepiliśmy nasz wózek i mały kondukt za trumną (...) Cyganki szedł przez wieś Kąty i Żmigród proboszcz i chłopiec - ku wielkiemu wstydowi Gromady Kąty. Lepszej lekcji poglądowej miłosierdzia nie można było dać. Wystarczy to na lata" (Kronika parafii Nowy Żmigród, wpis ks. Findysza).
 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba