2005  nr. 5
 
  Redakcja składa podziękowania Ojcu Krystianowi Olszewskiemu OFM – Prowincjalnemu Animatorowi Kultu œwiętych i Błogosławionych, Ojcu Gwardianowi Fidelisowi Maciołkowi OFM, Ojcu Profesorowi Wiesławowi Murawcowi OFM, Ojcu Kustoszowi Bolesławowi Opalińskiemu OFM, Księdzu Proboszczowi Kazimierzowi Okrutnemu, Księdzu Rektorowi Bogdanowi Bartołdowi, Księdzu Proboszczowi Jackowi Kozubowi, Pani Barbarze Kazimierczyk oraz Pani Elżbiecie Nowojewskiej za pomoc merytorycznš oraz udostępnienie archiwum i zdjęć. Serdeczne Bóg zapłać! 
 
 
 Błogosławiony 
Władysław z Gielniowa
1   
 
 Za głosem powołania 2   
 
 Pracowite lata ojca Władysława 3   
 
 Ostatnie kazanie 4   
 
 Długa lista łask i cudów 5   
 
 Freski 
z kościoła św. Anny w Warszawie
6   
 
 Polskie strofy Błogosławionego 7   
 
 Świątynia 
na Krakowskim Przedmieściu
8   
 
 W służbie Skępskiej Pani 9   
 
 Królowa Mazowsza i Kujaw 10   
 
 Stolica - swemu patronowi 11   
 
 Wybrał trudne życie 12   
 
 Kazaniami odmieniał ludzi 13   
 
 Litania do bł Władysława z Gielniowa14   
 
 
 
 
 
 
 
wydawnictwo   prenumerata sprzedaż wysyłkowa  sklep   kontakt  strona główna
 
  
  Królowa Mazowsza i Kujaw
 
 Odponad 500 lat najcenniejszym skarbem Skępego jest niewielka figurka. Przedstawia ona Maryję jako młodą dziewczynę w stanie błogosławionym. Z dziewczęcej twarzy Najświętszej Panny tchną: pokora, skupienie i spokój. Złożone w modlitewnym geście dłonie Maryi przypominają o Jej nieustannym orędownictwie za nami u Syna. Najwięcej próśb i podziękowań zanoszonych do Skępskiej Pani dotyczy łaski rodzicielstwa.
 
 
  
Matka Boża Skępska. To jedna z pierwszych koronowanych figur Matki Bożej w Polsce. Koronacja odbyła się w 1755 r. Korona Maryi wysadzana jest drogimi kamieniami. To dar papieża Benedykta XIV. Figurkę okrywa wspaniały jedwabny płaszcz, przetykany złotą nicią.

Fot. Maciej Eich

 

 
 Sen kasztelanki
 
 Łaskami słynąca figurka Maryi znajduje się w skępskim kościele od 1496 r. Jest ona wotum za cudowne uzdrowienie córki fundatora pierwszej kapliczki w Skępem. Stary przekaz podaje niezwykłą historię tego zdarzenia. Kasztelan Kościelecki miał córkę Zofię. Piękna i mądra dziewczyna była wielką pociechą dla rodziców. Pewnego dnia Zofia niespodziewanie zachorowała. Bolesne skurcze powykręcały jej nogi. Choroba całkowicie przykuła ją do łóżka. Żaden lekarz nie potrafił przynieść kasztelance ulgi w cierpieniu. Pewnej nocy chora miała cudowny sen, w którym Maryja objawiła się jej w postaci młodej dziewczyny. Najświętsza Panna rzekła do niej, by z ufnością udała się do kościółka, który wybudował jej ojciec, i tam gorąco prosiła Boga o uzdrowienie. Maryja poleciła także Zofii, by pojechała do Poznania i tam odszukała wizerunek, który będzie Ją przedstawiał w takiej postaci, w jakiej ukazała się jej we śnie. Tej samej nocy rodzice dziewczyny otrzymali od Boga natchnienie, by córkę polecić dobroci Bożej przez wstawiennictwo Maryi.
 
 Tak jak powiedziała Maryja
 
 Z wielką nadzieją i ufnością zaniesiono chorą do skępskiej kapliczki i tam zdarzył się cud. Zofia samodzielnie wstała z krzesła, na którym ją przyniesiono, i płacząc ze szczęścia padła na twarz przed ołtarzem. Pragnąc jak najszybciej spełnić życzenie Maryi, panna Kościelecka udała się od Poznania, by odnaleźć wizerunek, o którym mówiła Matka Boża. Odwiedzała pracownie wielu malarzy. Na próżno. Poczęła więc gorąco modlić się do Boga o wskazówkę. Niebawem doniesiono jej, że jest w Poznaniu jeszcze jeden artysta, który tworzy podobizny świętych. Kasztelanka odszukała go i zapytała o obraz przedstawiający Maryję jako młodą dziewczynę. Niestety, malarz odpowiedział, że żadna z jego prac nie pasuje do tego opisu. Jednak Zofia wiedziona dziwnym natchnieniem poprosiła go, by pokazał jej swoją pracownię. Artysta się zgodził. Kiedy tylko dziewczyna przekroczyła próg pracowni, zwróciła uwagę na stojący w rogu posążek. Od razu rozpoznała w nim postać ze swojego snu!
 
 To nie moje dzieło...
 
 Kasztelanka chciała kupić figurkę, ale zdumiony malarz zarzekał się, że to nie jego dzieło i nie może zań przyjąć zapłaty. Zrozumiał, że posążek znalazł się w jego pracowni w nadprzyrodzony sposób. Pobożna panna podziękowała więc serdecznie i zabrała rzeźbę do Skępego. Wieść o niezwykłym wizerunku szybko rozeszła się po okolicy. Do kościółka, gdzie w ołtarzu umieszczono figurkę, zaczęły przybywać tłumy wiernych. U stóp Maryi modlili się panowie i prosty lud, tutejsi i coraz liczniejsi pielgrzymi. A Ona od początku hojnie rozlewała łaski na wszystkie swoje dzieci. Tak zrodził się kult Pani Skępskiej, Królowej Mazowsza i Kujaw.
 
 

Dar Matki
Latem ubiegłego roku do sanktuarium w Skępem przyjechało z Leżajska małżeństwo z siedmioletnią córeczką. Ostatni raz byli tu osiem lat temu. Prosili wtedy Matkę Bożą Skępską, by wybłagała im u Boga dar potomstwa. Byli małżeństwem już od kilkunastu lat i ciągle nie mogli doczekać się dziecka. Długie leczenie nie dawało rezultatów.

Pewnego dnia usłyszeli o cudownej figurze przedstawiającej Matkę Bożą w stanie błogosławionym. Poczuli, że tylko tam mogą otrzymać łaskę, o którą od tak dawna błagają. Z wielką nadzieją udali się do Skępego. U stóp Tej, która nosiła pod sercem Syna Bożego złożyli swą troskę. Niedługo po powrocie do Leżajska okazało się, że zostaną rodzicami. Na siódme urodziny córki przyjechali do skępskiego sanktuarium podziękować Najświętszej Matce za wielką radość rodzicielstwa, która za Jej przyczyną stała się ich udziałem.


 
 
 
 

Pęknięty medalion
W 2002 r. dziennikarka z telewizji Bydgoszcz przeżyła ciężki wypadek samochodowy. Jak sama powiedziała o sobie, wcześniej nie była osobą narzucającą się Panu Bogu. Niemniej jednak w torebce zawsze nosiła medalion Matki Bożej Skępskiej - pamiątkę z sanktuarium w Skępem, gdzie została ochrzczona. W chwili wypadku nie myślała ani o Panu Bogu, ani o Maryi. Jednak w ułamku sekundy stanął jej przed oczyma obraz, który zapamięta do końca życia. Kobieta zobaczyła, jak Matka Boża Skępska okrywa ją swoim płaszczem.

Kiedy już w szpitalu odzyskała przytomność, okazało się, że jest cała i zdrowa. Zarówno strażacy, którzy rozcinali zmiażdżony samochód, żeby ją wydostać, jak i lekarze nie mogli uwierzyć, że udało jej się przeżyć taką katastrofę bez poważniejszych obrażeń. Dodatkowe zdumienie budził fakt, że uszkodzeniu nie uległ bardzo delikatny sprzęt reporterski, który podczas wypadku znajdował się w samochodzie. Jedynie wizerunek Matki Bożej Skępskiej pękł na dwie części. Dziennikarka głęboko wierzy, że to Maryja ocaliła jej życie.


 
 
Tygodnik Tygodnik DOMINIK Tygodnik Miesiecznik Służba